Jak brzmi język albański?… poniedziałek, 18 marca 2019

 

Zabawne jest to, że jeszcze jakiś czas temu byłam jednym z największych przeciwników wycieczek z Korfu do Albanii. Dlaczego? Mój sposób myślenia mówił, że jeśli ktoś na wakacje przyjeżdża na Korfu, to tam powinien spędzać swoje wakacje. Teraz zupełnie siebie nie rozumiem. Bo jeśli taki kraj jak Albania, jest naprawdę rzut beretem od Korfu, to dlaczego tam nie czmychnąć na jeden dzień!

Pojechałam, zobaczyłam i tym krajem się zafascynowałam.

Już trochę temu napisałam do Izy z bloga Moja Albania, czy mogłaby mi podesłać kilka przykładowych piosenek, które w Albanii słucha się teraz. Z kilku, od razu do ucha wpadła mi właśnie ta. Dlaczego? Moim zdaniem to świetne połączenie starej albańskiej melogii ze współczesną muzyką.

Mam szczęście mieć super czytelników. Tekst tej piosenki został przetłumaczony  i ta właśnie piosenka z przetłumaczonym tekstem – dziś. Posłuchajciej jak melodyjnie brzmi język albański. Jak się Wam podoba???

 

O naszych wycieczkach z Korfu do Albanii, przeczytasz TU!

 

 

HATIXHE

Mój Hatixhe, moja czerwona chustko

Matka pomalowała ci włosy na czerwono

Twoje czerwone włosy przeklina wiedźma

Brak ci ojca, brak ci matki?

Kochanie, wiem czego chcesz

Wiem na co czekasz

Kiedy patrzysz na telefon

Chcesz usłyszeć mój głos

Chesz mojego seca

Za każdym razem, kiedy dajesz  mi siebe

Jestem tylko z tobą

Daję jej wszystko, ona od niego nic nie dostaje

Widziała mnie w mieście

Ze snapbagiem i regge

Teraz pisze do mnie na snapczacie

Chce się ze mną zobaczyć

Nie przyszło jej to łatwo

Czy wiesz jak on  jest zazdrostny

Powiedziała przyjaciółce: „Uspokój mnie”

Wytłumaczyła

Że jestem najlepszy w mieście

I’m on fire

Kiedy jesteś ze mną

Będę cię nosić na rękach

Ona wie

Powiedziałam jej na początku

Kochanie, czy wiesz o co cię pytał

Chcę być twoim pierwszym

Nigdy nie chcę być na drugim miejscu

Ważne jest, żebym był twój

Chcę miłości, praca nas zabija

Ty wiesz o czym mówię

Wiem, że jesteś mądra i wszystko rozumiesz

Wytłumacz mi o czym myślisz

Lepiej, żebyś była ze mną niż z innym.

Tłumaczenie: Elżbieta Loska

 

 

Przewodnik po Kos. Kos Adventures… wtorek, 26 lutego 2019

 

KOS ADVENTURES

 

Na samym początku, kiedy zaczynałam pisać bloga, nawet nie przypuszczałam że otworzy się przy tym aż tyle nowych dróg. Jedną z najcenniejszych dla mnie rzeczy, które przyniosło pisanie Sałatki, jest poznawanie niesamowicie wartościowych, ciekawych ludzi. To dla mnie niezwykle ważne.

Z Dominiką i Robertem, poznaliśmy się gdzieś w przestrzeni internetu. Najpierw kilka maili, kilka rozmów i tak okazało się, że nadajemy zdecydowanie na tych samych falach. Łączy nas miłość do Grecji i praca, która wypływa z pasji. Podobne wartości, podobny sposób patrzenia na świat. I tak po prostu… zaprzyjaźniliśmy się! Przyznam Wam się szczerze… Wcześniej zupełnie nie ciągnęło mnie do odwiedzenia Kos. Może… Kiedyś… Kto wie… Ale po tym co i jak pokazują Dominika i Robert, Kos jest na pierwszym miejscu na liście moich greckich miejsc do odwiedzenia.

 

Dominika i Robert są Polakami, którzy jako miejsce swojego życia wybrali Kos. Na tej niewielkiej wyspie, rzuconej na wschodnim wybrzeżu Grecji, organizują wycieczki dla polskich turystów. Co ich wyróżnia? Trzy główne sprawy. Wycieczki Kos Adventures, czyli biura Dominiki i Roberta, są organizowane w bardzo małych grupkach (nie większych niż 8 osób). Nie mają wyznaczonych tras, dlatego że podczas każdej wycieczki każdą trasę układają pod potrzeby indywidualnych turystów. Są miłośnikami mitologii, a każda ich podróż po Kos jest wyzwaniem do podróży również, czy być może przede wszystkim – w siebie. Przyznacie, że muszą mieć ogromne pokłady życiowej odwagi, żeby sprawiać że  podróżując po Kos, ludzie zaglądali w głąb siebie.

Dziś zapraszam Was do przeczytania tego jak Robert opisuje wyspę Kos. W tym opisie jest o nich wszystko…

Jeśli o Kos Advantures chcecie dowiedzieć się więcej, niżej jest ich strona FB! Naprawdę warto. Zaglądajcie!

 

https://www.facebook.com/kosadventures/

 

***

 

 

Pytanie, które sobie zadaję, kiedy ktoś prosi mnie, żebym opisał wyspę Kos i jej zwiedzanie brzmi: “Jak opowiedzieć o miłości?” Miłość wszak jest tęsknotą, niespełnieniem i jak mówi Sokrates, brzydki jest Eros i do piękności dąży, bo sam piękności nie ma. Choć miłość czyni, to miłości nie posiada. Nie mogę więc mówić o samym uczuciu, ale…

Opowiem Wam o Dziewczynie, bo subtelne piękno poznałem. Kim jest ta starożytna o łagodnych rysach i słodkim zapachu Orientu? To tu pierwszy raz przyłożyłem głowę do białego, rozgrzanego słońcem łona, gdzie ofiary składano starej Bogini – matce, która na świat skąpany w błękicie wydała ludzi. Święte to łono, pachnące miodem i słodkie, fundamentem jest Astypalei, najstarszego domu Koan. Demeter, z kłosami jęczmienia i makiem w dłoni, na sosnowym wzgórzu dom zbudowała swój. Mocą boską obdarzyła księżniczkę Kos – darem płodności. I tak dojrzewała z dnia na dzień, z roku na rok, ze stulecia na stulecie rzeźbiona falami Morza Egejskiego. Wiatr północny Boreasz włosy jej rozwiewał letnią porą, a zimową, brat jego – Notos, otulał płaszczem deszczu, by życie budzić nowe i bardziej jeszcze obfite. Urodą zachwycała wielu. U stóp Jej spoczął Tytan mężny – Polybot, gdy bogowie stanęli do walki. W ten to czas potężny władca mórz – Posejdon ugiął kark Tytana, by ogniem nie pluł i więcej natury nie ranił. Z cząstki Jej, przemocą trójzębem wyrwanej, stworzył strażniczkę Polybota, a imię dawne strażniczki – Porfiris. Dziś wołają na nią  Nisyros. Wybaczyła Posejdonowi gwałt ten, a blizna dawno zapomniana tylko urok wyspy podkreśla zatoką niebiańsko spokojną będąc, na której króluje maleńka wysepka Kastri.

Kiedy tak patrzę na Dziewczynę w wyspę Kos zaklętą, widzę talię wąską w zielonej sukni skrzącej się turkusem przybrzeżnych wód i chce mi się całować brzuch płaski, gdzie pępek Plaki, jak znak Bogini Hery, zakryty szafirem długoigłych sosnowych koron. Czysty oddech małżonki Zeusa, powietrznej opiekunki, unosi się o poranku, a miękkie igliwie domem jest dla ptaków Hery, które w rydwan swój zaprzęga, by posługę opiekunki domowego szczęścia czynić. Z dumą noszą królewskie pawie oczy Argosa na swych ogonach, a czasem, kiedy poddam się hipnotycznemu widokowi skrzących się okręgów, zdaje mi się, że to samemu Tytanowi spoglądam w setkę oczu. Innym razem spotykam w lesie syna Hermesa, koźlonogiego Pana. Przybył tu, by dla swej ukochanej Pitys grać na fletni piękne melodie, a ona, w sosnę zaklęta, płacze żywicznymi łzami z tęsknoty za utraconą miłością.

Pora by opisać piersi Jej, górami Oromedonu wznoszące się ku niebu. U stóp ich wrota, gdzie groby starych królów. Tam pod piersią białą bije serce łagodne, z którego źródło życia tryska i obdarza mocą płodności każdego, kto wód tych skosztuje. Niedaleko, w dole majaczy Alassarna apollińska, która patrzy na jońskie Knidos jak na odbicie w lustrze trzymanym rękami muz. Na piersiach Jej złożył głowę sam kochliwy Zeus. Tu córka jego, sprawiedliwa Dike, dom wzniosła i czuwać będzie po wsze czasy, by życie kwitło podług starych, boskich praw. Kiedy drogę od Palio Pyli – Starych Wrót wywiodłem do domu Dike, na szczyt Dikeos, ujrzałem łagodne piękno i sekrety ukryte, tajemne ścieżki kozie do grot prastarych, zapomniane w górach świątynie, a ze szczytu, gdzieś tam u szyi, klejnot uwieszony. To podarunek samego Asklepiosa. Wąż go oplata wijąc się ku słońcu jak powiernik wiedzy od matki swojej ziemi ku koronie podąża. Asklepiosowi obiecana, wyspa dała mu gaj cyprysowy i wodę czystą Burani zwaną, by tam mieszkańcy hołd bogu składali i potomkowie mieli gdzie dzieło boskiej medycyny pielęgnować. Z gwiazd patrzy na Wybrankę swą Asklepios – Wężownik i płacze czasem za utraconym domem rojem świetlistych łez na sierpniowym niebie.

Dla Niej, w miejscu jasnym, zwanym Lampi, wykuł w skałach koronę dorycki król. Stare to dzieje, ale korona wciąż zdobi Jej skronie, antyczne brylanty wychodzą z ziemi i blask roztaczają. Czapką współczesności nakryte wciąż tną miasto nowe, imieniem Dziewczyny nazwane – Kos. Wiele mądrości w Niej i obdarzyła swą mądrością wielu. W umiłowaniu mądrości leczył Hipokrates, malował Apelles, wiersze swoje składał Teokryt, na ręce od matki wzięła Ptolemeusza, miłość do wiedzy mu dając w podarunku urodzinowym. Łagodna jest na wzgórzach Agios Nektarios i gorąca u siarkowych źródeł. Dziewczynką jest i Kobietą, wiedzącą Staruchą. Piękna i brzydka, lecz zmarszczki kocha się jak zaorane życiem bruzdy na babcinej twarzy. Ubierają Ją w plastikową, chińską sukienkę, oblepiają tandetnymi świecidełkami, aby sprzedać najtaniej, zagłuszają cichy śpiew dysharmonią byle jak skleconych nut epatują bezwartościową głupotą, którą nazywają rozrywką. A Ty, Przybyszu, jeśli chcesz poznać Jej urodę, usiądź ze mną pod platanem i posłuchaj dźwięków prawdziwej poezji Meleagera, którą tutaj składał:

„Rozgłośna cykado, upita kroplami rosy, samotnie śpiewasz pieśń wieśniaczą.

Przykucnęłaś na szczycie gałązki i uderzając nóżkami podobnymi do piły

w swe brunatne ciało, dźwięk przenikliwy dobywasz jak z liry.”

Słyszysz pieśń cykad pod letnim niebem ?

Moją miłością jest wyspa Kos. Ona mnie wybrała, kiedy pierwszy raz przytuliła do rozgrzanej słońcem Białej Skały.

 

 

 

Z CYKLU: Inny punkt widzenia – 10 rzeczy, które koniecznie musisz zrobić / zobaczyć na Paros… piątek, 21 grudnia 2018

 

PAROS

 

Paros to jedna z najpiękniejszych wysp archipelagu Cyklad. Czy ktoś z Was na niej był??? Jeśli tak, z pewnością podpiszecie się pod stwierdzeniem, że warto tę wyspę odwiedzić. W dzisiejszym poście o 10 najważniejszych rzeczach, które powinniście zobaczyć lub zrobić na Paros, pisze Konstancja, która tę wyspę zna jak własną kieszeń! Przeczytajcie koniecznie i wpadajcie na bloga Konstancji – KOCHAJĄC GRECJĘ!

 

***

 

Pewnie każdy z Was słysząc o Grecji ma w głowie pocztówkowe zdjęcia niewielkich, białych kościołów z niebieskimi okiennicami i kopułami. Większość  łączy je z Santorini. Zabieram Was dziś w miejsce o podobnym klimacie, na magiczną Paros. To jedna z wysp cykladzkich, która jest pierwszym przystankiem promu płynącego z Pireusu. Niewielu Polaków o niej słyszało. A  ja chcę Was do niej przekonać… Pokażę Wam 10 rzeczy, które koniecznie trzeba zrobić lub zobaczyć na Paros. Zaczynamy!

 

  • Parikia. Pierwsze miejsce, które zobaczycie wychodząc ze statku, bo to właśnie tutaj znajduje się port. Jest to stolica wyspy. Już w tym momencie wiele osób zakochuje się w Paros. Niewysokie domki, które wyglądają jakby były ułożone z klocków Lego – najwyższe mają może dwa piętra. Labirynt wąskich uliczek, wypełnionych sklepikami i tawernami. Uwaga, tutaj naprawdę można się zgubić! Polecam odwiedzić ruiny weneckiego zamku „Castro”, który został wybudowany w najwyższym punkcie miasta.

 

PARIKIA

 

  • Kościół Panagia Ekatontapillani w Parikia. Tak zwany „kościół stu drzwi”. Choć tak naprawdę ma ich 99. Legenda głosi, że setne są szczelnie zamknięte i ukryte. Zostaną odnalezione, gdy Konstantynopol ponownie powróci do Grecji. To jedna z najważniejszych budowli sakralnych z czasów bizantyjskich w całej Grecji. Co roku przybywa tutaj tysiące pielgrzymów z prośbą o uzdrowienie, bądź w podziękowaniu za cud. Jest to jeden z najstarszych kościołów na wyspie, jego czasy sięgają IV wieku. Mówi się, że został wybudowany przez świętą Helenę, matkę Konstantyna Wielkiego.

 

Kościół Panagia Ekatontapillani w Parikia

 

TUTAJ! zobaczysz nasz filmik z Amorgos.

 

  • Plaża Kolimbithres. Jedna z najpiękniejszych plaż na Paros.  Pomimo że skalna, to ma swój urok. Dlaczego? Wiatr w tych skałach wytworzył własne wzory, dzięki czemu jest ona jedyna w swoim rodzaju. Moim zdaniem jest to idealne miejsce na sesję zdjęciową. Co ciekawe, to właśnie w tym miejscu morze jest najcieplejsze. Kolejny powód, by ją odwiedzić.

 

Plaża Kolimbithres

 

  • Plaża Kalogeros. Darmowe SPA? Na Paros jak najbardziej! Jedyne co musisz zabrać ze sobą, to wiaderko! Potrzeba trochę wody morskiej, żeby piach zamienił się w glinę. Wysmaruj nim całe ciało, poczekaj aż wyschnie. Porób zdjęcia, bo wyglądasz jak z filmu since fiction, a później… skok do wody! Nawet najdroższy kosmetyk nie daje takich efektów jak terapia tą gliną.

 

SPA na plaży Kalogeros 🙂

 

  • Wioska Lefkes. Jeśli zapytacie mnie, która miejscowość na Paros jest najładniejsza, bez wahania odpowiem, że Lefkes. Nieduża wioska, pierwsza stolica wyspy, ukryta w górach, w obawie przed piratami. Od strony morza nie da się jej zobaczyć. Skuter, czy też samochód musisz zostawić na parkingu, a na zwiedzanie wybierasz się piechotą. Uliczki są wąskie, w przeszłości mieścił się tam tylko osiołek z tobołkami. Pospaceruj po wiosce i postaraj się dotrzeć do centrum, gdzie znajduje się największy kościół w miejscowości – Agia Triada.

 

Lefkes

 

TU! przeczytasz o 10 powodach, dla których warto spędzić wakacje na Korfu.

 

  • Miejscowość Naoussa. Lubisz imprezować? Naousa to idealne miejsce dla Ciebie! W sezonie, na głównym placu pustoszeje dopiero koło 5 – 6 rano. Ale Naousa to również wspaniałe miejsce na spacer. Zatrzymaj się w uroczym porcie rybackim, odwiedź wenecką twierdzę z XIII wieku. Uważaj, bo silne fale mogą Cię delikatnie zmoczyć. Miasteczko warto odwiedzić 23 sierpnia, kiedy to odbywa się festiwal upamiętniający atak piratów na wyspę.

 

Naousa

 

  • Zachód słońca przy kościele Agiou Konstantinou w Parikia. Jedno z najbardziej romantycznych miejsc na wyspie. Warto wspiąć się po schodach na niewielki plac przed kościołem i obejrzeć  stąd zachód słońca. Butelka wina, ukochana osoba i przepiękny krajobraz wokół… Czego chcieć więcej podczas wakacji?

 

Zachód słońca przy kościele Agiou Konstantinou

 

  • Starożytne Kopalnie Marmuru. Kojarzycie Wenus z Milo czy Nike z Samotraki? Rzeźby te pochodzą z marmuru, którego kopalnie znajdują się właśnie na Paros. Ukryte wewnątrz gór, dziś można je zwiedzić. Kopalnie były tak duże, że niektóre z nich zasypano, ponieważ ludzie wchodzili do środka i nie potrafili się wydostać, zostając tam na zawsze…

 

Kopalnie marmuru

 

  • Smaki wyspy – ślimaki i souma. Lefkes, górska wioska słynie z nietypowego przysmaku jakim są ślimaki! Mieszkańcy tak bardzo lubią to danie, że pozostali wyspiarze przezywają ich Ślimakożercami! Jeśli ktoś lubi kulinarne wyzwania, to jak najbardziej zachęcam do spróbowania. Do tego kieliszek soumy, czyli lokalnej odmiany tsipouro (kliknij TU!) i poczujecie się jak rdzenni mieszkańcy wyspy.

 

Ślimaki z Paros!

 

TU! przeczytasz o Firze – stolicy Santorini.

 

  • Piękne widoki ze szczytów.  Moją propozycją jest wzgórze Kefalos i kościół Agios Antonios. Paros jako górzysta wyspa gwarantuje niezapomniane widoki. Wystarczy tylko trochę chęci. Na Kefalos można wjechać samochodem, quadem lub dotrzeć na piechotę. Jeśli należycie do rannych ptaszków, będziecie mieli okazję wejść do znajdującego się na szczycie kościoła. W środku możecie zobaczyć złoto – drewniany ikonostas, a także malowidła ścienne, które są przykładem tradycyjnej sztuki ludowej. Warto choć raz podczas wakacji wstać trochę wcześniej i tam dotrzeć.

 

Widok z Agios Antonios

 

 

Piękne widoki, pyszne jedzenie, błękitna woda oraz piaszczyste plaże, to tylko niektóre rzeczy, które przyciągają turystów na Paros. Ja  zakochałam się w niej od początku i zachęcam rodaków do jej odwiedzenia. Dlaczego? Wiem, że jeśli ktoś już tutaj dotrze, nie będzie chciał stąd wracać…

 

Tekst i zdjęcia są autorstwa:

Konstancja Szutta, blog KOCHAJĄC GRECJĘ

 

 

 

Z CYKLU: Inny punkt widzenia – 10 i pół miejsc, które musisz zobaczyć w Atenach… piątek, 27 kwietnia 2018

AKROPOL

 

 

Czy w swoich planach macie podróż do stolicy Grecji – Aten? Nikt nie opisze tego miejsca tak dobrze, jak osoba która: A) kocha to miejsce B) mieszka tam. Dziś gościnny post Ani, autorki bloga o Atenach NieUdawajGreka.pl . Serdecznie zapraszamy Was do przeczytania tego postu i wpadania do bloga Ani!

 

***

 

Jak z tysiąca miejsc wybrać dziesięć?! Za każdym razem, gdy słyszę prośbę o wybranie  wartych odwiedzin miejsc w Atenach, łapię się za głowę.

Z miejsc godnych polecenia mogłabym napisać drugą “Odyseję” i na dodatek nie byłabym pewna, czy na ich odwiedzenie starczyłaby 10-letnia tułaczka. A przecież na pobyt w Atenach zwykle mamy w najlepszym wypadku parę dni.

Dlatego w tym wpisie wybrałam  10 miejsc i połówkowy bonus, bez odwiedzenia których nie wyobrażam sobie wizyty w stolicy Grecji.

Parlament

Nie chodzi tu tyle o budynek byłej rezydencji króla Ottona, ile o zobaczenie Evzones – członków najbardziej elitarnej jednostki greckiej armii greckiej. Stawcie się pod Parlamentem o pełnej godzinie, (najlepiej w niedzielę o 11.00 gdy wydarzenie jest najbardziej doniosłe), a zobaczycie pełną precyzji zmianę warty przed symbolicznym Grobem Nieznanego Żołnierza.

Ogrody Narodowe

Widzieliście kiedyś żółwia na wolności?  Nie wystraszcie się, gdy podczas spaceru po Ogrodach Narodowych skubnie trawę zaraz przy Waszym bucie! Mimo położenia w samym centrum ruchliwej stolicy, Ogrody Narodowe to prawdziwy raj dla papug, kaczek, żółwi. I oaza zieleni dla zmęczonego słońcem turysty.

Dimotiki Agora / Centralny Market

Zostawcie na chwilę zabytki i chodźcie tu, gdzie toczy się życie – na ateński market! Przekrzykujący  i licytujący się sprzedawcy obudzą w Was żyłkę do robienia interesów! Serio, nie znam nikogo, kto opuściłby ten market z niczym. Zresztą i ja gdy idę “tylko po pomidory”, kończę obładowana siatkami tak, że przysłaniają mi całą drogę do domu! Truskawki ułożone w piramidy, kraby uciekające z siatkowanych worków, zwisające z haków mięso – tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć.

Akropol

Choć cena wejściówek skutecznie potrafi odgonić to… nie dajcie się! Albo pokombinujcie by synchronizować swój pobyt ze świętem narodowym, w czasie którego wstęp na atrakcję jest darmowy! Choć Akropolu naoglądaliśmy się w książkach do historii, to być w Atenach i nie zobaczyć świątyni poświęconej bogini miasta to… grzech!

Likavitos

Co jest lepsze od wspięcia się na Akropol? Wejście na szczyt, z którego… widać Akropol! 😉 Półgodzinną wspinaczkę po schodach (których nigdy nie udało mi się zliczyć), wynagrodzi wam widok na panoramę Aten – aż po Pireus! A jeżeli zabraknie tchu w piersiach po zwiedzaniu innych atrakcji, to na szczyt najwyższego wzgórza Aten możecie dostać się także kolejką linową (tzw. teleferik).

Ulica Ermou

Choć “shoppingu” unikam jak ognia, to nie wyobrażam sobie wizyty w Atenach bez przejścia handlową ulicą Emrou. Nie tylko dlatego, że łączy on dwa główne stacje w centrum – Monastiraki i Syntagma, więc siłą rzeczy znajduje się “po drodze”. Ermou urzeka przeplatanką chaosu witryn H&Mu, Sephory czy United Color of Beneton i spokoju bijącego od jednego z najstarszych ateńskich kościółków – Panagia Kapnikarea, który wyrasta na samym środku handlowej promenady. Urocze połączenie dopełniają dźwięki katarynki, albo bouzuki jednego z ulicznych występów.

Deptak oplatający Akropol

Gdy spaceruje się po ulicy Apostolou Pavlou i Dinusiou Areopagitou, trudno uwierzyć, że jeszcze paręnaście lat temu, przebiegała tu całkiem ruchliwa ulica. Na szczęście auta ustąpiły miejsca pieszym i dziesiątkom kramów. Na własnoręcznie złożonych stoiskach znajdziecie bransoletki z muliny, retro obrazki, ceramiczne lampiony, ręcznie skręcane figurki rowerów, a w weekendy – tony antyko-staroci. Na tym deptaku na pewno kupicie najbardziej oryginalne pamiątki.

Plaka

Najstarsza dzielnica Aten pełna jest kolorowych klasycystycznych budynków w różnym stanie – od sypiących się tynkiem, po świeżo odnowione. Plaka z wyrastającymi na każdym kroku zabytkami takimi jak Wieża Wiatrów, rzymska agora, czy  wyglądający zza ulicy łuk Hadriana, jest najbardziej uroczą dzielnicą Aten. Pełna kawiarni i tawern rozłożonych na schodkach wśród których spacery, nigdy się nie nudzą!

Anafiotika

Jeżeli marzyły się Wam bielone domki, uliczki w których czasem trzeba obrócić się bokiem, by się przez nie przecisnąć i kolorowe kwiaty zastawiające drogę z obu stron, to znajdziecie je u podnóża Akropolu. Spacer po wybudowanej przez pochodzących z cykladzkiej wyspy Anafi architektów, jest namiastką wypadu na wyspy. Choć brak tu kawiarni, to razem z dziesiątką kotów, możecie tu odsapnąć od zgiełku stolicy.

Monastiraki

Choć Monastiraki w niczym nie przypomina pchlego marketu (choć taki napis wita odwiedzających), to i tak powinniście go odwiedzić. Przejść się wzdłuż kolorowych straganów z oliwkowymi mydłami, drewnianymi brelokami w kształcie penisa, pstrokatymi szalami i t-shirtami z drukami na zamówienie. No i oczywiście przybić “żółwika” z czarnoskórymi chłopakami, którzy na Placu Monastiraki odbębniają koncerty na drewnianych bongosach.

Kawiarnia z widokiem na Akropol

Przyszedł czas na tytułową połówkę – dodatek który koniecznie musicie uwzględnić przy 10 miejscach odwiedzanych w Atenach. Tu odpoczniecie, bo zwiedza się je bez  przebierania nogami. Podczas pobytu w Atenach musicie znaleźć pół godziny na wypicie frappe. Bez nie j- słowo daję! – Ateny nie będą Atenami.

Gdzie pić kawę? Gdziekolwiek, byleby z widokiem na Akropol! 😉 Z dziesiątek miejsc (Ateńczycy uwielbiają tworzyć coraz to nowe lokale z widokiem na Akropol), proponuję A for Athens (www.aforathens.com) lub Couleur Locale   (www.couleurlocaleathens.com/home/).

 

Tekst i zdjęcia: Anna Hajda, nieudawajgreka.pl

 

 

 

JĘZYK GRECKI. Wszystko, co chcecie o nim wiedzieć… czwartek, 29 marca 2018

 

Bardzo się cieszę z tego filmiku! Między innymi na naszych wycieczkach po Korfu, często pytacie się o język grecki. Jak się go nauczyć? Do jakiego języka jest podobny? Jak ma się język współczesnych Greków, do starożytnego?

Tym razem na najczęściej zadawane przez Was pytania odpowie ekspert w tej dziedzinie. Żaneta jest tłumaczem języka greckiego. Prowadzi fantastyczny blog o języku greckim, który jest rzetelną skarbnicą wiedzy w tym temacie. Jeśli interesujecie się językiem greckim, wpadnijcie na bloga Żanety “Powiedz to po Grecku”!

Razem z Żanetą przygotowałyśmy dla Was filmik, gdzie Żaneta odpowiada na wszystkie najczęściej zadawane przez Was pytania. Jest to ogromna dawka konkretnej wiedzy, więc szczególnie gorąco namawiam do obejrzenia tego materiału!

 

 

TUTAJ! dowiesz się jak pokazać “tak” i “nie” po grecku.

TU! dowiesz się skąd wzięło się powiedzenie “nie udawaj Greka”.

 

 

 

Z CYKLU: Inny punkt widzenia – Jaką energię ma Korfu?… niedziela, 19 marca 2017

Korfu, Rajska Plaża

Korfu, Rajska Plaża

Podczas prowadzenia naszych wycieczek, mam przyjemność spotykać wiele niezwykle ciekawych osób. Jedną z nich  była Małgosia. Po tym jak usłyszałam czym się zajmuje, od razu wiedziałam, że Małgosia po prostu musi napisać o Korfu post na bloga. I tak też się stało. Dziś post o tym jaką energię ma Korfu i jak wyspa działa na ludzi. Małgosia również i w nadchodzącym sezonie organizuje na Korfu warsztaty pracy nad emocjami i ciałem. O jej warsztatach przeczytacie TUTAJ! Niżej  o tym kim jest Małgosia i czym się zajmuje oraz tekst jej autorstwa na temat energii, jaką ma Korfu. Miłego czytania!

*

Małgosia Januszczyk-Siemieniuk
Od wielu lat odbywam podróż życia. Dla mnie jest ona rozpoznawaniem drogi do pełnego obudzenia w swoim sercu. Do świadomego doświadczania i przeżywania życia na Ziemi. Dzięki własnym doświadczeniom i poznaniu wielu metod budzenia świadomości, dzielę się teraz z Tobą tym, co sama przeżyłam. Prowadzę sesje indywidualne, warsztaty terapeutyczne i wyprawy dla kobiet, które chcą żyć świadomie i  otwierać serce na wszystkie doświadczenia życia. Zapraszam na moją stronę internetową:   http://intuicjaserca.pl/
Korfu - zdjęcie satelitarne

Korfu – zdjęcie satelitarne

Moim marzeniem od długiego czasu było pływanie w wodzie, gdzie nie czuję gruntu. Swobodnie się unoszę. Czuje wsparcie wody.  Czekałam na to spotkanie  długo. Przeglądając internet znalazłam stronę Sophii Michalopoulou z Korfu, która prowadzi sesje uzdrawiania w wodzie. Poczułam, że tego właśnie chcę. Idealny prezent  dla siebie na 50 urodziny.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Korfu na zdjęciu satelitarnym, nie mogłam uwierzyć, że właśnie taki ma kształt! Że taka właśnie jest Kerkira!  Tak jak pisze Sophia na swojej stronie internetowej: (…) Ma kształt kobiety. Czy ją widzisz? Jej smukłe nogi, jej kształtne kolana, jej syreni ogon? Czy dostrzegasz jej zaokrąglone piersi, ludzką twarz oraz opadające włosy? Piękna istota ludzka jakby stworzona z wód Morza Jońskiego.

Wyspa Korfu słynie na świecie ze swojego piękna. Nawet kształt samej wyspy pozwala na postrzeganie jej jako boskiego dzieła. Jest wiele mitów dotyczących historii Korfu, w których możemy dostrzec zarówno jej strategiczne znaczenie, jak i potężne piękno. Korfu to jedyna ziemska wyspa, na którą bogowie zstępowali, aby odprawiać ceremonie ślubne.

Mówi się, że Korfu jest mityczną Scherią, gdzie Homerowski Ulisses odkrywa swoją „nagość” po wielu metaforycznych zgryzotach, których doświadcza. To tu, w mitycznym pałacu Króla Alkinoosa na Korfu, rozstrzyga się Homerowska epopeja. To właśnie na tej wyspie Ulisses opisuje swoją podróż i wylewa z serca wszystkie swoje zgryzoty. To właśnie pobyt na Korfu  przynosi mu ulgę, a on sam zostaje oczyszczony oraz  uzdrowiony i wraca do życia. To właśnie tu, Ulisses przypomina sobie kim jest, a mieszkańcy wyspy pomagają mu wrócić do „domu”, do Itaki. Uzdrowienie i przemiana są na stałe wpisane w energię Korfu.

Korfu jest miejscem uzdrowienia i przemiany w mitach, ale również i w historii. W 1860 roku, casarzowa Austrii – Elżbieta Bawarska (Sissi) [kliknij TU i TU] przyjechała na Korfu z Wiednia po tym, jak zapadła na chorobę płuc.  Bezsprzecznie, postrzegała ona Korfu jako swój azyl i miejsce uzdrowienia oraz powrotu do zdrowia. Po śmierci syna, wybudowała na Korfu pałac, który nazwała Achillion,  na cześć Homerowskiego bohatera z Iliady – Achillesa.

Energia Korfu jest magnetyczna i głęboko przemieniająca. Czasem zmusza do stawiania czoła problemom, ale bywa też kojąca i uzdrawiająca. Samo ukształtowanie terenu, z jego kalcytami o wysokiej częstotliwości oraz oczyszczającą zieloną gliną wpływa na proces uzdrawiania.  Znajdziemy tu ponad dwa miliony drzew oliwnych, tysiąc pięćset gatunków dzikich kwiatów, wyjątkowy las cedrowy, tysiące cyprysów, skrzące się niebiesko – zielone akweny wodne. Przy wybrzeżach Korfu pływają delfiny, a czasem  wieloryby, które wzbogacają wyspę swoimi silnymi i kolorowymi energiami.  Najsłynniejsza linia geomantyczna na siatce energetycznej ziemi, Michael – Apollo Axis, wijąca się przez Europę od Skelling Michael w Irlandii do Mt. Carmel w Izraelu, obejmuje również Korfu. To czyni wyspę ważnym portalem dla energii “Boskiego Połączenia”. Na wyspie mieści się wiele międzynarodowych centrów uzdrowień.

Na miejsce moich warsztatów wybrałam piękne wybrzeże Arillas, gdzie złoty piasek wchodzi daleko w głąb Morza Jońskiego, a kamienie różnorodnych kształtów w połączeniu z falami, grają cudowną muzykę. Wody Morza Jońskiego są tu uzdrawiające, miękkie i zmysłowe. Podczas tygodnia spędzonego na tym wybrzeżu doświadczyłam  wszystkich tych energii, połączeń i uzdrowienia mojego lęku przed głęboką wodą. To był niezwykły czas poczucia emocji w ciele i sercu. Pierwszy raz skoczyłam z pomostu do wody, pierwszy raz pływałam w wodzie, gdzie było naprawdę głęboko! Była to dla mnie mistyczna podróż w głąb siebie, do swojej odwagi, do wnętrza serca. Jestem bardzo wdzięczna Sophii z Korfu i Morzu Jońskiemu za te wszystkie przeżycia.

Kocham wyspy, ich energię i indywidualną przestrzeń, którą tworzą w połączeniu z naturą. Wiedziałam, że następną wyspą, na którą zaproszę kobiety na warsztaty pracy z ciałem i emocjami będzie Korfu. I tak kolejny raz we wrześniu 2016 roku z grupą kobiet przyjechałam na wyspę. To był wspaniały czas!  Dzięki Dorocie i jej wycieczce Najpiękniejsze Miejsca Korfu, poznałam Rajską Plaże [kliknij TUTAJ], na którą popłynęłyśmy razem. To było wspaniałe spotkanie z krystaliczną energią niezwykłej wody.

Energie Korfu i Morza Jońskiego są niezwykle uzdrawiające! Zapraszam na kolejną wyprawę i warsztaty Alchemia Ciała na wyspie Korfu w czerwcu 2017. Wszystkie informacje znajdziecie TUTAJ!

Małgosia Januszczyk-Siemieniuk

Z CYKLU: Inny punkt widzenia – Urlop z dzieckiem – jak się do niego przygotować?… sobota, 26 listopada 2016

O takim poście myślałam już bardzo długo, ale nie miałam pojęcia jak się za taki tekst  zabrać, bo problem jest podstawowy – nie mam w tym temacie najmniejszego doświadczenia… Wakacje z dzieckiem?  Rozwiązanie przyszło samo:D Przecież może o tym napisać, ktoś kto się na tym dobrze zna! Dziś post na temat urlopu z dziećmi przygotowany przez portal o-Noclegach.pl . Miłego czytania Kochani!:D

Urlop we dwoje to permanentny czas relaksu. Bez względu na to, czy spędzamy go na plaży, czy też zwiedzając lub próbując specjałów lokalnej kuchni, zawsze jesteśmy w stanie dobrze się do niego przygotować i nie zajmuje nam to zbyt wiele czasu. Zaplanowanie wakacji, czy też wyjazdu weekendowego nie jest jednak tak proste, gdy pojawia się dziecko.

Z jednej strony oczywiście wiele atrakcji nie ma żadnych ograniczeń wiekowych, z drugiej jednak jesteśmy odpowiedzialni za opiekę nad maluchem oraz zorganizowanie mu czasu, który normalnie spędzał by w gronie rówieśników, czy też w swoim pokoju, na zabawie lub wirtualnej rozrywce. Trzeba się więc dobrze przygotować, by nie wrócić z urlopu jeszcze bardziej zmęczonym i z niezadowoloną latoroślą, która swoim złym humorem i nadąsaniem pokazywała nam, że chce już wracać. Jak to zrobić, by przywieźć dobre wspomnienia i sprawić każdemu satysfakcję z wyjazdu? To wcale nie takie trudne.

Spędzajcie ten czas razem

Pierwsza zasada wycieczki z dzieckiem to „maluch ma głos w wyborze atrakcji”. Udając się na wspólny urlop zapewne planujecie wcześniej, co jest tam warte zobaczenia. Strategicznym momentem jest zaproszenie do tych rozważań swojego dziecka. Można przez kilkanaście minut porozmawiać ze swoja pociechą i zapytać, co by ją interesowało, z tego co jest do wyboru, a następnie zawrzeć to w planie wyjazdu. To ma być wasz czas (każdego z was!). Czasem więc warto się zastanowić, czy każda z atrakcji może dać wam podobną radość. Dobrym rozwiązaniem w kwestiach spornych jest „równoległa zabawa”, np. ojciec z córką idzie do muzeum zabawek, a mama w tym czasie zwiedza, coś co reszta uznała za mniej ciekawe. Po wszystkim można spotkać się w konkretnym miejscu i razem pójść coś zjeść lub skorzystać z kolejnej atrakcji. Natomiast czas w hotelu można podzielić na to co robicie razem i to co każde z was relaksuje (gra na tablecie, czytanie książki, oglądanie filmu na słuchawkach).

Podróż z i do celu

Nieważne czy jedziecie samochodem, czy pociągiem, czy tez wybierzecie zupełnie inny rodzaj transportu. Dzieci nie lubią się nudzić, a więc trzeba im ten czas również zaplanować. Jak? To już zależy od dziecka i jego indywidualnych potrzeb. Niektóre lubią rozmawiać, inne preferują towarzystwo ekranu smartfona. Można więc między innymi:

– znaleźć audiobook, który będziecie wspólnie słuchać podczas jazdy samochodem lub taki, które dziecko chętnie pozna samodzielnie, słuchając go na słuchawkach,

-wymyślić gry, różnego typu zagadki, ćwiczenie pamięci poprzez zapamiętywanie kolejnych słów, a nawet grać z maluchem poprzez łączność Bluetooth na urządzeniach mobilnych,

– rozmawiać o wszystkim na co na co dzień nie ma się czasu (poznać lepiej swoje dziecko oraz pozwolić mu lepiej poznać siebie – można to robić werbalnie lub przy pomocy urządzeń mobilnych i komunikatorów).

Dzieci przyciągają kłopoty

Każdy kto ma w domu malucha doskonale wie, że wypadki i płacz zdarzają się w dziecięcym świecie bardzo często. Dobrze więc przygotować się na taką ewentualność i zabrać ze sobą podręczną apteczkę z wodą utlenioną, plastrami, tabletkami przeciwbólowymi oraz podręcznym zestawem witamin. Całą resztę potrzebnych rzeczy można zazwyczaj zakupić na miejscu. Ważne jedynie by przewidzieć mniej więcej do czego beztroska naszego dziecka jest zdolna, a co jest bardzo mało prawdopodobne. Nadwrażliwość na pewno znacznie zwiększy ciężar bagażu, warto więc zaufać dojrzałości swojej pociechy.

Za cenne informacje podziękowania dla portalu  o-Noclegach.pl .

Z CYKLU: Inny punkt widzenia – Spacer po starożyntej Messene cz.2/2… sobota, 23 stycznia 2016

 

Część pierwsza postu jest TUTAJ!

 

Korzystamy ze sposobności chodzenia po murawie stadionu i wspinamy się na najwyższe miejsca mijając po drodze fotele i loże dla bogaczy stojące na łapach fantastycznych stworów. Przy okazji widzimy kamienie opisane czerwoną farbą – to oryginalne części budowli!

Wchodzimy z powrotem do górnej części stanowiska. Uwagę przyciąga dach, który chroni pozostałości rzymskiej rezydencji (I-IV w. n.e.) w postaci geometrycznych mozaik. Stąd pochodzi rzeźba Artemidy Łowczyni – to najciekawszy eksponat w tutejszym muzeum.

Kolejny teatr? I tak i nie. Eklesiasterion służył przede wszystkim jako miejsce zgromadzeń politycznych, ale również występów kultowych związanych np. ze świętami. Podłogę orchestry zdobi mocno już sfatygowany wzór złożony z czworokątnych, różnokolorowych kamieni. Widać też częściową rekonstrukcję fasady budowli tworzącej zaplecze dla aktorów – pierwotnie składała się z kolumn, drewnianych drzwi i pomalowanych paneli.

Tabliczka kieruje ku północnej części agory, gdzie kiedyś stała zadaszona hala wsparta na kolumnach czyli stoa – służąca jako miejsce handlu i schronienia przed słońcem. Niestety dziś już niewiele z niej zostało. Na zdjęciu widać pozostałości systemu kanalizacyjnego odprowadzającego nadmiar wody z agory.

Na koniec jeszcze „dostałam” to co lubię najbardziej czyli ruiny łaźni. Zbudowano je w V w., a użytkowano aż do VII. Widać pozostałości ogrzewania podłogowego (hypocaustum) pod pomieszczeniami sauny i gorących basenów. Na podpórkach z terakotowych płytek (pilae) układano podłogę zazwyczaj zdobioną mozaikami. W tej przestrzeni hulało gorące powietrze pochodzące z olbrzymiego pieca. Podobne konstrukcje były w ścianach. Łaźnie w Messene były publiczne i niewielkie, ale i tak działają  na wyobraźnię.

Wyjście z terenu stanowiska archeologicznego nie jest jednak końcem zwiedzania. Są jeszcze ruiny Bramy Akadyjskiej o średnicy niemal 20m, która wraz z systemem fortyfikacji broniła dostępu do Messenii stojąc na drodze łączącej te krainę z Arkadią. Dziś przez bramę prowadzi najzwyklejsza droga – można ją przejechać nawet ciężarówką. Droga do stanowiska archeologicznego od strony Meligalas prowadzi właśnie przez bramę. Obok widać mur obronny wraz z dobrze zachowanymi wieżami strażniczymi. Podobno można pochodzić wzdłuż fortyfikacji, ale tutaj teren był ogrodzony, a niestety nie mieliśmy czasu na poszukiwania, bo czekało nas ponad 400km jazdy, plus zwiedzanie Olimpii.

Ciekawa jestem czy Messene zrobiło na Was tak duże wrażenie jak na nas? Jeśli chcecie ją zwiedzić – stanowisko znajduje się niecałą godzinę jazdy od Kalamaty. Na Google Maps trzeba wpisać Ancient Messene i wtedy doprowadzi Was wprost na teren wykopalisk. A jeśli chcecie przejeżdżać przez Bramę Akadyjską to wybierzcie drogę przez Meligalas i Neochori – trochę naokoło, ale warto. Ewentualnie jadąc przez Mavrommati, nie skręcajcie na Anciet Messene, tylko udajcie się kawałek dalej.

Życzę szerokiej drogi i odkrywania mniej znanych zakątków i zabytków Grecji!

Jagoda
Chaos w podróży

Z CYKLU: Inny punkt widzenia – Spacer po starożyntej Messene cz.1/2… piątek, 22 stycznia 2016

Mesini

Messene

Dziś kolejny post z cyklu “Inny punkt widzenia”, w którym gościnnie o Grecji piszą zaproszone osoby. W dzisiejszym wpisie Jagoda z bloga CHAOS W PODRÓŻY opowiada o Messene, starożytnej miejscowości znajdującej się na Peloponezie. Miejsce jest niezwykłe, a post szczególnie spodoba się osobom, które kochają podróżować do starożytnych miejsc. Serdecznie zapraszamy na pierwszą z dwóch części spaceru po Messene…

***

Jeśli miałabym osobie nielubiącej zwiedzać, nieinteresującej się archeologią czy historią polecić jeden, tylko jeden zabytek w Grecji, byłaby to starożytna Messene – miasto, któremu nazwę dała antyczna bogini. Mam nadzieję, że moja relacja pokaże, że jest to miejsce wyjątkowe.
Do Messene (zwanej też Messini lub czasem Ithomi) trafiliśmy przypadkiem. Rankiem pożegnaliśmy uroczy pokoik z widokiem na zatokę w okolicach Nafplionu i zmierzaliśmy do Pargi. Ponieważ czekało nas ok. 5-6 godzin jazdy, planowaliśmy zwiedzanie tylko pozostałości słynnej Olimpii. Jednak przy drodze zaczęły się pojawiać charakterystyczne jasnobrązowe tabliczki kierujące do Ancient Messene. Szybko przewertowałam przewodniki,  ale rezultat nie był zachęcający. Zarówno National Geographic jak i Wiedza i Życie poświęciły temu stanowisku niewiele miejsca, bez żadnych zachwytów. Jednak moją czujność obudziły słowa „dobrze zachowany stadion” –  tak, jeden taki pamiętałam z jakiś zdjęć, ale czy to było Messene? Włączyłam internet i na anglojęzycznych blogach znalazłam trochę zdjęć. Już po pierwszych wiedziałam – tak, to tu! Byliśmy zgodni – jedziemy!

Po wejściu na stanowisko (bilety 5euro) skręciliśmy w prawo – do teatru, ale ponieważ na scenie dawała właśnie występ duża grupa Francuzów, a my nie lubimy tłoku, przeszliśmy więc na tyły budowli. Wyszło nam to na dobre, bo „odkryliśmy” budowlę (wczesnochrześcijańskie miejsce modłów) z geometrycznymi mozaikami, a do samego teatru weszliśmy tak jak widzowie w starożytności,  przez bramę o trójkątnym sklepieniu.

Odsłonięto dopiero kilkanaście pierwszych rzędów, ale zabudowania za orchestrą są lepiej zachowane niż w słynnym Epidauros. Oczywiście siedzenia w pierwszym rzędzie były najbardziej reprezentacyjne. Teraz też można usiąść na marmurowym fotelu z łapami lwa.

Później zobaczyłam kolejne mozaiki – niestety w niezbyt dobrym stanie, ale to zapewne dlatego, że w miejscu tym chrześcijanie zbudowali w VI w. n.e bazylikę. Sama mozaika jest o tyle ciekawa, że prawdopodobnie pokazywała historię z zaginionej sztuki Menandera „Messenia”. Po mozaice można chodzić tuz obok – przy kolumnadzie wyznaczającej miejsce handlu zwierzętami i mięsem (starożytny mięsnymarket).

Już nie mogę doczekać się stadionu i mimo, że nie zobaczyłam wszystkiego idę właśnie tam. Pierwsze spojrzenie na stadion jest z góry. Mam wrażenie, że patrzę na setki kolumn, ale chyba jednak nie ma ich aż tylu…

Po prawej stronie moją uwagę przyciąga brama – jest to propylon do gimnazjonu, czyli całego kompleksu złożonego z części treningowej oraz stadionu otoczonego przez stoę (kolumnadę).

Najpierw widać pozostałości palestry czyli miejsca, gdzie greccy zawodnicy ćwiczyli pod okiem trenerów przygotowując się do walki na arenie lub wojnie. Takie starożytne siłownie czy koszary. Najlepiej zachowane są umywalki, w dodatku wyłożone drobną mozaiką o ceglastym kolorze dobrze widocznym w wypełniającej je deszczówce. Nawet otoczenie atletów musiało być estetyczne!

Nieopodal walają się na ziemi szczątki jakiejś budowli o nietypowej jak na warunki greckie, stożkowatej kopule. Był to pomnik z grobowcem z III w. p.n.e wykonany dla 8 członków arystokratycznych rodzin. Na szczycie zachowanej  korynckiej kolumny pozostał kapitel, wspierający brązowe zwieńczenie. Dziwne, ale kto bogatemu zabroni?

Na jednym końcu stadionu można podziwiać zrekonstruowaną budowlę – mauzoleum prominentnej rodziny Saithidae z I-III w.n.e., której członkowie pełnili ważne funkcje w czasach rzymskich, min. byli gubernatorami prowincji Achaji czyli Grecji.

Jagoda

C.d.n. …

Z CYKLU: Jadę do Grecji na wakacje – Ale… Czy WARTO było jechać do Grecji na wakacje?… środa, 23 września 2015

      Choć pracy przed nami jeszcze całkiem sporo, sezon wakacyjny powoli dobiega końca. Jest to więc ostatni w tym roku post z cyklu “Jadę do Grecji na wakacje”. Od pierwszego październikowego poniedziałku, cykl ten zastąpią posty z serii “Lekki poniedziałek”.

      Ale do rzeczy! Przez całe lato do mojej skrzynki mailowej z uporem maniaka powracał jeden i ten sam typ maila: mimo kryzysu, czy to z pewnością bezpieczne by jechać do Grecji na wakacje?  Nie wiem co takiego działo się w polskich mediach. Zdaje się na moje szczęście, nie dorobiłam się na Korfu telewizora. Wszystkie wiadomości o kryzysie dochodziły do mnie… od polskich turystów! A u nas na wyspie spokój, świetna energia i fantastyczna pogoda.

      Jedną z osób, która na początku lata napisała do mnie maila pewnego obaw, poprosiłam żeby po powrocie ze swoich wakacji na Krecie, napisała jak odbiera kryzys. Jak to co mówiono w mediach odnosiło się do rzeczywistości? Niżej znajduje się  odpowiedź. Przeczytajcie… A jeśli również i Wy spędziliście tegoroczne wakacje właśnie w Grecji, koniecznie piszcie w komentarzach  jak się Wam udały!

***

Witam!


Niestety czas naszych wakacji dobiegł końca. Tak jak pisałam, w tym roku byliśmy na Krecie. I zgodnie z obietnicą chcę przekazać kilka słów odnośnie moich spostrzeżeń. Pomimo moich wielu obaw przed wyjazdem, na miejscu wszystko było w jak najlepszym porządku. Naprawdę teraz można przyznać Pani rację, że media wyolbrzymiły problemy Grecji. Faktycznie na lądzie może wygląda to inaczej, natomiast wyspy dla turystów = wakacje jak w bajce. Hotel w którym przebywaliśmy okazał się świetnym miejscem do wypoczynku, odremontowany, jedzenie pierwsza klasa, wszędzie czysto i pachnąco, pracownicy uśmiechnięci. Podczas naszego urlopu bardzo dużo zwiedzaliśmy. Mieliśmy wypożyczony samochód na kilka dni i objechaliśmy nim sporą część wyspy. Po drodze mijaliśmy stacje benzynowe – zero limitu paliwa, nie spotkaliśmy się z brakiem paliwa na stacjach. Odwiedziliśmy kilka sklepów spożywczych, towary na półkach były w ogromnej ilości, woda słodka pitna też do wyboru do koloru. A do tego wszystkiego widoki przepiękne, czyste, zadbane plaże, ciepłe morze czego chcieć więcej? I dlatego zastanawiam się dlaczego media pokazują takie głupoty jak kolejki na stacjach benzynowych, puste półki w sklepach? Zgodzę się, że dla mieszkańców może nie jest tak różowo jak to wygląda dla przyjezdnych, ale gdzie teraz nie ma problemów? Całe szczęście, że Grecy są narodem szczęśliwym chyba z urodzenia. Ja uwielbiam patrzeć na starsze osoby uśmiechnięte, korzystające z życia. Spotkaliśmy kilka korowodów ślubnych jadących na wesele – wszyscy wystrojeni, uśmiechnięci. I prawda taka, że pewnie jak każdy mają jakieś problemy, ale naprawdę ludzie tam mieszkający potrafią się cieszyć tym co mają. Mam nadzieję, że ludzie nie zrażą się do odwiedzania pięknych, greckich stron, bo naprawdę można się tam zrelaksować, odpocząć i zobaczyć inne życie. Jak wygląda sprawa mieszkania tam na stałe? Niestety tego ocenić nie potrafię, ale mam wrażenie, że mieszkańcy zdają sobie sprawę jakie bogactwo natury posiadają u siebie i o turystę zawsze będą dbać, a poza tym ich mentalność i radość życia to coś czego powinniśmy się uczyć.

Pozdrawiam!
Agata Noczenska