Wycieczki z Korfu do Albanii, a prawda. Książka „Błoto słodsze niż miód”… środa, 1 kwietnia 2020

 

Gdzieś na ulicach Sarandy, Albania

 

Gdyby nie kwarantanna, właśnie teraz pisałabym post na temat naszej podróży do Albanii. Pewnie zalałabym was informacjami, swoimi spostrzeżeniami i zdjęciami. Mieliśmy w planach dłuższy pobyt w Tiranie i głębsze poznanie Albanii. Nie teraz, to później. Życie. Przy najbliższej okazji jeszcze zrealizujemy tę podróż. A wszystko co zobaczymy, docenimy dziesięć razy bardziej.

 

Jeszcze kilka lat temu byłam chyba największym przeciwnikiem wycieczek z Korfu do Albanii, idąc za myślą, że jeśli ktoś przyjeżdża na wakacje na Korfu, to tę wyspę powinien przede wszystkim zwiedzać. Przed wprowadzeniem tej wycieczki do oferty wzbraniałam się rękami i nogami, a kiedy już miałam jechać do Albanii, to robiłam to z wielką niechęcią. Jak widać, często jest tak, że życie wie lepiej co jest dla nas lepsze. Stało się tak, że potrzeba żebym wpadała do Albanii co jakiś czas była coraz większa, a ja za każdym razem zaczynałam się interesować tym krajem więcej i więcej. I skończyło się na tym, że w najbliższym możliwym czasie jedziemy tam na jeszcze dłużej, poznać ten kraj znacznie lepiej.

Jest wiele rodzajów podróżowania. Jedni lecą na drugi koniec świata, żeby zobaczyć cuda natury, cywilizacji, to co najpiękniejsze. Inni jadą, żeby odpocząć. Inni by pobyć trochę ze sobą, odcinając się od świata. Moim zdaniem w podróżowaniu do Albanii chodzi o coś zupełnie innego. Kiedy jedziecie do Albanii, macie możliwość zrozumieć zupełnie inny świat, który przecież jest tak blisko nas, bo nadal w Europie. Możecie poznać zupełnie inną perspektywę, a dzięki temu poszerzyć swój horyzont. To jest według mnie – najcenniejsze.

Albania jest jednym z najbiedniejszych krajów Europy. Zmaga się z niesamowitą ilością problemów. W wielu miejscach ludzie żyją tam na skraju nędzy. To co jest jej przeogromnym atutem, to przepiękna natura. Ogromne połacie przyrody, które nie zniszczyła ani komercja, ani cywilizacja. Dopiero od całkiem niedawna kraj zaczyna otwierać się na turystykę  i Albania staje się coraz bardziej promowana.

Aż do lat 90-tych kraj obejmował najbardziej krwawy z reżimów komunizmu pod dyktaturą Envera Hoxhy, potwora który niczym mitologiczny Kronos pożerał swoje dzieci. Szaleniec, który odciął kraj od reszty świata, chcąc realizować utopię, że Albania będzie samowystarczalnym rajem. W rzeczywistości Albańczycy pozbawieni byli całkowicie swojej wolności. Musieli robić, mówić, myśleć dokładnie to, co nakazywała partia. Nawet najmniejsze odstępstwo od ideologii karane było latami więzienia, które można było porównać do obozów pracy. Mówimy tu o posiadaniu zakazanej książki, powiedzeniu czegoś złego na kraj, czy odmówieniu współpracy. W więzieniach torturowano, katowano najbardziej podłymi i bolesnymi sposobami. O tym właśnie pisze w swojej książce „Błoto słodsze niż miód” Małgorzata Rejmer. Książka jest fenomenalna. Przede wszystkim  dlatego, że otwiera oczy na zupełnie inny świat.

Małgorzata Rejmer w swoim reportażu o komunistycznej Albanii dopuszcza do głosu ludzi, którzy przeszli komunistyczną gehennę. Tę porównuje się często do reżimu nazistowskiego.  Różnica między nazistami polegała jednak na tym, że ich metody miały na celu wyniszczenie wrogów. W Albanii naród wyniszczał sam siebie.

Za każdym razem, kiedy płynęliśmy z Korfu do Albanii, miałam założenie żeby dowiedzieć się czegoś więcej, coś nowego zrozumieć. Na całe szczęście przy każdej wycieczce poznawałam coraz to nowych przewodników albańskich. Jak głęboka była propaganda komunistyczna obrazuje fakt, że większość albańskich przewodników, którzy oprowadzają po  regionie Sarandy, z którymi pracowałam, wypowiadała się pozytywnie o dyktaturze Hoxhy. To samo znajduje potwierdzenie w książce Rejmer, w której jest napisane, że wg badań OBWE z 2016 roku, aż 45% Albańczyków „(…) widzi w Enverze Hoxhy wybitnego polityka i dobrego gospodarza” (str. 17). Podczas jednej z naszych wycieczek wywołał się konflikt pomiędzy turystą z Wielkiej Brytanii, a albańską przewodniczką. Turysta zwrócił uwagę przewodniczce, że Hoxha jest uznawany za zbrodniarza i że nie może zrozumieć tego, że ta wypowiada się o nim raczej dobrze. Przewodniczka odpierała argumenty mówiąc, że sama żyła w komunistycznej Albanii i jej oraz jej rodzinie żyło się wtedy lepiej, bo Hoxha wprowadził w kraju porządek i pracę dla wszystkich. Przyznacie, że zrozumieć świat, to bardzo ciężkie zadanie.

Kraj bunkrów, które są żywym dowodem obsesji oddzielania się i chronienia przed abstrakcyjnym wrogiem. Kraj ludzi, których większość mieszka w najróżniejszych częściach świata. Kraj, który zmaga się z wieloma niepojętymi dla nas problemami. Jednocześnie dla mnie osobiście, kraj w którym zwyczajnie czuje się dobrze. Kraj ludzi serdecznych, którym dobrze patrzy z oczu i którzy żeby przeżyć, musieli mocno walczyć. Kraj przepięknej przyrody, przepysznej kawy i prostoty.

Jeśli w swoich planach macie podróż do Albanii, nawet krótki pobyt, koniecznie sięgnijcie po książkę Małgorzaty Rejmer, która wyjaśni wam wiele. Ta książka jest również idealna właśnie na teraz. Uświadamia, że nawet jeśli teraz w trudnych dniach kwarantanny jest nam ciężko, wciąż mamy wiele. Wciąż mamy domy, w których możemy bezpiecznie mieszkać. Wciąż chodzimy najedzeni i wciąż jest nam ciepło. Przede wszystkim, mentalnie – wciąż jesteśmy wolni.

Teraz jeszcze bardziej. Nie mogę opisać mojego pragnienia, żeby znów popłynąć statkiem i dopłynąć do lądu Albanii.

 

Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii, Małgorzata Rejmer, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2018

 

TUTAJ! znajdziesz opis naszej wycieczki z Korfu do Albanii.

TU! przeczytasz o Albanii jeszcze więcej.

 

 

 

Jak brzmi język albański?… poniedziałek, 18 marca 2019

 

Zabawne jest to, że jeszcze jakiś czas temu byłam jednym z największych przeciwników wycieczek z Korfu do Albanii. Dlaczego? Mój sposób myślenia mówił, że jeśli ktoś na wakacje przyjeżdża na Korfu, to tam powinien spędzać swoje wakacje. Teraz zupełnie siebie nie rozumiem. Bo jeśli taki kraj jak Albania, jest naprawdę rzut beretem od Korfu, to dlaczego tam nie czmychnąć na jeden dzień!

Pojechałam, zobaczyłam i tym krajem się zafascynowałam.

Już trochę temu napisałam do Izy z bloga Moja Albania, czy mogłaby mi podesłać kilka przykładowych piosenek, które w Albanii słucha się teraz. Z kilku, od razu do ucha wpadła mi właśnie ta. Dlaczego? Moim zdaniem to świetne połączenie starej albańskiej melogii ze współczesną muzyką.

Mam szczęście mieć super czytelników. Tekst tej piosenki został przetłumaczony  i ta właśnie piosenka z przetłumaczonym tekstem – dziś. Posłuchajciej jak melodyjnie brzmi język albański. Jak się Wam podoba???

 

O naszych wycieczkach z Korfu do Albanii, przeczytasz TU!

 

 

HATIXHE

Mój Hatixhe, moja czerwona chustko

Matka pomalowała ci włosy na czerwono

Twoje czerwone włosy przeklina wiedźma

Brak ci ojca, brak ci matki?

Kochanie, wiem czego chcesz

Wiem na co czekasz

Kiedy patrzysz na telefon

Chcesz usłyszeć mój głos

Chesz mojego seca

Za każdym razem, kiedy dajesz  mi siebe

Jestem tylko z tobą

Daję jej wszystko, ona od niego nic nie dostaje

Widziała mnie w mieście

Ze snapbagiem i regge

Teraz pisze do mnie na snapczacie

Chce się ze mną zobaczyć

Nie przyszło jej to łatwo

Czy wiesz jak on  jest zazdrostny

Powiedziała przyjaciółce: „Uspokój mnie”

Wytłumaczyła

Że jestem najlepszy w mieście

I’m on fire

Kiedy jesteś ze mną

Będę cię nosić na rękach

Ona wie

Powiedziałam jej na początku

Kochanie, czy wiesz o co cię pytał

Chcę być twoim pierwszym

Nigdy nie chcę być na drugim miejscu

Ważne jest, żebym był twój

Chcę miłości, praca nas zabija

Ty wiesz o czym mówię

Wiem, że jesteś mądra i wszystko rozumiesz

Wytłumacz mi o czym myślisz

Lepiej, żebyś była ze mną niż z innym.

Tłumaczenie: Elżbieta Loska

 

 

Wycieczka do Albanii z Korfu. Jak wygląda krok po kroku?… sobota, 16 marca 2019

 

ALBANIA!

 

Albania leży rzut beretem od Korfu. Kiedy dzień jest pogodny, widać ją bardzo dokładnie z północno – wschodniego wybrzeża wyspy. Wakacje na Korfu są więc idealną okazją, żeby na jeden dzień wyskoczyć do Albanii i zobaczyć jak wygląda część zupełnie innego kraju. Czy warto? Jasne! Albania jest niesamowicie ciekawym krajem, mającym wiele do zaoferowania.

 

JAK WYGLĄDA TA WYCIECZKA KROK PO KROKU?

Naszych turystów odbieramy rano i jedziemy prosto do portu w mieście Korfu. W porcie czeka nas odprawa i wchodzimy na prom, który płynie prosto do Agia Saranda – miejscowości, która znajduje się po przeciwnej stronie Korfu.

 

AGIA SARANDA

To właśnie Agia Saranda jest widoczna tak dokładnie po drugiej stronie północno – wschodniego wybrzeża Korfu. Agia Saranda (czyli Czterdziestu Świętych) to największe centrum turystyki Albanii. Słynie ze świetnych plaż i bardzo rozwiniętej infrastruktury turystycznej. Być może spodoba Ci się tam tak bardzo, że przyjedziesz tam na następne wakacje. O tej miejscowości mówi się, że jest odpowiednikiem naszego Sopotu.

Do Agia Saranda płynie się od 45 do 90 minut.  Pamiętaj o zmianie czasu! Czas albański jest o godzinę do tyłu w stosunku do greckiego.  Pamiętaj o tym szczególnie, kiedy załoga statku będzie ogłaszać godziny zbiórek i odpłynięcia.

Kiedy jesteś w Agia Saranda, są dwie główne możliwości spędzania czasu. Możesz zostać w mieście i samodzielnie zorganizować tam swój czas lub udać się na dodatkową wycieczkę po najważniejszych miejscach okolicy.

 

Główna promenada w Agia Saranda

 

JAK WYGLĄDA DODATKOWA WYCIECZKA W ALBANII?

Ta wycieczka jest naprawdę świetna, bo podczas kilku bardzo dobrze zorganizowanych godzin odwiedzasz wszystkie najważniejsze miejsca w tej części Albanii.

Na samym początku, to co najważniejsze. Wizyta w Parku Archeologicznym Butrint. Cały komplekst jest wpisany na listę UNESCO. Jest to jeden z najważniejszych obiektów dla kultury i przyrody Albanii. Dziś jest wspaniale zachowany i spacerując po parku archeologicznym i jednocześnie przyrodniczym, widzisz wszystkie najważniejsze  zabytki tego terenu: starożytne miasto, jezioro i wspaniały las.

 

Park Archeologiczny BUTRINT

 

Po zwiedzaniu Butrintu wracamy do Sarandy. Tam jest czas na lunch, który podczas tej wycieczki wliczony jest w cenę. Po zjedzeniu albańskich smakowitości – ruszamy dalej!

 

Obiad podczas tej wycieczki

 

*W WYCIECZKACH ODBYWAJĄCYCH SIĘ OD 15.07 DO 15.09, KOLEJNYM PUNKTEM JEST ZAMEK LEKURSI. Są to ruiny zamku położonego na południowym szczycie wzgórza, które dominuje nad Sarandą. Widać z niego fantastyczną panoramę na całą okolicę oraz Korfu. Widok naprawdę robi wrażenie.

 

Widok z Zamku Lekursi

 

*W WYCIECZKACH ODBYWAJĄCYCH SIĘ POZA 15.07 DO 15.09, KOLEJNYM PUNKTEM JEST BŁĘKITNE OKO. Tak nazywa się fenomen przyrodniczy, źródło Syri i Kalter, najbardziej znane źródło krasowe w całej Albanii. Wygląda przepięknie! Zimna woda, która wydobywa się z głębokości 50 m, wypływa z olbrzymim natężeniem i wpada do rzeki Bistrica. To miejsce wpisane w krajobraz zielonej przyrody, zawsze robi wrażenie.

 

Błękitne Oko

 

Dlaczego odwiedzane miejsca zależą od terminu? W samym środku sezonu letniego droga dojazdowa do Błękitnego Oka jest mocno zakorkowana i bardzo się wydłuża. Żeby program wycieczki przebiegał sprawnie i by nie przebywać zbyt dużej ilości czasu w autobusie, w terminie od 15.07 do 15.09 odwiedzamy Zamek Lekursi.

 

Po przyjeździe spędzamy spokojną chwilę w samej Sarandzie. Czasu starczy na zakupy, spacer po promenadzie lub kawę. Następnie znów wsiadamy na prom i wracamy do portu w mieście Korfu.

 

TUTAJ! możesz przeczytać więcej o Albanii.

 

Albania jest krajem, który nie należy do UE. Pamiętaj by na tej wycieczce mieć ze sobą dowód osobisty lub paszport. Jeśli wybierasz się z dzieckiem, koniecznie przeczytaj informacje dotyczące podróży z Grecji do Albanii z dziećmi, ponieważ są one zaostrzone. Wszystkie informacje znajdziesz TU!  na naszej stronie.

Chcesz zarezerwować tę wycieczkę lub dowiedzieć się o niej czegoś więcej?

WEJDŹ NA STRONĘ:

https://salatkapogreckuwpodrozy.pl/pl/wycieczki-rejsowe/

 

Przewodnik po KORFU, cz. 26 – Wycieczki z Korfu do ALBANII… sobota, 10 marca 2018

Iza!

Izabela Nowek

 

Z Izą “spotkałyśmy się” zupełnie przypadkowo. Pewnego dnia miałam wycieczkę po Korfu z grupą, z którą wcześniej wycieczki miała Iza. Kiedy skończyliśmy naszą trasę, pilot grupy powiedział: “Słuchaj, na Korfu przypłynęliśmy prosto z Albanii. Tam naszym przewodnikiem była Iza. Wy musicie, po prostu musicie, się skontaktować! Jesteście niesamowicie podobne! Sprawdź koniecznie jej bloga i sama zobaczysz!”.

Skończył się sezon i jak tylko odetchnęłam, znalazłam bloga  Izy –  MOJA ALBANIA (kliknij TU!). No i już wtedy wiedziałam, że naprawdę wiele nas  łączy. Takie przypadkowe spotkania są dla mnie zupełnie niesamowite. Iza prowadzi własną firmę z wycieczkami po Albanii, pisząc również o Albanii bloga. W tym co robi jest świetna! Turyści, z którymi miałam przyjemność pracować, byli Izą zachwyceni, a to jest najlepsza rekomendacja. Jeśli wybieracie się do Albanii, koniecznie sprawdźcie jej ofertę (kliknij TUTAJ!). 

Wycieczki z Korfu do Albanii, cieszą się wielką popularnością. Ja przyznaje, że nie mam o nich większego pojęcia. Tym bardziej cenny jest dla mnie tekst Izy, na temat tego co możecie zobaczyć płynąc na jeden dzień z Korfu do Albanii. Miłego czytania!

 

***

Błękitne Oko

Wiecie, że w Sarandzie hotele nie mają widoku na morze!? Serio! Mają widok na Korfu;) Bliskość tej wyspy od wieków miała ogromny wpływ na tę część Albanii.  Wiele miast na terenie dzisiejszej Albanii, założyli koloniści z Korfu! Greckie losy często splatały się z albańskimi, a wpływy jednych na drugich, widać w obu krajach.

Jednak czy Albania może być dla Korfu również bogactwem? Myślę, że tak! Dla turystów przebywających na zielonej wyspie wycieczka do Sarandy, jest czymś co pomoże poszerzyć horyzonty i spotkać się z ciekawą kulturą. Bliską, a zarazem tak daleką.

Co jest na drugim brzegu?

Do Sarandy kursują kilka razy dziennie promy oraz wodoloty. Podróż trwa 30-90 minut, a bilet w obie strony to koszt ok. 40 euro. Wysiadamy w porcie w Sarandzie – najważniejszym kurorcie na południu Albanii. Sama Saranda nie jest miejscem, które ma wiele zabytków, chociaż niewątpliwie jej historia jest ciekawa i sięga czasów antycznych.

Przyjeżdżając do Albanii nawet na jeden dzień, możemy wybierać do zwiedzania zabytki znajdujące się na liście UNESCO. Najbliżej Sarandy, bo niecałe pół godziny autobusem, znajduje się Park Archeologiczny Butrint. Położony na terenie Parku Narodowego o tej samej nazwie, jest fantastycznie odrestaurowanym kompleksem archeologicznym. Spacer przez wieki zajmie nam ok. 1,5-2 godziny.

Butrint

Kolejny zabytek z listy UNESCO jest położony nieco dalej, bo 60 km w głąb kraju. Jest to Gjirokastra – miasto z malowniczymi uliczkami, monumentalną twierdzą górującą nad nim oraz charakterystyczną turecką zabudową. Na zamku znajduje się coś dla miłośników militariów czyli muzeum uzbrojenia. Możemy odwiedzić również tradycyjne domostwo: w dawnym domu Envera Hodży znajduje się Muzeum Etnograficzne, natomiast nieopodal jest Dom Skëndulat oraz Dom Zekate, największe posiadłości arystokratów z XIX w., gdzie również można podziwiać piękne, zabytkowe wnętrza.

Gjirokastra

W drodze do Gjirokastry można odwiedzić kultowe źródło Syri i Kalter, czyli Błękitne Oko. Poza tym znajduje się nieopodal kolejny Park Archeologiczny Phoinike, gdzie na wzgórzu wśród zabytków z okresu hellenistycznego, rzymskiego i bizantyjskiego znajduje się również masa słynnych bunkrów! Następnie możemy przejechać do miejscowości Mezopotam i odwiedzić niepozorny, ale piękny monaster św. Mikołaja z XI w., który łączy w swojej architekturze tradycję prawosławną oraz katolicką.

W ciągu jednego dnia możemy też przemierzyć najsłynniejszą turystyczną trasę, czyli przejechać się wzdłuż Riwiery Albańskiej, aż po Park Narodowy przełęczy Llogara. Gwarantowane zapierające dech w piersiach widoki, klimat małych miasteczek oraz tajemnicze twierdze. Poza tym osiołki, krowy i klimat niekończącej się sjesty w cieniu oliwnych drzew. Porośnięte bugenwillą kamienne mury i rajskie plaże… Idealnie…

Riwiera

Po co jechać do Albanii?

Jeszcze kilkanaście lat temu nikomu nie przyszło do głowy, żeby jechać do Albanii na wakacje. Całkiem niedawno pytano mnie czy tu jest bezpiecznie i czy jest sens odwiedzać też zamknięty w czasach komunistycznych kraj. Oprócz wielu zabytków oraz cudów natury, które w skrócie opisałam powyżej również klimat i kuchnia zasługują na uwagę.

Saranda i okolice są idealne nawet jeśli chcemy się zrelaksować. Klimat podobny jak na Korfu, gwarantuje doskonałą pogodę również wiosną i jesienią. Najsłynniejsze albańskie plaże znajdują się w Ksamilu, ok. 20 minut samochodem na południe od Sarandy. Nazwa miejscowości pochodzi o greckiego słowa heksamil, czyli 6 mil morskich, co oznacza odległość od Korfu. Plaże są tam naprawdę rajskie! Cała Riwiera Albańska słynie z takich malowniczych zakątków, które zachwycają coraz większą rzeszę turystów.

Saranda

Kolejną sprawą jest doskonałe jedzenie w przystępnych cenach. Jeszcze przez chwilę Albania będzie tania – zwłaszcza jak chodzi o owoce morza i ryby. Poza tym można skosztować  doskonałych serów oraz dojrzewających w słońcu warzyw i owoców.  Jeśli wybierzemy się na jednodniowy wypad do Albanii – będziemy mieli okazję dobrze i tanio zjeść.

Często pojawia się również pytanie o bezpieczeństwo. Albania była przez wiele lat otoczona masą stereotypów, które są niestety nadal obecne i krzywdzące. Jak zaczynałam pracę w 2011 roku, wiele osób reagowało wręcz paniką na sam pomysł wyjazdu na wakacje do Albanii. Co ja na to? Jest naprawdę pięknie, bezpiecznie, normalnie! Albańczycy są gościnni i na pewno wspaniale przyjmą gości z nie tak odległej, cudownej wyspy Korfu!

Himara

 

tekst oraz zdjęcia: Izabela Nowek

Przewodnik po KORFU, cz. 9 – Cape Drastis. Najbardziej unikatowy półwysep Korfu… sobota, 17 stycznia 2015

       Cape Drastis to odcinek północno – zachodniego wybrzeża Korfu, stanowiący niewielki półwysep. Żeby zobaczyć jak się prezentuje, najlepiej wybrać jeden z punktów widokowych w okolicach miejscowości Perulades.  Trzeba przejechać przez niewielkie wioski. A później kierować się znakami podpisanymi Cape Drastis. Miejsce to nie leży na szlaku większości zorganizowanych wycieczek, ponieważ  drogi które do niego prowadzą są bardzo kręte i wąskie. Nie dociera tam więc zbyt wielu turystów. Dzięki temu można w błogim spokoju napawać się niesamowitym widokiem i czasem nawet mieć wrażenie, że  się to miejsce odkryło. W tym właśnie między innymi tkwi urok Korfu, która mimo tego, że jest jedną z najbardziej turystycznych wysp Grecji, wciąż kryje w sobie ciche, spokojne miejsca, które dosłownie powalają swoją niezwykłą urodą.

       Nigdzie indziej w  Grecji nie widziałam jeszcze tak ciekawie uformowanego fragmentu wybrzeża. Poszarpany półwysep z wielkim trudem wcina się do morza. Wygląda trochę  tak, jakby ktoś gigantycznym nożem chciał odciąć fragment linii brzegowej, pozostawiając porozsypywane zatoczki, wynurzające się niewielkie skały oraz dostępne jedynie od strony morza rajskie plaże. O rzut beretem na wschód widać już wybrzeże  Albanii. Po stronie zachodniej zaś  trzy niewielkie wysepki Diapondia, stanowiące najbardziej na zachód wysunięte terytorium Grecji. Żyje na nich łącznie jedynie 600 osób. Raczej nie docierają tam turyści. Czas podobno zupełnie się tu zatrzymał. Mathraki. Erikoussa. Othoni. Czyż już same nazwy nie brzmią pięknie? W moich planach na  tegoroczne lato mam zamiar  je wszystkie odwiedzić.

Cape Drastis i Albania w tle

Cape Drastis i Albania w tle

***

     Cape Drastis to jedno z moich ulubionych miejsc, które odwiedzamy podczas naszych wycieczek. Zazwyczaj zjawialiśmy się tam rankiem. Wtedy właśnie woda jest tam tak błękitna, że aż nie można  w to uwierzyć. Ranek  to również idealny czas na kawę.  Dopiero mniej więcej w połowie sezonu, jeden z naszych kierowców podpowiedział, że nieco bardziej na zachód, jest świetna kawiarenka ze specjalnym punktem widokowym, z którego widać Cape Drastis. Na dodatek nie ma tam zbyt wielu osób. Jest cicho i spokojnie. Rzeczywiście,  można siedzieć tam  godzinami, a na dodatek kawę robią  mistrzowsko. To miejsce jest szczególnie istotne dla nas Polaków, bo w kawiarence 7th Heaven  nagrywano jeden z odcinków „Podróży kulinarnych Makłowicza”. Jorgos, barman który robi nam kawę, Makłowicza dobrze jeszcze pamięta.

Kawiarnia 7th Heaven

Kawiarnia 7th Heaven

     Makłowicz gotował na niewielkim balkoniku ze szklaną podłogą, która wychodzi dalej poza klif. Podziwianie Cape Drastis właśnie z tego miejsca, to prawdziwy sprawdzian na lęk wysokości.

     Zdjęcia wychodzą tu zawsze jak z folderów reklamowych i wyglądają na podkolorowane. Za każdym razem kawa smakuje tu świetnie. Jest tylko jeden, mały minus… Nigdy nikomu nie chce się stąd odjeżdżać…

 

 

Niżej znajduje się link do jednego z trzech odcinków „Podróży Kulinarnych Makłowicza”, który nagrywany był  między innymi przy Cape Drastis, w kawiarence 7th Heaven, Perulades.

http://vod.tvp.pl/audycje/kulinaria/maklowicz-w-podrozy/wideo/grecja-korfu-wyspa-homerycka/12339660

Do napisania tego postu korzystałam z przewodnika: Kerkira. Wyspa Feaków, Viki Dikou Andurea, Wydawnictwo Bracia Marmatakis, Chania – Kreta, (przewodnik dostępny jedynie na wyspie Korfu).