KUCHNIA KORFU! Jak wygląda nasza wycieczka?… sobota, 9 marca 2019

 

Sałatka po grecku – wersja idealna!

 

KUCHNIA KORFU to jedna z naszych trzech głównych wycieczek. Jest to trasa, podczas której przebywając w jednej z najpiękniejszych części Korfu, zagłębiamy tajniki greckiej kuchni.  Gwoździem programu tej wycieczki, jest gotowanie razem z szefem kuchni w jednej z najlepszych tawern w Starej Peryti, wioski która słynie z najlepszego jedzenia na Korfu. Dokładny plan tej trasy znajdziecie na naszej stronie:

https://salatkapogreckuwpodrozy.pl/pl/wycieczki-po-korfu/

Natomiast niżej filmik, gdzie zobaczycie jak dokładnie wygląda ta wycieczka.

 

 

 

Przewodnik po Kos. Kos Adventures… wtorek, 26 lutego 2019

 

KOS ADVENTURES

 

Na samym początku, kiedy zaczynałam pisać bloga, nawet nie przypuszczałam że otworzy się przy tym aż tyle nowych dróg. Jedną z najcenniejszych dla mnie rzeczy, które przyniosło pisanie Sałatki, jest poznawanie niesamowicie wartościowych, ciekawych ludzi. To dla mnie niezwykle ważne.

Z Dominiką i Robertem, poznaliśmy się gdzieś w przestrzeni internetu. Najpierw kilka maili, kilka rozmów i tak okazało się, że nadajemy zdecydowanie na tych samych falach. Łączy nas miłość do Grecji i praca, która wypływa z pasji. Podobne wartości, podobny sposób patrzenia na świat. I tak po prostu… zaprzyjaźniliśmy się! Przyznam Wam się szczerze… Wcześniej zupełnie nie ciągnęło mnie do odwiedzenia Kos. Może… Kiedyś… Kto wie… Ale po tym co i jak pokazują Dominika i Robert, Kos jest na pierwszym miejscu na liście moich greckich miejsc do odwiedzenia.

 

Dominika i Robert są Polakami, którzy jako miejsce swojego życia wybrali Kos. Na tej niewielkiej wyspie, rzuconej na wschodnim wybrzeżu Grecji, organizują wycieczki dla polskich turystów. Co ich wyróżnia? Trzy główne sprawy. Wycieczki Kos Adventures, czyli biura Dominiki i Roberta, są organizowane w bardzo małych grupkach (nie większych niż 8 osób). Nie mają wyznaczonych tras, dlatego że podczas każdej wycieczki każdą trasę układają pod potrzeby indywidualnych turystów. Są miłośnikami mitologii, a każda ich podróż po Kos jest wyzwaniem do podróży również, czy być może przede wszystkim – w siebie. Przyznacie, że muszą mieć ogromne pokłady życiowej odwagi, żeby sprawiać że  podróżując po Kos, ludzie zaglądali w głąb siebie.

Dziś zapraszam Was do przeczytania tego jak Robert opisuje wyspę Kos. W tym opisie jest o nich wszystko…

Jeśli o Kos Advantures chcecie dowiedzieć się więcej, niżej jest ich strona FB! Naprawdę warto. Zaglądajcie!

 

https://www.facebook.com/kosadventures/

 

***

 

 

Pytanie, które sobie zadaję, kiedy ktoś prosi mnie, żebym opisał wyspę Kos i jej zwiedzanie brzmi: “Jak opowiedzieć o miłości?” Miłość wszak jest tęsknotą, niespełnieniem i jak mówi Sokrates, brzydki jest Eros i do piękności dąży, bo sam piękności nie ma. Choć miłość czyni, to miłości nie posiada. Nie mogę więc mówić o samym uczuciu, ale…

Opowiem Wam o Dziewczynie, bo subtelne piękno poznałem. Kim jest ta starożytna o łagodnych rysach i słodkim zapachu Orientu? To tu pierwszy raz przyłożyłem głowę do białego, rozgrzanego słońcem łona, gdzie ofiary składano starej Bogini – matce, która na świat skąpany w błękicie wydała ludzi. Święte to łono, pachnące miodem i słodkie, fundamentem jest Astypalei, najstarszego domu Koan. Demeter, z kłosami jęczmienia i makiem w dłoni, na sosnowym wzgórzu dom zbudowała swój. Mocą boską obdarzyła księżniczkę Kos – darem płodności. I tak dojrzewała z dnia na dzień, z roku na rok, ze stulecia na stulecie rzeźbiona falami Morza Egejskiego. Wiatr północny Boreasz włosy jej rozwiewał letnią porą, a zimową, brat jego – Notos, otulał płaszczem deszczu, by życie budzić nowe i bardziej jeszcze obfite. Urodą zachwycała wielu. U stóp Jej spoczął Tytan mężny – Polybot, gdy bogowie stanęli do walki. W ten to czas potężny władca mórz – Posejdon ugiął kark Tytana, by ogniem nie pluł i więcej natury nie ranił. Z cząstki Jej, przemocą trójzębem wyrwanej, stworzył strażniczkę Polybota, a imię dawne strażniczki – Porfiris. Dziś wołają na nią  Nisyros. Wybaczyła Posejdonowi gwałt ten, a blizna dawno zapomniana tylko urok wyspy podkreśla zatoką niebiańsko spokojną będąc, na której króluje maleńka wysepka Kastri.

Kiedy tak patrzę na Dziewczynę w wyspę Kos zaklętą, widzę talię wąską w zielonej sukni skrzącej się turkusem przybrzeżnych wód i chce mi się całować brzuch płaski, gdzie pępek Plaki, jak znak Bogini Hery, zakryty szafirem długoigłych sosnowych koron. Czysty oddech małżonki Zeusa, powietrznej opiekunki, unosi się o poranku, a miękkie igliwie domem jest dla ptaków Hery, które w rydwan swój zaprzęga, by posługę opiekunki domowego szczęścia czynić. Z dumą noszą królewskie pawie oczy Argosa na swych ogonach, a czasem, kiedy poddam się hipnotycznemu widokowi skrzących się okręgów, zdaje mi się, że to samemu Tytanowi spoglądam w setkę oczu. Innym razem spotykam w lesie syna Hermesa, koźlonogiego Pana. Przybył tu, by dla swej ukochanej Pitys grać na fletni piękne melodie, a ona, w sosnę zaklęta, płacze żywicznymi łzami z tęsknoty za utraconą miłością.

Pora by opisać piersi Jej, górami Oromedonu wznoszące się ku niebu. U stóp ich wrota, gdzie groby starych królów. Tam pod piersią białą bije serce łagodne, z którego źródło życia tryska i obdarza mocą płodności każdego, kto wód tych skosztuje. Niedaleko, w dole majaczy Alassarna apollińska, która patrzy na jońskie Knidos jak na odbicie w lustrze trzymanym rękami muz. Na piersiach Jej złożył głowę sam kochliwy Zeus. Tu córka jego, sprawiedliwa Dike, dom wzniosła i czuwać będzie po wsze czasy, by życie kwitło podług starych, boskich praw. Kiedy drogę od Palio Pyli – Starych Wrót wywiodłem do domu Dike, na szczyt Dikeos, ujrzałem łagodne piękno i sekrety ukryte, tajemne ścieżki kozie do grot prastarych, zapomniane w górach świątynie, a ze szczytu, gdzieś tam u szyi, klejnot uwieszony. To podarunek samego Asklepiosa. Wąż go oplata wijąc się ku słońcu jak powiernik wiedzy od matki swojej ziemi ku koronie podąża. Asklepiosowi obiecana, wyspa dała mu gaj cyprysowy i wodę czystą Burani zwaną, by tam mieszkańcy hołd bogu składali i potomkowie mieli gdzie dzieło boskiej medycyny pielęgnować. Z gwiazd patrzy na Wybrankę swą Asklepios – Wężownik i płacze czasem za utraconym domem rojem świetlistych łez na sierpniowym niebie.

Dla Niej, w miejscu jasnym, zwanym Lampi, wykuł w skałach koronę dorycki król. Stare to dzieje, ale korona wciąż zdobi Jej skronie, antyczne brylanty wychodzą z ziemi i blask roztaczają. Czapką współczesności nakryte wciąż tną miasto nowe, imieniem Dziewczyny nazwane – Kos. Wiele mądrości w Niej i obdarzyła swą mądrością wielu. W umiłowaniu mądrości leczył Hipokrates, malował Apelles, wiersze swoje składał Teokryt, na ręce od matki wzięła Ptolemeusza, miłość do wiedzy mu dając w podarunku urodzinowym. Łagodna jest na wzgórzach Agios Nektarios i gorąca u siarkowych źródeł. Dziewczynką jest i Kobietą, wiedzącą Staruchą. Piękna i brzydka, lecz zmarszczki kocha się jak zaorane życiem bruzdy na babcinej twarzy. Ubierają Ją w plastikową, chińską sukienkę, oblepiają tandetnymi świecidełkami, aby sprzedać najtaniej, zagłuszają cichy śpiew dysharmonią byle jak skleconych nut epatują bezwartościową głupotą, którą nazywają rozrywką. A Ty, Przybyszu, jeśli chcesz poznać Jej urodę, usiądź ze mną pod platanem i posłuchaj dźwięków prawdziwej poezji Meleagera, którą tutaj składał:

„Rozgłośna cykado, upita kroplami rosy, samotnie śpiewasz pieśń wieśniaczą.

Przykucnęłaś na szczycie gałązki i uderzając nóżkami podobnymi do piły

w swe brunatne ciało, dźwięk przenikliwy dobywasz jak z liry.”

Słyszysz pieśń cykad pod letnim niebem ?

Moją miłością jest wyspa Kos. Ona mnie wybrała, kiedy pierwszy raz przytuliła do rozgrzanej słońcem Białej Skały.

 

 

 

Rejs do Pargi i Sivoty… sobota, 23 lutego 2019

 

PARGA

 

Gigantycznym plusem Korfu jest fakt, że położona jest rzut beretem od Grecji kontynentalnej. Aż się prosi, by podczas wakacji na Korfu, wyskoczyć choć na jeden dzień na kontynent i zobaczyć co jest tam ciekawego. Wybrzeże tej części Grecji jest niezwykle urodziwe. Skąpane w zieleni i malownicze dzięki bardzo rozbudowanej linii wybrzeża. To również tam kryją się miejsca warte odwiedzenia.

 

Dla kogo?

 

Linia brzegowa greckiego kontynentu, która znajduje się blisko Korfu, jest przepiękna. To również tam znajdują się ciekawe miasteczka, do których udają się turyści z całego świata. Dwie szczególnie chętnie odwiedzane miejscowości to Parga i Sivota. Żeby do nich dotrzeć z Korfu, trzeba udać się w rejs. Ta wycieczka będzie rewelacyjna dla osób, które są ciekawe greckiego kontynentu i jednocześnie chcą udać się w rejs po Morzu Jońskim z przepięknymi widokami na tamtejszą linię brzegową.

 

TU! przeczytasz o naszych rejsach na Paxos i Antypaxos.

 

 

Jak wygląda ta wycieczka?

 

Ta wycieczka trwa cały dzień. O godzinie 9.00 z portu w mieście Korfu odpływa statek, który udaje się najpierw do Pargi. Po odpłynięciu z portu z perspektywy morza widać wszystkie najważniejsze zabytki miasta Korfu: Pałac św. Michała i św. Jerzego, Starą Fortecę, pałac Mon Repo, Kanoni z monastyrem Vlacherna oraz niewielką Mysią Wyspę. Później statek obiera kierunek Pargi. Płynie tak by po drodze zobaczyć przepiękne wybrzeże i podpłynąć do najciekawszych miejsc, zaglądając do grot. Następnie wpływa do Pargi, która jest gwoździem programowym tej wycieczki.

 

Parga

 

Parga to niewielka miejscowość (około 2 tyś. mieszkańców), która znajduje się na greckim kontynencie. Latem odwiedzana jest przez ogromną liczbę turystów, którzy często docelowo właśnie na niej spędzają całe swoje wakacje. Co tak bardzo ich przyciąga? Urocza architektura, która wyglądem przypomina architekturę greckich wysp, wspaniałe widoki, świetne plaże i bardzo urozmaicona linia brzegowa. W Pardze zatrzymujemy się całe dwie godziny. W tym czasie można przejść się na tutajszy zamek, z którego widać najpiękniej  najbardziej charakterystyczny widok na miasteczko. Później można udać się na spacer. Czasu starczy również na obiad w okolicznej tawernie oraz pamiątkowe zakupy.

 

TUTAJ! przeczytasz o Zatoce Wraku na wyspie Zakinthos.

 

Widok na Pargę od strony portu

Wysepka Panagia – najbardziej rozpoznawalny widok z Pargi

Architektura Pargi

Plaża w Pardze

 

Sivota i Blue Lagoon

 

Po pobycie w Pardze, statek płynie do Sivoty. Jest to niewielka (około 900 mieszkańców), ale niezwykle urodziwa wioska,  która znajduje się również na lądzie greckim. Płyniemy tuż obok, żeby zobaczyć jak wioska wygląda z perspektywy morza. Następnie wpływamy do Blue Lagoon. Tak nazwano plażę, która znajduje się na niewielkiej wyspie tuż obok Pargi i Sivoty. Ta plaża jest uznawana za najepiękniejszą w okolicy. Miejsce to często porównywane jest z Karaibami. I rzeczywiście, robi takie wrażenie. Turkusowa woda jak z folderu reklamowego, rybki które pływają tuż przy ludziach i przepiękna plaża ramowana wysokimi klifami. Lepszego miejsca na kąpiel, nie można sobie wymarzyć. Dlatego to właśnie tam zatrzymujemy się na około godzinny przystanek kąpielowy.

 

TUTAJ! przeczytasz wszystko o kuchni wyspy Korfu.

 

Blue Lagoon

 

Droga powrotna

 

Podczas drogi powrotnej czas umilają pokazy greckich tańców,  w których można wziąć udział.  Grecka zabawa z widokami na Morze Jońskie w tle, ma niepowtarzalny urok. Jeśli ma się szczęście,  można zobaczyć delfiny! Kiedy dzień zbliża się do końca, dopływamy do portu w mieście Korfu.  Tam kończy się rejs.

 

Tańce greckie na statku

Widok na miasto Korfu o zachodzie słońca

 

INFORMACJE, KTÓRE MOGĄ CI SIĘ PRZYDAĆ

 

-koniecznie zabierz ze sobą wszystko do plażowania i pływania

 

-jeśli nie lubisz długich rejsów, możesz wziąć coś do czytania w drodze do Pargi

 

-jeśli masz chorobę morską, jeszcze przed podróżą weź odpowiednią tabletkę

 

-pamiętaj by dobrze nasmarować się kremem przeciwsłonecznym i mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne

 

-naładuj baterie w aparacie i zrób dużo miejsca na nowe zdjęcia – widoki będą fenomenalne!

 

CZAS TRWANIA WYCIECZKI

 

-start z portu miasta Korfu:  godz. 9.00

 

-koniec w porcie miasta Korfu: godz. 19.00

 

Doliczyć trzeba również transfer z i do hotelu. Godzina odbioru autobusem z hotelu oraz powrotu,  jest uzależniona od tego, w której dokładnie miejscowości znajduje się dany hotel.

 

Chcesz zarezerwować tę wycieczkę lub dowiedzieć się o niej czegoś więcej?

WEJDŹ NA STRONĘ:

https://salatkapogreckuwpodrozy.pl/pl/wycieczki-rejsowe/

 

 

 

Z CYKLU: Inny punkt widzenia – 10 i pół miejsc, które musisz zobaczyć w Atenach… piątek, 27 kwietnia 2018

AKROPOL

 

 

Czy w swoich planach macie podróż do stolicy Grecji – Aten? Nikt nie opisze tego miejsca tak dobrze, jak osoba która: A) kocha to miejsce B) mieszka tam. Dziś gościnny post Ani, autorki bloga o Atenach NieUdawajGreka.pl . Serdecznie zapraszamy Was do przeczytania tego postu i wpadania do bloga Ani!

 

***

 

Jak z tysiąca miejsc wybrać dziesięć?! Za każdym razem, gdy słyszę prośbę o wybranie  wartych odwiedzin miejsc w Atenach, łapię się za głowę.

Z miejsc godnych polecenia mogłabym napisać drugą “Odyseję” i na dodatek nie byłabym pewna, czy na ich odwiedzenie starczyłaby 10-letnia tułaczka. A przecież na pobyt w Atenach zwykle mamy w najlepszym wypadku parę dni.

Dlatego w tym wpisie wybrałam  10 miejsc i połówkowy bonus, bez odwiedzenia których nie wyobrażam sobie wizyty w stolicy Grecji.

Parlament

Nie chodzi tu tyle o budynek byłej rezydencji króla Ottona, ile o zobaczenie Evzones – członków najbardziej elitarnej jednostki greckiej armii greckiej. Stawcie się pod Parlamentem o pełnej godzinie, (najlepiej w niedzielę o 11.00 gdy wydarzenie jest najbardziej doniosłe), a zobaczycie pełną precyzji zmianę warty przed symbolicznym Grobem Nieznanego Żołnierza.

Ogrody Narodowe

Widzieliście kiedyś żółwia na wolności?  Nie wystraszcie się, gdy podczas spaceru po Ogrodach Narodowych skubnie trawę zaraz przy Waszym bucie! Mimo położenia w samym centrum ruchliwej stolicy, Ogrody Narodowe to prawdziwy raj dla papug, kaczek, żółwi. I oaza zieleni dla zmęczonego słońcem turysty.

Dimotiki Agora / Centralny Market

Zostawcie na chwilę zabytki i chodźcie tu, gdzie toczy się życie – na ateński market! Przekrzykujący  i licytujący się sprzedawcy obudzą w Was żyłkę do robienia interesów! Serio, nie znam nikogo, kto opuściłby ten market z niczym. Zresztą i ja gdy idę “tylko po pomidory”, kończę obładowana siatkami tak, że przysłaniają mi całą drogę do domu! Truskawki ułożone w piramidy, kraby uciekające z siatkowanych worków, zwisające z haków mięso – tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć.

Akropol

Choć cena wejściówek skutecznie potrafi odgonić to… nie dajcie się! Albo pokombinujcie by synchronizować swój pobyt ze świętem narodowym, w czasie którego wstęp na atrakcję jest darmowy! Choć Akropolu naoglądaliśmy się w książkach do historii, to być w Atenach i nie zobaczyć świątyni poświęconej bogini miasta to… grzech!

Likavitos

Co jest lepsze od wspięcia się na Akropol? Wejście na szczyt, z którego… widać Akropol! 😉 Półgodzinną wspinaczkę po schodach (których nigdy nie udało mi się zliczyć), wynagrodzi wam widok na panoramę Aten – aż po Pireus! A jeżeli zabraknie tchu w piersiach po zwiedzaniu innych atrakcji, to na szczyt najwyższego wzgórza Aten możecie dostać się także kolejką linową (tzw. teleferik).

Ulica Ermou

Choć “shoppingu” unikam jak ognia, to nie wyobrażam sobie wizyty w Atenach bez przejścia handlową ulicą Emrou. Nie tylko dlatego, że łączy on dwa główne stacje w centrum – Monastiraki i Syntagma, więc siłą rzeczy znajduje się “po drodze”. Ermou urzeka przeplatanką chaosu witryn H&Mu, Sephory czy United Color of Beneton i spokoju bijącego od jednego z najstarszych ateńskich kościółków – Panagia Kapnikarea, który wyrasta na samym środku handlowej promenady. Urocze połączenie dopełniają dźwięki katarynki, albo bouzuki jednego z ulicznych występów.

Deptak oplatający Akropol

Gdy spaceruje się po ulicy Apostolou Pavlou i Dinusiou Areopagitou, trudno uwierzyć, że jeszcze paręnaście lat temu, przebiegała tu całkiem ruchliwa ulica. Na szczęście auta ustąpiły miejsca pieszym i dziesiątkom kramów. Na własnoręcznie złożonych stoiskach znajdziecie bransoletki z muliny, retro obrazki, ceramiczne lampiony, ręcznie skręcane figurki rowerów, a w weekendy – tony antyko-staroci. Na tym deptaku na pewno kupicie najbardziej oryginalne pamiątki.

Plaka

Najstarsza dzielnica Aten pełna jest kolorowych klasycystycznych budynków w różnym stanie – od sypiących się tynkiem, po świeżo odnowione. Plaka z wyrastającymi na każdym kroku zabytkami takimi jak Wieża Wiatrów, rzymska agora, czy  wyglądający zza ulicy łuk Hadriana, jest najbardziej uroczą dzielnicą Aten. Pełna kawiarni i tawern rozłożonych na schodkach wśród których spacery, nigdy się nie nudzą!

Anafiotika

Jeżeli marzyły się Wam bielone domki, uliczki w których czasem trzeba obrócić się bokiem, by się przez nie przecisnąć i kolorowe kwiaty zastawiające drogę z obu stron, to znajdziecie je u podnóża Akropolu. Spacer po wybudowanej przez pochodzących z cykladzkiej wyspy Anafi architektów, jest namiastką wypadu na wyspy. Choć brak tu kawiarni, to razem z dziesiątką kotów, możecie tu odsapnąć od zgiełku stolicy.

Monastiraki

Choć Monastiraki w niczym nie przypomina pchlego marketu (choć taki napis wita odwiedzających), to i tak powinniście go odwiedzić. Przejść się wzdłuż kolorowych straganów z oliwkowymi mydłami, drewnianymi brelokami w kształcie penisa, pstrokatymi szalami i t-shirtami z drukami na zamówienie. No i oczywiście przybić “żółwika” z czarnoskórymi chłopakami, którzy na Placu Monastiraki odbębniają koncerty na drewnianych bongosach.

Kawiarnia z widokiem na Akropol

Przyszedł czas na tytułową połówkę – dodatek który koniecznie musicie uwzględnić przy 10 miejscach odwiedzanych w Atenach. Tu odpoczniecie, bo zwiedza się je bez  przebierania nogami. Podczas pobytu w Atenach musicie znaleźć pół godziny na wypicie frappe. Bez nie j- słowo daję! – Ateny nie będą Atenami.

Gdzie pić kawę? Gdziekolwiek, byleby z widokiem na Akropol! 😉 Z dziesiątek miejsc (Ateńczycy uwielbiają tworzyć coraz to nowe lokale z widokiem na Akropol), proponuję A for Athens (www.aforathens.com) lub Couleur Locale   (www.couleurlocaleathens.com/home/).

 

Tekst i zdjęcia: Anna Hajda, nieudawajgreka.pl

 

 

 

Hydra. Jeśli „być” jest największą atrakcją… poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Miasto Hydra

 

Już tak się u nas utarło. Że na kilka chwil przed rozpoczęciem sezonu na Korfu, płyniemy w jakiś nowy dla nas teren Grecji, najczęściej na wyspę. Od dłuższego czasu planuję odwiedzić Rodos. Mam też ogromną ochotę na Karpathos i Ikarię. A po ubiegłorocznych wakacjach na Amorgos, które skradło moje serce, nie mogę się doczekać, kiedy popłyniemy na Naksos. Wyspy Grecji to prawdziwy fenomen. Każda jest zupełnie innym światem.

***

TU! znajduje się mój przewodnik po Zakinthos.

TUTAJ! przeczytasz wszystko o Santorini.

TU! są posty na temat Krety.

TUTAJ! możesz poczytać o Amorgos.

TU! jest post o Kefalonii.

TUTAJ! przeczytasz na temat Chios.

***

W tym roku byliśmy bardzo ograniczeni czasowo, a ja byłam mocno zmęczona pracą. I przecież dosłownie chwilę wcześniej byliśmy w Polsce na nagraniu programu do TVN24 Biznes. Zdecydowaliśmy więc, że jedziemy na Hydrę. Dlaczego? Po pierwsze ta wyspa jest jedynie dwie godziny promem od Aten. Po drugie, nie wymagała ode mnie większego przygotowania merytorycznego. A po trzecie, to właśnie na niej mieszkał Leonard Cohen, a mnie bardzo ciekawiło właściwie: dlaczego? I w końcu po czwarte. Potrzebowałam wyspy, na której zwyczajnie mogłam na całego się wyluzować. Hydra okazała się być strzałem w dziesiątkę!

Niewielki port w mieście

Środek transportu, czyli muły!

Panorama na miasto

Hydra, to niewielka wyspa (65 km2), która znajduje się na wschodnim wybrzeżu Peloponezu, należy do archipelagu Wysp Sarońskich. Mieszka na niej jedynie 2,7 tys. osób. Jest więc naprawdę bardzo mała. Ale właściwie od Wielkanocy po samą końcówkę października, odwiedzają ją ogromne ilości turystów. Pewnie zastanawiacie się jakie turystyczne atrakcje przyciągają na Hydrę tak dużą ilość osób? Odpowiedź jest  zaskakująca, a mianowicie… ŻADNE (sic!). Tak, napiszę to raz jeszcze. Na Hydrze nie ma żadnych atrakcji turystycznych. Super ważnych budowli, które rozpoznacie od razu. Fantastycznych plaż (tak na marginesie – nawet te są bardzo słabe). Brak powalających muzeów, zabytków. Nie ma żadnego parku wodnego,ogrodu zoologicznego, centrum spa, etc. W jakim więc celu na tę wyspę przypływa aż tylu turystów? Fenomen, bo mimo takiego rozwoju cywilizacji i takiej ilości atrakcji, tysiące ludzi przypływa na Hydrę, żeby zwyczajnie BYĆ. Nie robić niczego. Godzinami pić kawę i całymi popołudniami spędzać czas z bliskimi w tawernie. Chodzić po krętych uliczkach zupełnie bez celu. Czy też zwyczajnie czytać książkę. Właśnie tego było mi trzeba…

Aktywne zwiedzanie Hydrii jest dość mocno uniemożliwione. Na całej wyspie obowiązuje ścisły zakaz poruszania się samochodami, motorami, a nawet rowerami! Dlaczego tak jest? Żeby chronić bardzo cenną architekturę stolicy wyspy, która pochodzi jeszcze z XVIII wieku. Dawniej Hydra była niezwykle bogata. Dziś mieszka na niej około 2,7 tys. osób, ale w XVIII wieku mieszkało tam 20 tys. ludzi, którzy w ogromnej mierze trudnili się intratnym handlem. Do dziś piękne, dostojne i bardzo solidne budynki, które zostały zaprojektowane  przez architektów z Wenecji i Genui, są jakby niewspółmierne do tak niewielkich  rozmiarów Hydry. Nie  zrozumcie mnie źle, ale zawsze kiedy płynie się na małą  wyspę, spotyka się niewielkie, skromne, często liche domki. A na Hydrze niektóre budynki swobodnie mogłyby zdobić centra dużych miast Ellady.

Transfer do hotelu 🙂

Większość mieszkańców zamieszkuje obszar stolicy lub okolic. Wszyscy poruszają się na koniach, osłach lub popularnych na wyspie mułach. Można by pomyśleć, że jest to sprytna turystyczna atrakcja, która ma przyciągnąć na wyspę jeszcze więcej osób. Bynajmniej! Takie myślenie, zwyczajnie nie leży w naturze Greków. Po prostu, po  pierwsze nikt na Hydrze nie chce poszerzać dróg, bo to oznaczałoby burzenie starych, pięknych budynków. A po drugie, Grecy jeśli przyzwyczają się do czegoś z czym jest im dobrze, nie widzą większego celu w wprowadzaniu zmian, tylko dlatego, że tego oczekuje od nich cywilizowany świat. Fantastyczne, prawda?

Do dziś Hydra ma opinię wyspy drogiej. W Grecji mówi się, że jej mieszkańcy są ludźmi zamożnymi, a i turyści którzy tam przypływają, nie są nastawieni na wakacje niskobudżetowe. Trudno temu zaprzeczyć, spacerując uliczkami miasta. Mimo, że wyspa jest tak mała, wszystkie sklepy turystyczne są luksusowe. I na próżno szukać tańszej, turystycznej komercji. Wyspa jest uwielbiana przez Brytyjczyków, Francuzów, Niemców czy też spragnionych słońca Skandynawów. Uwielbiają ją również odwiedzać sami Grecy.

Dom Leonarda Cohena

Wielką sławę Hydrze przyniosła Sofia Loren, która zagrała w filmie „Chłopiec na Delfinie” (1957). Jego akcja toczy się między innymi na tej wyspie. Kilka lat później przeprowadził się tu Leonard Cohen, który właśnie na Hydrze znalazł spokój potrzebny do tworzenia. Do dziś jego dom znajduje się dwadzieścia minut spacerem od portu. Po śmierci Cohena przeszedł w ręce rodziny. Podobno zawsze w sierpniu przypływają tu jego dzieci.

Hydra jest rewelacyjną wyspą na krótkie wakacje, albo na weekendowy wypad. Będzie idealna dla osób, które zwyczajnie potrzebują się wyluzować, ciesząc się przebywaniem w pięknym miejscu, w którym można naładować baterie. Można tu uciec od świata i cywilizacji. Zamiast pędzić z miejsca w miejsce, wybrać się gdzieś na osiołku. I godzinami gapić  w wybrzeże Peloponezu po drugiej stronie.

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Wizyta na Hydrze będzie idealna, jeśli w planach macie dłuższy pobyt w Atenach i chcecie na chwilę uciec od atmosfery wielkiego miasta. Wystarczy wsiąść do promu w Pireusie. Te na Hydrę w sezonie kursują kilka razy dziennie. Z Pireusu na Hydrę płynie się około dwóch godzin. Bilet kosztuje około 30 € w jedną stronę. Warto zarezerwować go wcześniej, bo w szczycie sezonu, może nie być już wolnych miejsc.

Do przygotowania tego tekstu korzystałam z przewodnika: Grecja. Podróże z Pasją, GLOBL PWN, 2009.