Jak brzmi język albański?… poniedziałek, 18 marca 2019

 

Zabawne jest to, że jeszcze jakiś czas temu byłam jednym z największych przeciwników wycieczek z Korfu do Albanii. Dlaczego? Mój sposób myślenia mówił, że jeśli ktoś na wakacje przyjeżdża na Korfu, to tam powinien spędzać swoje wakacje. Teraz zupełnie siebie nie rozumiem. Bo jeśli taki kraj jak Albania, jest naprawdę rzut beretem od Korfu, to dlaczego tam nie czmychnąć na jeden dzień!

Pojechałam, zobaczyłam i tym krajem się zafascynowałam.

Już trochę temu napisałam do Izy z bloga Moja Albania, czy mogłaby mi podesłać kilka przykładowych piosenek, które w Albanii słucha się teraz. Z kilku, od razu do ucha wpadła mi właśnie ta. Dlaczego? Moim zdaniem to świetne połączenie starej albańskiej melogii ze współczesną muzyką.

Mam szczęście mieć super czytelników. Tekst tej piosenki został przetłumaczony  i ta właśnie piosenka z przetłumaczonym tekstem – dziś. Posłuchajciej jak melodyjnie brzmi język albański. Jak się Wam podoba???

 

O naszych wycieczkach z Korfu do Albanii, przeczytasz TU!

 

 

HATIXHE

Mój Hatixhe, moja czerwona chustko

Matka pomalowała ci włosy na czerwono

Twoje czerwone włosy przeklina wiedźma

Brak ci ojca, brak ci matki?

Kochanie, wiem czego chcesz

Wiem na co czekasz

Kiedy patrzysz na telefon

Chcesz usłyszeć mój głos

Chesz mojego seca

Za każdym razem, kiedy dajesz  mi siebe

Jestem tylko z tobą

Daję jej wszystko, ona od niego nic nie dostaje

Widziała mnie w mieście

Ze snapbagiem i regge

Teraz pisze do mnie na snapczacie

Chce się ze mną zobaczyć

Nie przyszło jej to łatwo

Czy wiesz jak on  jest zazdrostny

Powiedziała przyjaciółce: „Uspokój mnie”

Wytłumaczyła

Że jestem najlepszy w mieście

I’m on fire

Kiedy jesteś ze mną

Będę cię nosić na rękach

Ona wie

Powiedziałam jej na początku

Kochanie, czy wiesz o co cię pytał

Chcę być twoim pierwszym

Nigdy nie chcę być na drugim miejscu

Ważne jest, żebym był twój

Chcę miłości, praca nas zabija

Ty wiesz o czym mówię

Wiem, że jesteś mądra i wszystko rozumiesz

Wytłumacz mi o czym myślisz

Lepiej, żebyś była ze mną niż z innym.

Tłumaczenie: Elżbieta Loska

 

 

Wycieczka do Albanii z Korfu. Jak wygląda krok po kroku?… sobota, 16 marca 2019

 

ALBANIA!

 

Albania leży rzut beretem od Korfu. Kiedy dzień jest pogodny, widać ją bardzo dokładnie z północno – wschodniego wybrzeża wyspy. Wakacje na Korfu są więc idealną okazją, żeby na jeden dzień wyskoczyć do Albanii i zobaczyć jak wygląda część zupełnie innego kraju. Czy warto? Jasne! Albania jest niesamowicie ciekawym krajem, mającym wiele do zaoferowania.

 

JAK WYGLĄDA TA WYCIECZKA KROK PO KROKU?

Naszych turystów odbieramy rano i jedziemy prosto do portu w mieście Korfu. W porcie czeka nas odprawa i wchodzimy na prom, który płynie prosto do Agia Saranda – miejscowości, która znajduje się po przeciwnej stronie Korfu.

 

AGIA SARANDA

To właśnie Agia Saranda jest widoczna tak dokładnie po drugiej stronie północno – wschodniego wybrzeża Korfu. Agia Saranda (czyli Czterdziestu Świętych) to największe centrum turystyki Albanii. Słynie ze świetnych plaż i bardzo rozwiniętej infrastruktury turystycznej. Być może spodoba Ci się tam tak bardzo, że przyjedziesz tam na następne wakacje. O tej miejscowości mówi się, że jest odpowiednikiem naszego Sopotu.

Do Agia Saranda płynie się od 45 do 90 minut.  Pamiętaj o zmianie czasu! Czas albański jest o godzinę do tyłu w stosunku do greckiego.  Pamiętaj o tym szczególnie, kiedy załoga statku będzie ogłaszać godziny zbiórek i odpłynięcia.

Kiedy jesteś w Agia Saranda, są dwie główne możliwości spędzania czasu. Możesz zostać w mieście i samodzielnie zorganizować tam swój czas lub udać się na dodatkową wycieczkę po najważniejszych miejscach okolicy.

 

Główna promenada w Agia Saranda

 

JAK WYGLĄDA DODATKOWA WYCIECZKA W ALBANII?

Ta wycieczka jest naprawdę świetna, bo podczas kilku bardzo dobrze zorganizowanych godzin odwiedzasz wszystkie najważniejsze miejsca w tej części Albanii.

Na samym początku, to co najważniejsze. Wizyta w Parku Archeologicznym Butrint. Cały komplekst jest wpisany na listę UNESCO. Jest to jeden z najważniejszych obiektów dla kultury i przyrody Albanii. Dziś jest wspaniale zachowany i spacerując po parku archeologicznym i jednocześnie przyrodniczym, widzisz wszystkie najważniejsze  zabytki tego terenu: starożytne miasto, jezioro i wspaniały las.

 

Park Archeologiczny BUTRINT

 

Po zwiedzaniu Butrintu wracamy do Sarandy. Tam jest czas na lunch, który podczas tej wycieczki wliczony jest w cenę. Po zjedzeniu albańskich smakowitości – ruszamy dalej!

 

Obiad podczas tej wycieczki

 

*W WYCIECZKACH ODBYWAJĄCYCH SIĘ OD 15.07 DO 15.09, KOLEJNYM PUNKTEM JEST ZAMEK LEKURSI. Są to ruiny zamku położonego na południowym szczycie wzgórza, które dominuje nad Sarandą. Widać z niego fantastyczną panoramę na całą okolicę oraz Korfu. Widok naprawdę robi wrażenie.

 

Widok z Zamku Lekursi

 

*W WYCIECZKACH ODBYWAJĄCYCH SIĘ POZA 15.07 DO 15.09, KOLEJNYM PUNKTEM JEST BŁĘKITNE OKO. Tak nazywa się fenomen przyrodniczy, źródło Syri i Kalter, najbardziej znane źródło krasowe w całej Albanii. Wygląda przepięknie! Zimna woda, która wydobywa się z głębokości 50 m, wypływa z olbrzymim natężeniem i wpada do rzeki Bistrica. To miejsce wpisane w krajobraz zielonej przyrody, zawsze robi wrażenie.

 

Błękitne Oko

 

Dlaczego odwiedzane miejsca zależą od terminu? W samym środku sezonu letniego droga dojazdowa do Błękitnego Oka jest mocno zakorkowana i bardzo się wydłuża. Żeby program wycieczki przebiegał sprawnie i by nie przebywać zbyt dużej ilości czasu w autobusie, w terminie od 15.07 do 15.09 odwiedzamy Zamek Lekursi.

 

Po przyjeździe spędzamy spokojną chwilę w samej Sarandzie. Czasu starczy na zakupy, spacer po promenadzie lub kawę. Następnie znów wsiadamy na prom i wracamy do portu w mieście Korfu.

 

TUTAJ! możesz przeczytać więcej o Albanii.

 

Albania jest krajem, który nie należy do UE. Pamiętaj by na tej wycieczce mieć ze sobą dowód osobisty lub paszport. Jeśli wybierasz się z dzieckiem, koniecznie przeczytaj informacje dotyczące podróży z Grecji do Albanii z dziećmi, ponieważ są one zaostrzone. Wszystkie informacje znajdziesz TU!  na naszej stronie.

 

 

KUCHNIA KORFU! Jak wygląda nasza wycieczka?… sobota, 9 marca 2019

 

Sałatka po grecku – wersja idealna!

 

KUCHNIA KORFU to jedna z naszych trzech głównych wycieczek. Jest to trasa, podczas której przebywając w jednej z najpiękniejszych części Korfu, zagłębiamy tajniki greckiej kuchni.  Gwoździem programu tej wycieczki, jest gotowanie razem z szefem kuchni w jednej z najlepszych tawern w Starej Peryti, wioski która słynie z najlepszego jedzenia na Korfu. Dokładny plan tej trasy znajdziecie na naszej stronie:

https://salatkapogreckuwpodrozy.pl/pl/wycieczki-po-korfu/

Natomiast niżej filmik, gdzie zobaczycie jak dokładnie wygląda ta wycieczka.

 

 

 

Mój luty. Nic w życiu nie jest czarno – białe… poniedziałek, 2 marca 2019

 

 

Z jednej strony nie lubię zimy. Nie znoszę, kiedy jest zimno, kiedy tak wcześnie robi się ciemno, a na zewnątrz wieje i pada. Luty jest chyba najcięższym pod tym względem miesiącem, bo do wiosny jest jeszcze trochę, a człowiek jest już zmęczony zimą.

Z drugiej strony… Uwielbiam moją pracę, ale ona  ma również spore minusy. Od maja, do środka października rzeczy które lubię robić, wszystkie moje zainteresowania, schodzą na właściwie nieistniejący plan. Praca jest na pierwszym, drugim i trzecim miejscu. Dlatego właśnie znajduję ogromną przyjemność w długich, zimowych wieczorach,  kiedy z miską popcornu mogę zakopać się pod kocem i oglądać ukochane filmy. Właściwie każdą wolną chwilę lutowych dni, spędzałam na oglądaniu filmów. Powoli przyjemność, którą z tego czerpię przeradza się w coś większego. Zobaczymy, co z tego wykiełkuje. Kupiłam zeszyt i zapisuje w nim wszystkie obejrzane filmy, a obok najważniejsze dane i krótkie recenzje.

Który film wywarł na mnie największe wrażenie w lutym? Ubiegłoroczny film Giorgosa Lanthimosa „Faworyta” wcisnął mnie w kinowy fotel. Lanthimos, jest dość kontrowersyjnym greckim reżyserem i tak jak poprzednich filmów nie byłam w stanie zobaczyć, tak „Faworyta” to dla mnie świetny film. Zdecydowanie, jeśli interesuje was temat Grecji, powinniście go zobaczyć.

Po kilku latach, przymierzam się do bardzo ważnego artykułu, który pojawi się na Sałatce pod sam koniec marca. Tekst o rodzinie Durrell na Korfu, jest dla mnie prawdziwym wyzwaniem, bo pisanie o takim temacie, to pewna odpowiedzialność. Czytam teraz „Durrellowie na Korfu”, książkę która opisuje prawdziwą historię rodziny Durrell na Korfu i to skąd właściwie tam się wzięli. Kiedy czytam, to aż czasem nie chce mi się wierzyć, że taka rodzina istniała naprawdę.

Dużo filmów… Dużo książek… Zajęcia jogi, które bardzo lubię i dużo uwagi na zdrowy tryb życia. Ale nic w życiu nie jest czarno – białe. Gdzieś w środku mnie rozlało się uczucie rozczarowania.

Ostatniego dnia stycznia obchodzę urodziny. Zaprosiliśmy z Janim wszystkich przyjaciół i znajomych, z którymi chcieliśmy miło spędzić czas. To przecież moje ostatnie urodziny, które spędzam w tym malutkim miasteczku, gdzieś nad Zatoką Koryncką. To było kilka fajnych chwil, ale po tych urodzinach stało się coś dziwnego. Oficjalnie potwierdziliśmy z Janim plotkę, że pod koniec kwietnia wyprowadzamy się na Korfu i zaczynamy nowy etap naszego życia. Ta informacja zbiegła się z moimi urodzinami. Znacie, to przysłowie, że przyjaciół poznaje się w biedzie? Ja uważam, że ono nie jest pełne, bo tych prawdziwych, prawdziwych przyjaciół poznaje się również w czasie szczęścia i sukcesu. Od moich urodzin, przestały dzwonić nasze telefony. Nikt nas nigdzie nie zaprasza. Nikt nie ma czasu wyjść na kawę, bo albo nie może albo jest chory. Tego już nauczyłam się wcześniej, że ludzie nie zwykli spełniać naszych wyobrażeń o nich i wiem, że tacy są ludzie i takie jest życie. Jednak nie mogę zdławić w sobie rozczarowania. Na szczęście jest ono przygniatane przez radość, którą czuje na nowy etap naszego życia.

 

Luty był ostatnią chwilą, kiedy zdecydowaliśmy się na małe wakacje przed sezonem. I tak dokładnie w środku miesiąca polecieliśmy do Londynu. Nic innego tak intensywnie nie rozwija i nie poszerza horyzontów jak podróże. Londyn to przepiękne miasto, z fantastyczną architekturą i rewelacyjną organizacją. Genialne jest to, że większość muzeów ma wejścia za darmo. Jednak dla mnie nie jest to miasto do którego, tak jak do Paryża, będę chciała wracać. Dlaczego? Trochę trudno jest mi to nazwać, ale nie czuję energii tego miasta. Zdecydowanie najfajniejszą częścią Londynu było dla mnie China Town, w którym azjatyckie jedzenie jedliśmy codziennie!

 

Londyn, Notting Hill

London Eye

Portobello

-Taxi please!

Angielskie śniadanie… Nie wygląda i nie było smaczne!

Co innego… RAMEN! Pycha! I takie zdrowe! Mogłabym jeść codziennie.

China Town. Dla mnie najfajniejsza część Londynu

Jedna z azjatyckich knajp na Soho

I znów azjatyckie pyszności!

 

TU! przeczytasz o naszej podróży do Myken.

 

Pod sam koniec miesiąca, klamka już zapadła. Ułatwiającym wiele spraw zbiegiem okoliczności, okazało się że jeden z moich znajomych z Korfu ma ciężarówkę. Zadzwoniliśmy  i zaklepaliśmy dzień na przeprowadzkę. I tak wszystko jest już ustalone. Od 25 kwietnia oficjalnie jesteśmy już stałymi mieszkańcami Korfu. Razem z wiosną, przeprowadzamy się już do domu…

 

TUTAJ! zobaczysz jak kwitną drzewa migdałowe.

 

 

Greckie śniadania z kavourma. Zobacz nasz nowy filmik… sobota 1 marca 2019

 

Greckie śniadanie z kavourma

Greckie śniadanie z kavourma

 

Jajko na śniadanie z kuchnią Grecji raczej się nie kojarzy. Ale to śniadanie jest jak najbardziej greckie i występuje w nim jajko. Kavourma, które jest podstawą tego śniadania, to nic innego jak długo gotowana wołowina. Najlepiej jest ją przygotować dzień wcześniej, bo musi gotować się około 3 godzin! Jak zrobić to śniadanie? Zobaczcie w naszym najnowszym filmiku!

TUTAJ! zobaczysz nasz program “Pytanie na Śniadanie” w TVP2

TU! przeczytasz o  śniadaniu z melonem

TUTAJ! przeczytasz o śniadaniu z brzoskwinią

 

 

 

 

Przewodnik po Kos. Kos Adventures… wtorek, 26 lutego 2019

 

KOS ADVENTURES

 

Na samym początku, kiedy zaczynałam pisać bloga, nawet nie przypuszczałam że otworzy się przy tym aż tyle nowych dróg. Jedną z najcenniejszych dla mnie rzeczy, które przyniosło pisanie Sałatki, jest poznawanie niesamowicie wartościowych, ciekawych ludzi. To dla mnie niezwykle ważne.

Z Dominiką i Robertem, poznaliśmy się gdzieś w przestrzeni internetu. Najpierw kilka maili, kilka rozmów i tak okazało się, że nadajemy zdecydowanie na tych samych falach. Łączy nas miłość do Grecji i praca, która wypływa z pasji. Podobne wartości, podobny sposób patrzenia na świat. I tak po prostu… zaprzyjaźniliśmy się! Przyznam Wam się szczerze… Wcześniej zupełnie nie ciągnęło mnie do odwiedzenia Kos. Może… Kiedyś… Kto wie… Ale po tym co i jak pokazują Dominika i Robert, Kos jest na pierwszym miejscu na liście moich greckich miejsc do odwiedzenia.

 

Dominika i Robert są Polakami, którzy jako miejsce swojego życia wybrali Kos. Na tej niewielkiej wyspie, rzuconej na wschodnim wybrzeżu Grecji, organizują wycieczki dla polskich turystów. Co ich wyróżnia? Trzy główne sprawy. Wycieczki Kos Adventures, czyli biura Dominiki i Roberta, są organizowane w bardzo małych grupkach (nie większych niż 8 osób). Nie mają wyznaczonych tras, dlatego że podczas każdej wycieczki każdą trasę układają pod potrzeby indywidualnych turystów. Są miłośnikami mitologii, a każda ich podróż po Kos jest wyzwaniem do podróży również, czy być może przede wszystkim – w siebie. Przyznacie, że muszą mieć ogromne pokłady życiowej odwagi, żeby sprawiać że  podróżując po Kos, ludzie zaglądali w głąb siebie.

Dziś zapraszam Was do przeczytania tego jak Robert opisuje wyspę Kos. W tym opisie jest o nich wszystko…

Jeśli o Kos Advantures chcecie dowiedzieć się więcej, niżej jest ich strona FB! Naprawdę warto. Zaglądajcie!

 

https://www.facebook.com/kosadventures/

 

***

 

 

Pytanie, które sobie zadaję, kiedy ktoś prosi mnie, żebym opisał wyspę Kos i jej zwiedzanie brzmi: “Jak opowiedzieć o miłości?” Miłość wszak jest tęsknotą, niespełnieniem i jak mówi Sokrates, brzydki jest Eros i do piękności dąży, bo sam piękności nie ma. Choć miłość czyni, to miłości nie posiada. Nie mogę więc mówić o samym uczuciu, ale…

Opowiem Wam o Dziewczynie, bo subtelne piękno poznałem. Kim jest ta starożytna o łagodnych rysach i słodkim zapachu Orientu? To tu pierwszy raz przyłożyłem głowę do białego, rozgrzanego słońcem łona, gdzie ofiary składano starej Bogini – matce, która na świat skąpany w błękicie wydała ludzi. Święte to łono, pachnące miodem i słodkie, fundamentem jest Astypalei, najstarszego domu Koan. Demeter, z kłosami jęczmienia i makiem w dłoni, na sosnowym wzgórzu dom zbudowała swój. Mocą boską obdarzyła księżniczkę Kos – darem płodności. I tak dojrzewała z dnia na dzień, z roku na rok, ze stulecia na stulecie rzeźbiona falami Morza Egejskiego. Wiatr północny Boreasz włosy jej rozwiewał letnią porą, a zimową, brat jego – Notos, otulał płaszczem deszczu, by życie budzić nowe i bardziej jeszcze obfite. Urodą zachwycała wielu. U stóp Jej spoczął Tytan mężny – Polybot, gdy bogowie stanęli do walki. W ten to czas potężny władca mórz – Posejdon ugiął kark Tytana, by ogniem nie pluł i więcej natury nie ranił. Z cząstki Jej, przemocą trójzębem wyrwanej, stworzył strażniczkę Polybota, a imię dawne strażniczki – Porfiris. Dziś wołają na nią  Nisyros. Wybaczyła Posejdonowi gwałt ten, a blizna dawno zapomniana tylko urok wyspy podkreśla zatoką niebiańsko spokojną będąc, na której króluje maleńka wysepka Kastri.

Kiedy tak patrzę na Dziewczynę w wyspę Kos zaklętą, widzę talię wąską w zielonej sukni skrzącej się turkusem przybrzeżnych wód i chce mi się całować brzuch płaski, gdzie pępek Plaki, jak znak Bogini Hery, zakryty szafirem długoigłych sosnowych koron. Czysty oddech małżonki Zeusa, powietrznej opiekunki, unosi się o poranku, a miękkie igliwie domem jest dla ptaków Hery, które w rydwan swój zaprzęga, by posługę opiekunki domowego szczęścia czynić. Z dumą noszą królewskie pawie oczy Argosa na swych ogonach, a czasem, kiedy poddam się hipnotycznemu widokowi skrzących się okręgów, zdaje mi się, że to samemu Tytanowi spoglądam w setkę oczu. Innym razem spotykam w lesie syna Hermesa, koźlonogiego Pana. Przybył tu, by dla swej ukochanej Pitys grać na fletni piękne melodie, a ona, w sosnę zaklęta, płacze żywicznymi łzami z tęsknoty za utraconą miłością.

Pora by opisać piersi Jej, górami Oromedonu wznoszące się ku niebu. U stóp ich wrota, gdzie groby starych królów. Tam pod piersią białą bije serce łagodne, z którego źródło życia tryska i obdarza mocą płodności każdego, kto wód tych skosztuje. Niedaleko, w dole majaczy Alassarna apollińska, która patrzy na jońskie Knidos jak na odbicie w lustrze trzymanym rękami muz. Na piersiach Jej złożył głowę sam kochliwy Zeus. Tu córka jego, sprawiedliwa Dike, dom wzniosła i czuwać będzie po wsze czasy, by życie kwitło podług starych, boskich praw. Kiedy drogę od Palio Pyli – Starych Wrót wywiodłem do domu Dike, na szczyt Dikeos, ujrzałem łagodne piękno i sekrety ukryte, tajemne ścieżki kozie do grot prastarych, zapomniane w górach świątynie, a ze szczytu, gdzieś tam u szyi, klejnot uwieszony. To podarunek samego Asklepiosa. Wąż go oplata wijąc się ku słońcu jak powiernik wiedzy od matki swojej ziemi ku koronie podąża. Asklepiosowi obiecana, wyspa dała mu gaj cyprysowy i wodę czystą Burani zwaną, by tam mieszkańcy hołd bogu składali i potomkowie mieli gdzie dzieło boskiej medycyny pielęgnować. Z gwiazd patrzy na Wybrankę swą Asklepios – Wężownik i płacze czasem za utraconym domem rojem świetlistych łez na sierpniowym niebie.

Dla Niej, w miejscu jasnym, zwanym Lampi, wykuł w skałach koronę dorycki król. Stare to dzieje, ale korona wciąż zdobi Jej skronie, antyczne brylanty wychodzą z ziemi i blask roztaczają. Czapką współczesności nakryte wciąż tną miasto nowe, imieniem Dziewczyny nazwane – Kos. Wiele mądrości w Niej i obdarzyła swą mądrością wielu. W umiłowaniu mądrości leczył Hipokrates, malował Apelles, wiersze swoje składał Teokryt, na ręce od matki wzięła Ptolemeusza, miłość do wiedzy mu dając w podarunku urodzinowym. Łagodna jest na wzgórzach Agios Nektarios i gorąca u siarkowych źródeł. Dziewczynką jest i Kobietą, wiedzącą Staruchą. Piękna i brzydka, lecz zmarszczki kocha się jak zaorane życiem bruzdy na babcinej twarzy. Ubierają Ją w plastikową, chińską sukienkę, oblepiają tandetnymi świecidełkami, aby sprzedać najtaniej, zagłuszają cichy śpiew dysharmonią byle jak skleconych nut epatują bezwartościową głupotą, którą nazywają rozrywką. A Ty, Przybyszu, jeśli chcesz poznać Jej urodę, usiądź ze mną pod platanem i posłuchaj dźwięków prawdziwej poezji Meleagera, którą tutaj składał:

„Rozgłośna cykado, upita kroplami rosy, samotnie śpiewasz pieśń wieśniaczą.

Przykucnęłaś na szczycie gałązki i uderzając nóżkami podobnymi do piły

w swe brunatne ciało, dźwięk przenikliwy dobywasz jak z liry.”

Słyszysz pieśń cykad pod letnim niebem ?

Moją miłością jest wyspa Kos. Ona mnie wybrała, kiedy pierwszy raz przytuliła do rozgrzanej słońcem Białej Skały.

 

 

 

Rejs do Pargi i Sivoty… sobota, 23 lutego 2019

 

PARGA

 

Gigantycznym plusem Korfu jest fakt, że położona jest rzut beretem od Grecji kontynentalnej. Aż się prosi, by podczas wakacji na Korfu, wyskoczyć choć na jeden dzień na kontynent i zobaczyć co jest tam ciekawego. Wybrzeże tej części Grecji jest niezwykle urodziwe. Skąpane w zieleni i malownicze dzięki bardzo rozbudowanej linii wybrzeża. To również tam kryją się miejsca warte odwiedzenia.

 

Dla kogo?

 

Linia brzegowa greckiego kontynentu, która znajduje się blisko Korfu, jest przepiękna. To również tam znajdują się ciekawe miasteczka, do których udają się turyści z całego świata. Dwie szczególnie chętnie odwiedzane miejscowości to Parga i Sivota. Żeby do nich dotrzeć z Korfu, trzeba udać się w rejs. Ta wycieczka będzie rewelacyjna dla osób, które są ciekawe greckiego kontynentu i jednocześnie chcą udać się w rejs po Morzu Jońskim z przepięknymi widokami na tamtejszą linię brzegową.

 

TU! przeczytasz o naszych rejsach na Paxos i Antypaxos.

 

 

Jak wygląda ta wycieczka?

 

Ta wycieczka trwa cały dzień. O godzinie 9.00 z portu w mieście Korfu odpływa statek, który udaje się najpierw do Pargi. Po odpłynięciu z portu z perspektywy morza widać wszystkie najważniejsze zabytki miasta Korfu: Pałac św. Michała i św. Jerzego, Starą Fortecę, pałac Mon Repo, Kanoni z monastyrem Vlacherna oraz niewielką Mysią Wyspę. Później statek obiera kierunek Pargi. Płynie tak by po drodze zobaczyć przepiękne wybrzeże i podpłynąć do najciekawszych miejsc, zaglądając do grot. Następnie wpływa do Pargi, która jest gwoździem programowym tej wycieczki.

 

Parga

 

Parga to niewielka miejscowość (około 2 tyś. mieszkańców), która znajduje się na greckim kontynencie. Latem odwiedzana jest przez ogromną liczbę turystów, którzy często docelowo właśnie na niej spędzają całe swoje wakacje. Co tak bardzo ich przyciąga? Urocza architektura, która wyglądem przypomina architekturę greckich wysp, wspaniałe widoki, świetne plaże i bardzo urozmaicona linia brzegowa. W Pardze zatrzymujemy się całe dwie godziny. W tym czasie można przejść się na tutajszy zamek, z którego widać najpiękniej  najbardziej charakterystyczny widok na miasteczko. Później można udać się na spacer. Czasu starczy również na obiad w okolicznej tawernie oraz pamiątkowe zakupy.

 

TUTAJ! przeczytasz o Zatoce Wraku na wyspie Zakinthos.

 

Widok na Pargę od strony portu

Wysepka Panagia – najbardziej rozpoznawalny widok z Pargi

Architektura Pargi

Plaża w Pardze

 

Sivota i Blue Lagoon

 

Po pobycie w Pardze, statek płynie do Sivoty. Jest to niewielka (około 900 mieszkańców), ale niezwykle urodziwa wioska,  która znajduje się również na lądzie greckim. Płyniemy tuż obok, żeby zobaczyć jak wioska wygląda z perspektywy morza. Następnie wpływamy do Blue Lagoon. Tak nazwano plażę, która znajduje się na niewielkiej wyspie tuż obok Pargi i Sivoty. Ta plaża jest uznawana za najepiękniejszą w okolicy. Miejsce to często porównywane jest z Karaibami. I rzeczywiście, robi takie wrażenie. Turkusowa woda jak z folderu reklamowego, rybki które pływają tuż przy ludziach i przepiękna plaża ramowana wysokimi klifami. Lepszego miejsca na kąpiel, nie można sobie wymarzyć. Dlatego to właśnie tam zatrzymujemy się na około godzinny przystanek kąpielowy.

 

TUTAJ! przeczytasz wszystko o kuchni wyspy Korfu.

 

Blue Lagoon

 

Droga powrotna

 

Podczas drogi powrotnej czas umilają pokazy greckich tańców,  w których można wziąć udział.  Grecka zabawa z widokami na Morze Jońskie w tle, ma niepowtarzalny urok. Jeśli ma się szczęście,  można zobaczyć delfiny! Kiedy dzień zbliża się do końca, dopływamy do portu w mieście Korfu.  Tam kończy się rejs.

 

Tańce greckie na statku

Widok na miasto Korfu o zachodzie słońca

 

INFORMACJE, KTÓRE MOGĄ CI SIĘ PRZYDAĆ

 

-koniecznie zabierz ze sobą wszystko do plażowania i pływania

 

-jeśli nie lubisz długich rejsów, możesz wziąć coś do czytania w drodze do Pargi

 

-jeśli masz chorobę morską, jeszcze przed podróżą weź odpowiednią tabletkę

 

-pamiętaj by dobrze nasmarować się kremem przeciwsłonecznym i mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne

 

-naładuj baterie w aparacie i zrób dużo miejsca na nowe zdjęcia – widoki będą fenomenalne!

 

CZAS TRWANIA WYCIECZKI

 

-start z portu miasta Korfu:  godz. 9.00

 

-koniec w porcie miasta Korfu: godz. 19.00

 

Doliczyć trzeba również transfer z i do hotelu. Godzina odbioru autobusem z hotelu oraz powrotu,  jest uzależniona od tego, w której dokładnie miejscowości znajduje się dany hotel.

 

Chcesz zarezerwować tę wycieczkę lub dowiedzieć się o niej czegoś więcej? Napisz do nas:

 

kontakt@salatkapogrecku.pl

 

 

 

Najwolniej jak się da… piątek, 8 lutego 2019

 

Fragment Rajskiej Plaży na Korfu

 

 

Rejsy w Paleokastritsy to również dla mnie jedna z przyjemniejszych części naszych wycieczek po KORFU. Lubię tych kilka chwil, kiedy wiem że każdy na motorówce jest trochę w swoim świecie. Mogę się zając patrzeniem na morze, patrzeniem na te wszystkie niesamowite formacje  skalne, patrzeniem tak po prostu przed siebie. Ta cisza ma w sobie tyle spokoju, z którego często wyłania się coś niezwykłego.

 

*

 

-Wiesz co mi się ostatnio przytrafiło? – spytał Niko, który tego dnia był naszym sternikiem.

Skąd niby miałabym to wiedzieć?

-Co? – spytałam nieco automatycznie.

Wypłynęliśmy już w  morze wracając z Rajskiej Plaży i zbliżaliśmy się do Paleokastritsy. Niko jest grubo po pięćdziesiątce. Jest zawsze bardzo spokojny, bardzo uśmiechnięty  i bardzo opanowany. W tym całym młynie, który dzieje się w porcie, nigdy nie widziałam go wytrąconego z równowagi. Lubię przebywać z takimi właśnie ludźmi. Zawsze dobrze to na mnie wpływa.

-Miałem w mojej motorówce jednego z głównych szefów linii lotniczych Aegean. Wynajął motorówkę tylko dla siebie. Popłynęliśmy na Rajską Plażę, a później jeszcze bardziej na północ, tam aż pod Angelocastro. Byłaś tam kiedyś? Tam to dopiero jest pięknie.

 

Tak byłam. Miałam tę przyjemność. Rzeczywiście, widoki linii brzegu, tuż pod monastyrem Theotokou i później jeszcze pod Angelocastro, są niesamowite. Korfu w tej części jest jakby odcięta tępym nożem. Cała linia jest poszarpana. Mnóstwo tu grot, zakamarków, wyrastających z powierzchni morza samotnych kamieni i  cudownych plaż, których białe skały i kamienie mają w zwyczaju mocno bielić się na słońcu, w gorący letni dzień.  Mało kto tam dopływa. Więc jeśli już ktoś się tam znajdzie, może mieć wrażenie, może na chwilę uwierzyć w urocze kłamstwo, że to miejsce ma tylko dla siebie.

 

-Powiedziałem mu, że możemy popłynąć jeszcze właśnie pod zamek i że to nie zajmie nam dużo czasu. Mówię, że ta motorówka ma mocny silnik i za pięć minut jesteśmy pod zamkiem. Kończę i zwiększam prędkość. A on spojrzał na mnie i mówi: a możesz płynąć teraz jak najwolniej się da? Powiem ci coś… Wiesz jak wygląda moje życie? Każdego dnia siedzę w biurze i mam przed sobą taki wielki ekran, na którym widać wykresy, zmieniające się cyfry i najróżniejsze dane. Patrzę się na to całymi godzinami, każdego dnia. Tak wygląda moje życie. Najwięcej czasu spędzam na gapienie się w ten ekran. Chcę żebyś teraz płynął najwolniej jak się da. Chcę się na to wszystko co tutaj jest, patrzeć najdłużej jak mogę, żeby zapamiętać wszystko. Każdy kształt, kolor, szczegół… Chciałbym, żeby ten rejs teraz trwał i trwał… Powiedział i siadł tyłem do mnie wygodnie na przodzie. I płynąłem. Najwolniej jak się dało.

 

Niko zapalił papierosa i zwolnił tępo. Zaciągnął się porządnie i wypuścił nosem dym.

-No i mówię ci Dorothea, pieniądze naprawdę nie są najważniejsze… Zobacz jak mamy tu pięknie…

 

TUTAJ! zobaczysz jak wygląda nasza wycieczka WIDOKI KORFU z Rajską Plażą w roli głównej.

 

 

 

Z CYKLU: zacznij lekko poniedziałek – Co tam się u mnie działo w styczniu?… poniedziałek, 4 lutego 2019

 

Cały styczeń był dla mnie taki jak chciałam żeby był. Dużo działo się i w pracy i dużo fajnego działo się w moim czasie wolnym. Cały pierwszy tydzień stycznia spędziliśmy w domu Sałatki, gdzie nie było mnie całe dwa lata! Chyba nigdzie nie odpoczywa mi się tak dobrze jak właśnie tam. Nie muszę zajmować się gotowaniem, sprzątaniem, itp. Mogę więc cały czas poświęcić na pracę i odpoczywanie na przemian. I to właśnie na samym początku stycznia stało się dla nas coś bardzo ważnego. Jani odbył pierwszy lot w parze na swojej nowej paralotni. Choć czekaliśmy naprawdę długo na dobry wiatr, całość wyszła po prostu pięknie! To było naprawdę coś… Taki jeden lot i bardzo duży krok do przodu…

 

I polecieli!

 

Jednym z moich postanowień noworocznych jest jeszcze bardziej dbać o swoje zdrowie. Moje badania wykazały, że mam niedobór witaminy D, więc zaczęłam się suplementować. Nie wiem czy to od tej witaminy, czy potężnej ilości warzyw i owoców, które codziennie jem, ale prawie każdego dnia czułam taki przypływ energii, że działałam jak królik z reklamy baterii Duracell. Co prawda jeszcze tego nie widać, ale już już niedługo dostępna będzie nowa oferta naszych aż pięciu wycieczek rejsowych. Bardzo cieszę się, że będziemy je mieć, bo są świetne i wiem, że bardzo się Wam spodobają. Pracujemy, pracujemy, pracujemy cały czas nad ofertą i możliwością ich kupowania on line! W styczniu zaczęły się pojawiać również moje LIVE INSTA, które dotyczą różnych ciekawych codziennych spraw związanych z Grecją i rzecz jasna – Korfu! Wpadajcie na nie na moje konto Instagram w każdą środę pod wieczór!  Poza tym, kilka dni temu pojawiła się nasza nowa grupa na Facebooku, która nazywa się zwyczajnie: KORFU (kliknij TU!). Wasze zainteresowanie tą grupą dyskusyjną przeszło moje oczekiwania. Liczba członków rośnie. Ale przede wszystkim w tej grupie aż dudni! Rozmawiacie tam między sobą o wszystkim związanym z Korfu. Wpadajcie, jeśli interesuje Was ta tematyka. Chcecie zadać pytanie, czy też podzielić się czymś związanym z Korfu – grupa będzie idealna dla Was!

 

Nasza nowa Facebookowa grupa KORFU!

 

 

TUTAJ! przeczytasz o tym, dlaczego wakacje w Grecji są dla nas zdrowe.

 

 

W roku 2018 nie udała mi się jedna szalenie ważna dla mnie rzecz. Ale rozumiem, że takie jest życie i nie zawsze od razu mamy to, czego tak bardzo chcemy. Już dwa lata pracowałam nad moją książkę o Grecji. Dokończyłam. Postawiłam ostatnią kropkę. I stwierdziłam, że to co stworzyłam zupełnie nie trzyma się poziomu. Książka o której tak wiele ode mnie słyszeliście – jest. Ona istnieje. Ale zupełnie mnie nie zadawala. Dlatego na chwilę obecną, trzymam ją w szufladzie. Zamknęłam na teraz ten rozdział i stwierdziłam, że nie jest to jeszcze właściwy etap. Czasem warto zamknąć pewien rozdział i postawić sprawę jasno, po to, żeby zrobić miejsce na coś innego. Przewodnik o Korfu, który właśnie teraz piszę ma już całe 8 stron. Czyli jest takim niemowlakiem. Ale z dnia na dzień rośnie…

 

Prace nad moim pierwszym przewodnikiem po Korfu…

 

 

 TU! przeczytasz o greckich strajkach.

TUTAJ! możesz zobaczyć nasz odcinek „Pokaż nam Świat” Jakuba Porady.