Moja historia na blogu „Ania Maluje”… środa, 27 lipca 2016

Sezon turystyczny w pełni. Właśnie następuje przełom lipca i sierpnia, oznacza to że  na Korfu przeżywamy apogeum. Ostatnio jestem non stop w trasie, ale to rzecz jasna bardzo dobrze. I właściwie za każdym razem, kiedy wracam z wycieczki już nie mogę się doczekać następnej:D  Myślałam, że po czasie trochę  mi to przejdzie, ale czuje jak z sezonu na sezon, miesiąca na miesiąc uwielbiam Kerkirę jeszcze bardziej. Dla mnie to absolutnie najpiękniejsze miejsce na ziemi. A pokazywanie tej wyspy – sama przyjemność.

Tymczasem, kilka dni temu spotkała mnie niezwykle miła rzecz. Moja grecka historia znalazła się na blogu aniamaluje.com . Jest to dla mnie nieopisane wyróżnienie, bo blog Ani należy do grona moich ukochanych blogów. Od momentu kiedy weszłam na niego po raz pierwszy,  motywuje mnie do pozytywnych zmian i działania. I aż nie chce mi się wierzyć, że tym razem to właśnie ja mogę motywować tam innych.

Kochani, zapraszam Was bardzo serdecznie do przeczytania tekstu, który znajduje się na blogu Ani. Tym razem moją historię opisałam od bardzo prywantej strony. Sałatka po Grecku zawsze była dla mnie miejscem jak najbardziej pozytywnym, dlatego tu,  na moim blogu raczej  unikam opowiadania o trudnościach i problemach. Na blogu Ani pozwoliłam sobie na sporą dawkę prywaty. Dążenie do celów i spełnianie marzeń, jest piękne, ale często niesamowicie trudne.  I podczas tych kilku lat mieszkania w Grecji, ja też nie jeden raz dostałam od życia po tyłku… Miłego czytania!

http://www.aniamaluje.com/2016/07/a-moze-by-tak-rzucic-wszystko-i-zaczac.html

 

Z CYKLU: Jadę do Grecji na wakacje – Jak pokazać „tak” i „nie” po grecku?… sobota, 16 lipca 2016

Co prawda post o tym, jak pokazuje się po grecku „tak” i „nie” już się pojawił.  Jednak po przeniesieniu bloga na platformę Onetu, filmiki zaginęły mi w akcji. Postanowiliśmy więc z Janim pokazać całość raz jeszcze.

 

Niewielka ilość osób przyjeżdżających do Grecji na wakacje wie, że gesty głową na „tak” i „nie”, są w Grecji inne niż w pozostałej części Europy. Tak na marginesie, również niewielka ilość Greków zdaje sobie z tej odmienności sprawę. Przyznam sama, że kiedy pierwszy raz przyleciałam  do Ellady, też zupełnie o tym nie wiedziałam i często przez swoją niewiedzę, nie mogłam się dogadać, między innymi z – Janim. Dopiero po jakimś miesiącu znajomości, zorientowaliśmy się, że nasze gesty głową  na potwierdzenie i zaprzeczenie są inne! I kiedy ja odpowiadałam na coś twierdząco, Jani rozumiał to jako „nie”, a kiedy się na coś nie zgadzałam – nie potrafił tego odczytać i nie wiedział o co mi chodzi. Jak dokładnie wyglądają ruchy głową na „tak” i „nie” – obejrzyjcie te krótkie filmiki.

TAK

Ruch głowy na „tak” to skinienie głowy do boku. Można powiedzieć – takie kiwnięcie po skosie. Ten ruch głową ma w sobie wiele dumy. Tacy też są przecież Grecy:D

NIE – wersja 1

Najpopularniejszym ruchem pokazującym „nie” jest zarzucenie głowy do góry w pionie. Tak właśnie wygląda greckie „nie”. Patrząc na typowego Polaka, który pokazuje tak, Grek taki ruch głową będzie brał za „nie”, bo widzi w nim zarzucenie głowy do góry. Stąd właśnie tak wiele nieporozumień.

NIE – wersja 2

Brwi do góry! Kiedy Grek podnosi brwi do góry, oznacza to że chce powiedzieć „nie”:DD Często ruchowi brwi towarzyszy również cmoknięcie. Cmoknięcie, trochę tak jakby się chciało kogoś pocałować. Tak właśnie w Grecji pokazuje się „nie”! Jeśli więc będąc w Grecji podczas rozmowy, ktoś do Was cmoka, nie patrzcie na to przez stereotyp  „greckich podrywaczy”, szczególnie jeśli jesteście kobietami;) W ten właśnie sposób, Grecy pokazują „nie”.

 

A skąd wzięło się słynne powiedzenie „nie udawaj Greka”? Czy zastanawialiście się  nad tym?  O tym będzie  już w następnym poście!

 

Przewodnik po KORFU, cz. 20 – Tak właśnie wygląda raj… Rajska Plaża z lotu ptaka… środa, 6 lipca 2016

Obiektywnie wydawać się może, że filmik z tego postu znalazł się właśnie teraz, celowo. W  ostatnim poście, było o naszych planach i tym czym zajmuje się Jani [kliknij TU!]. A dziś – najpiękniejsza część wybrzeża Korfu z lotu ptaka. Ten dzisiejszy post i film, to naprawdę zupełny przypadek. Niezwykły zbieg okoliczności. Skąd mam ten film i dlaczego jest on dla mnie tak istotny?

*

Właśnie wpłyneliśmy na Rajską Plażę. Daję słowo… To jedno z takich miejsc, w którym mogłabym być nawet i tysiąc razy, a i tak za każdym razem widząc to miejsce szczęka mi opada. Świat potrafi być tak niemożliwie piękny. Nasi turyści udali się na plażowanie, a ja usiadłam na pogaduchy z naszym sternikiem, rzecz jasna – Spirosem.

-Pokaże ci coś… – Spiro wyjął swój super nowoczesny telefon.

-Coooo? Pewnie coś głupio – śmiesznego?

-Nie, tym razem na bank ci się spodoba… Zobacz sama! Nakręciliśmy to z jednym takim Australijczykiem. Dał mi ten film i powiedział, że mogę z nim zrobić co mi się podoba…

Spiros zawsze znajdzie sobie powód by sobie ze mnie zażartować, więc podeszłam z wielką rezerwą.

Na ekranie telefonu pojawiła się Rajska Plaża, na której właśnie siedzieliśmy. Wszystkie miejsca pokazane z lotu ptaka. Całe wybrzeże z niewielkimi plażami i malutkimi grotami. I ten niesamowity błękit. Gdzieś w środku filmu łódka Spirosa i sam Spiros, jak zawsze uśmiechnięty.

Kiedy zobaczyłam ten filmik, pierwszy raz w pełnym wymiarze uświadomiłam sobie całe piękno tego miejsca. Jestem niesłychanie dumna z faktu, że jestem już jego częścią.

Kochani, na filmie niżej widać całe wybrzeże niedaleko Paleokastritsy, gdzie udajemy się na nasze rejsy podczas wycieczki WIDOKI KORFU [kliknij TU!]. W roli głównej Chomi, czyli Rajska Plaża. Moim zdaniem, najpiękniejsza plaża na całej wyspie Korfu.

Już na dniach na plaży znów będzie Paris [kliknij TU!], który właśnie zaczął wakacje, jego mama, ojciec i brat. I znów będzie można kupić malowane kamienie. Już w piątek przede mną kolejna trasa. I daje słowo… Nie mogę się doczekać!

A teraz zróbcie sobie małą przerwę. Zobaczcie jak z lotu ptaka wygląda  to miejsce. Tam naprawdę jest tak nieziemsko pięknie…

Na wyspę Korfu możesz wybrać się z biurem podróży ITAKA. Ciekawe oferty wakacji znajdziesz tutaj:  http://www.itaka.pl/nasze-kierunki/grecja/korfu.html

Jakie mamy plany?… poniedziałek, 27 czerwca 2016

Co prawda czerwiec się jeszcze nie skończył, ale już teraz wiem, że sam początek sezonu zakończymy wielkim sukcesem. Na naszych trasach jest Was już coraz więcej. Działamy również z nową  wycieczką – Kuchnia Korfu, która według wielu uczestników trzech naszych tras,  jest najlepsza. Ja też ją uwielbiam!

Czasami odchodzę od grupy naszych turystów i przyglądam się im z odległości kilku metrów. Grupa zadowolonych, uśmiechniętych, wyluzowanych ludzi, którzy  robią zdjęcia i zachwycają się widokami. Napawa mnie duma, że w sporej części jestem autorem tego widoku. Choć kosztuje to ogromną ilość pracy – satysfakcja jest nieopisana.

Jakie są natomiast nasze plany na przyszłość?

Mimo, że na Korfu jestem tylko przez 5 miesięcy w roku, a Jani nadal w sezonie jest pod Atenami, to  i tak zgodnie uznajemy, że to właśnie Kerkira jest naszym domem. To już właściwie nie nasze marzenie, ale bardzo konkretny cel – za jakieś dwa lata będziemy mieszkać tu na stałe. Nasze wycieczki zawsze będą organizowane mniejszymi grupami, stanowiąc alternatywę dla turystycznej komercji. Ja w roli pilota czuje się jak ryba w wodzie. Co tymczasem na Korfu chce robić Jani?

Chyba teraz jest najlepszy moment, żeby napisać o Janim trochę więcej. Już od dobrych kilku lat Jani, podobnie jak jego ojciec, latają na paralotniach.  Paralotnia. Korfu. Biuro podróży. Ta składanka  w całość układa się właściwie sama. Już za jakieś dwa lata mamy w planach poszerzyć naszą działalność o organizowanie wycieczek po Korfu… z lotu ptaka, oblatując część fantastycznego wybrzeża wyspy. Przyznacie, że pomysł jest odlotowy!

Na samym początku ten pomysł wydał mi się trochę nieosiągalny. Ale szybko przekonałam się jak mylne jest moje myślenie, kiedy przegrzebałam internet. Już w samej Polsce  dla przykładu skoki spadochronowe w tandemie z instruktorem cieszą się coraz większą popularnością. Wejdźcie dla przykładu na tę stronę: skydive.pl . Czy to co tam widzicie nie jest wspaniałe?

Jani jest już po kolejnym egzaminie zdanym 10 na 10. Za rok czeka go już ostatni – egzamin umożliwiający latanie w parach. Znów czasami sama nie mogę uwierzyć, że to się już dzieje. Ale popatrzcie na te zdjęcia… Piękne, prawda:D

Dlaczego w pewnym momencie życia, mężczyzna jest tylko „trochę” ożeniony?… czwartek, 16 czerwca 2016

Jeszcze przed samym początkiem sezonu, miałam mocne postanowienie, że mimo intensywnej pracy latem, uda mi się zachować standardową częstotliwość publikowania postów na blogu. Jesteśmy po pierwszych trzech tygodniach i pora spojrzeć prawdzie w oczy. Nie ma na to szans. Kto choć raz pracował w turystyce, doskonale wie, że sezon to jeden wielki wir. W pewnych momentach nie istnieje nic poza pracą. Ta trwa bowiem krótko i dlatego jest często do granic intensywna. Ale do rzeczy… Ujmując krótko. Wygląda na to, że w sezonie letnim posty pojawiać się będą nieco spontanicznie. Trochę jak im się podoba. Są takie momenty, w których życie wymyka się poza jakikolwiek plan.

W każdym razie… Kilka dni temu mieliśmy wycieczkę. Wypłynęliśmy  głęboko w morze, by dotrzeć do Chomi, nazywanej również Rajską Plażą…

*

Dzień jak co dzień.  Wszystko zgodnie ze scenariuszem. Weszliśmy z naszą grupą na łódkę, a ja usiadłam obok Spirosa, żeby dowiedzieć się co tam u niego, bo przecież nie widzieliśmy się całą zimę. W Paleokastritsy, wiele zmian. Na całej wyspie od długiego  czasu słychać było o kłótniach między sternikami. Ten pracuje tylko z tym. Ten z tamtym. Ten wpływa do groty. A tamten nie. Jeden ma dwa dni wolnego, a inny pracuje ciągle przez dwa tygodnie. Jeden wielki chaos. Kłótnie co najmniej trzy razy w ciągu dnia. Zimą interweniowała policja turystyczna i ustaliła sternikom ściśle określone prawo. Od tego czasu w porcie jest taki porządek, że mucha nie siada. Sternicy zaopatrzyli się w zeszyt, w którym systemem kulfoniastych  kropek zaznaczają, kto popłynął w rejs i dokładnie gdzie. Kto kiedy ma wolne. I kto danego dnia  pracuje. Owy zeszyt stał się swoistą „biblią”, w którym wszystko jak należy jest zapisywane.  Zeszyt jest już po wielu przejściach. Co chwile wylewa się na nim jakaś kawa. Wpada do wody. Zabija się nim muchę. Można też zdzielić nim kogoś po twarzy. Jednak najważniejsze – nowy system działa. A nawet sternicy sami stwierdzili, że tak pracuje się im lepiej.

Siedziałam obok Spirosa i z otwartą buzią słuchałam wszystkich tych nowości. Po chwili zeszliśmy na inne tematy.

-A ile Ty właściwie masz lat? – tak jakoś spytałam, wykorzystując  fakt, że w Grecji bez ogródek można pytać o co się chce.

-A ile byś mi dała?

-Tak na oko… 35!

-Mam 42 lata! A jakbym jeszcze trochę nad sobą popracował to bym wyglądał jeszcze lepiej!

-To dlaczego tego nie zrobisz? – pytam.

-Aaaa… – Spiro macha ręką – Teraz nie mam czasu… Ja wiem? Może zimą?

-Spiro… A czy ty masz żonę?

-No, tak trochę… – odpowiada i się śmieje.

-Co znaczy: trochę?

-Nie wiesz?? Hahaha! – zaczyna, wpadając po chwili w zamyślenie. –Ja ci wszystko wyjaśnię. Bo to jest tak…  Jak mężczyzna się żeni to przez pierwszy okres, nic dla niego nie istnieje. Jest tylko żona. Może nie istnieć świat.  Jedno wielkie och! i ach! A później pojawia się pierwsze dziecko i zaczynają się schody, bo dla kobety jej facet przestaje być numerem jeden. I się zaczyna… Pieluchy, kaszki, szraszki… Jeden temat. Ile zjadło. I Ile jeszcze zje. Rozstępy i te sprawy. I właśnie wtedy, facet staje się troche ożeniony. Później pojawia się drugie dziecko i schody są jeszcze bardziej strome. Na pierwszym miejscu jest jedno dziecko, na drugiem drugie i dopiero na trzecim jest facet.  Zaczyna się chodzenie w „podomnych” ciuchach. Stringi zastępują niby to wyszczuplające, beżowe gacie. I wtedy zaczyna się etap, kiedy facet jest już tylko „troszeczkę” ożeniony. Rozumiesz mnie?

-Ale… – zaczynam zdanie, ale w sumie nie wiem jak mam je dokończyć.

-Życie! Moja droga! Takie jest właśnie życie! Też bym chciał żeby wszystko było czarno – białe… Ale nie ma się co tu oszukiwać. Czy ci się to podoba, czy też nie…

Dobijamy do brzegu. Nie chcę wychodzić, bo wiem, że mogłabym dowiedzieć się jeszcze czegoś więcej. Ale na dziś koniec.  Trzeba przyznać, że coś w tym jednak jest…

 

Greckie bugenwille… niedziela, 5 czerwca 2016

Przełom maja i czerwca to idealny okres na wakacje w Grecji, szczególnie dla osób, które nie lubują się w upałach. Jest to jedna z najbardziej kolorowych części greckiego roku. Właśnie teraz kwitnie większość kwiatów, między innymi bugenwille, które są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu greckich miast, miasteczek, wsi.

Bugenwille są krzewami, których kwiaty mogą mieć najróżniejsze kolory. W Elladzie najczęściej spotyka się czerwone, różowe, purpurowe lub fioletowe. Bajkowo ozdabiają greckie miasta. Potrafią zupełnie zmienić  nawet najbardziej szpetny budynek.  Dziś garść zdjęć wykonanych na przełomie maja i czerwca. Tak właśnie prezentują się teraz greckie miasta…

 

Pozdrawiamy z Korfu! Sezon nr 3 już rozpoczęty!!!:DDD… sobota, 28 maja 2016

Ufff… Jesteśmy na Korfu już dokładnie tydzień, a mi dopiero wczoraj udało się rozpakować walizkę. Pierwszy tydzień po przeprawie, zawsze jest zwariowany. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to już nasz trzeci sezon! Czas leci niesamowicie szybko… O ile łatwiej się jednak wraca, niż zaczyna zupełnie od początku.

Dziś będzie krótko. Piszę przede wszystkim po to, by zameldować że pomimo chwilowego milczenia tu na blogu, mamy się świetnie;D Dobijając do portu znów poczułam się jak w domu. Za nami już pierwsze wycieczki. Teraz kilka dni oddechu na prawdziwe wprowadzenie się do nowego  mieszkania. Później znów ruszamy intensywnie w trasy, czego nie mogę się doczekać, bo sama wycieczka to tak naprawdę moja ukochana część całej tej ogromnej pracy. Kiedy wiem, że wszystko jest już zapięte na ostatni guzik i możemy jechać.

Kochani… Zapraszamy na nasze wycieczki! Sezon numer 3 jest już rozpoczęty i czekamy na Was na naszych trasach!! Tu jest naprawdę nieziemsko pięknie, a cudowne, greckie lato trwa już na całego:DD

 

 

Sałatka po grecku TV – odc. 17: Najpyszniejsza rzecz, jaką można zrobić ze zwykłych buraków… piątek, 20 maja 2016

Powszechnie wiadomo, że buraki są bardzo zdrowe i dobrze jest co jakiś czas je jeść. Przez długi czas nie mogłam się do nich przekonać, uznając że to jedno z najnudniejszych warzyw na świecie, o smaku zupełnie nijakim. Dopiero kilka lat temu, przypadkiem spróbowałam sałatki z buraków w jednej z greckich tawern. Smakowały świetnie! Co prawda smak buraka, to nic nadzwyczajnego, ale  tak jak z wieloma innymi neutralnymi rzeczami, nadają się idealnie, żeby wyrazisty smak im nadać i uzyskać przez to coś zupełnie innego.

To danie, które jadłam w tawernie i które w Grecji je się dość często, trochę zmieniłam i wyszło mi coś jeszcze lepszego. To jeden z  najłatwiejszych przepisów świata. Jeśli buraki są już ugotowane, całość wykonania nie przekracza 1 minuty. Zobaczcie sami na tym filmiku! Niżej podaje składniki, a jeszcze niżej zapraszam do oglądania. Dziś „sałatka buraczana” w wydaniu greckim. Smacznego:D

 

Składniki na dwie porcje:

– 4-5 średniej wielkości buraków, ugotowanych i pociętych na grube plastry (najlepiej pociąć je na plastry jeszcze przed gotowaniem)

-oliwa z oliwek

-kilka kropli cytryny

-sól i pieprz

-oregano

-trochę fety

-orzechy pistacjowe, najlepiej lekko prażone, mogą też być prażone ziarna słonecznika lub pestki dyni.

 

Z CYKLU: zacznij lekko poniedziałek – Najfajniejsze podróże, to te nieplanowane… Mykeny. Nafplio. Kanał Koryncki… poniedziałek, 16 maja 2016

Starożytne Mykeny

Starożytne Mykeny

To już właściwie stało się u nas zwyczajem, że na kilka chwil przed sezonem na Korfu, odwiedzamy coraz to nowe miejsca w Grecji. W tym roku padło na starożytne Mykeny. Mieliśmy pojechać i wrócić, ale nasza podróż trochę się rozciągnęła, a ja wiem, że to dopiero początek naszych podróży po Peloponezie, który jest dla mnie mało jeszcze znany.

Koniec wiosny, podobnie jak sam początek jesieni,  to idealny moment na zwiedzanie starożytnych ruin. Nie jest jeszcze zbyt gorąco. A wiosną Grecja tonie w zieleni. Mykeny to dla mnie jedno z najbardziej fascynujących greckich miejsc. Czy uwierzycie, że mury, które stoją tam do dziś mają często ponad trzydzieści pięć wieków, a do ich postawienia nie używano żadnej zaprawy murarskiej! Żeby je postawić nie posiadano  żadnych skomplikowanych narzędzi. Co potrafi człowiek… Mykeny to jedno z takich miejsc, gdzie można uświadomić sobie, że ludzkie możliwości nie mają granic.

Z Myken zupełnie spontanicznie pojechaliśmy do Nafplio. Najpierw, żeby coś  zjeść i tak zostaliśmy na dwa dni. Od razu stwierdziłam, że to stanowczo za mało i koniecznie przy następnej okazji jedziemy do Nafplio na dłużej. Piękne, bardzo eleganckie miasto z przebogatą historią. Byliśmy w okresie, kiedy w całej Grecji kwitną bugenwille, więc w Nafplio było na dodatek niesamowicie kolorowo. Na koniec, już wracając zatrzymaliśmy się na dłużej nad Kanałem Korynckim. Nawet najlepiej zrobione zdjęcie nie daje odczuć jaki jest to ogrom.

Za trochę ponad tydzień, zaczynamy sezon na Korfu. Jest to więc ostatni przed rozpoczęciem lata post z cyklu „Zacznij lekko poniedziałek”. Tak jak zawsze, w jego miejsce pojawiać się będą letnie posty z cyklu „Jadę do Grecji na wakacje”, gdzie przeczytacie o wszystkim co przyda się Wam podczas letnich podróży po Elladzie. Pierwszy post już niebawem. Lato czuję już w powietrzu… I już teraz  życzę Wam fantastycznych wakacji i błogiego wypoczynku. Ja tymczasem ruszam do pracy! Życzcie  nam udanego sezonu!:D

A tu garść zdjęć z naszej podróży. Starożytne Mykeny. Nafplio. Kanał Koryncki.

Brama Lwic

Brama Lwic

Widok na starożytne Mykeny

Widok na starożytne Mykeny

Mury cyklopowe

Mury cyklopowe

Uliczka w Nafplio

Uliczka w Nafplio

Widok na zamek

Widok na zamek

Kwitnące bugenwille

Kwitnące bugenwille

Muzeum Archeologiczne w dawnym weneckim pałacu

Muzeum Archeologiczne w dawnym weneckim pałacu

Widok na zamek

Widok na zamek

Kanał Koryncki

Kanał Koryncki

My :)

My 🙂

Przewodnik po KORFU, cz. 19 – Achillion. Zwiedzanie pałacu cesarzowej Sisi (część 2/2)… sobota, 14 maja 2016

 

 

Część pierwszą postu o cesarzowej Sisi przeczytasz TUTAJ!

 

Achillion to jedna z najważniejszych budowli na Korfu. Zwiedzanie pałacu cesarzowej Sisi stanowi żelazny punkt programów większości wycieczek po wyspie, a spacerując po Achillionie latem, można usłyszeć niemalże każdy język świata.

Achillion jest w zasadzie niewielką, trzypiętrową budowlą, uroczo komponującą się z przepięknym otoczeniem tej części Kerkiry. Pałac został wybudowany  w latach 1889 – 1891, według projektu dwóch włoskich architektów: Rafaela Corito i Antonia Lanti. Neoklasyczna bryła pałacu otoczona jest przez ogórd w stylu  francuskim, w którym jest wiele rzeźb nawiązujących do starożytności. Z głównego tarasu w pałacowym ogrodzie roztacza się bajkowy widok na samą Korfu, a dalej na ląd Grecji kontynentalnej.

*

Pałac Achillion

 

Sam pałac znajduje się na niewielkim podwyższeniu. Takie umiejscowienie pałacu to sprytny zabieg, który powoduje że podchodząc do wejścia zawsze nieco z dołu, ma się wrażenie że budowla jest większa niż w rzeczywistości. Kiedy patrzy się na pałac z dołu, wydaje się być monumentalnym.  Niewielka, zgrabna, lekka i bardzo elegancka budowla o proporcjach wyznaczonych  włoską ręką, pasuje idealnie na letni pałac dla szukającej wytchnienia cesarzowej.  Rzeźba przedstawiająca samą Sisi stoi, jakby witając przybywających gości, już przy samym wejściu.

Przez drzwi główne wchodzi się do przestronnej  sali. Zdobiona jest malowidłami inspirowanymi malarstwem starożytnym, co stanowi idealny przykład stylu pompejańskiego. Dokładnie na przeciwko wejścia głównego znajdują się schody, przy których stoją rzeźby przedstawiające Herę i Zeusa. Wątki mitologiczne pojawiają się w pałacu na każdym niemalże kroku. Po prawej stronie, znajduje się najpiękniejszy w Achillionie portret cesarzowej Sisi, z okresu kiedy jej uroda rozkwitała. Natomiast na suficie jest obraz przedstawiający allegorie czterech pór roku.

 

Sala główna

 

Najwięcej czasu na zwiedzanie trzeba  poświęcić na sam parter, bo to właśnie na parterze zgromadzono wszystkie najważniejsze i najcenniejsze dzieła i pamiątki. Stojąc przy wejściu, najlepiej kierować się od razu na prawo przechodząc do  pałacowej kaplicy. To właśnie tam, klęcząc przed obrazem Stella del Mare (czyli „Gwiazda morska”), podobno Sisi modliła się za duszę zmarłego syna Rudolfa.  W kolejnej sali znajdują się oryginalne meble cesarzowej, jej zdjęcia i pamiątki. Warto zwrócić uwagę na fotografię przedstawiającą Luigi Lucheni, który chwilę wcześniej zamordował cesarzową [kliknij TUTAJ!]. Widać na niej zadowolonego z siebie, kroczącego pewnie zabójcę, który przed chwilą dokonał swojego celu. W kolejnej sali zostały zgromadzone meble i pamiątki należące do Wilhelma II, który odkupił Achillion  po śmierci Sisi. Uwagę zawsze zwraca  nieco dziwaczne krzesło obrotowe należące do Wilhelma. Dlaczego tak wygląda? Podobno Wilhelm miał obsesję, że ktoś będzie chciał go zamordować, dlatego wolał  siedzieć na krzesłach obrotowych, żeby móc zawsze łatwo obrócić się za siebie. W kolejnej sali, która znajduje się na przeciwko sali z pamiątkami po Wilhelmie, po drugiej stronie schodów,  znajdujesię  pokój z delikatnymi, kobiecymi meblami należącymi do cesarzowej oraz gablota z kopią jej biżuterii. Na ścianie wisi obraz przedstawiający Odyseusza, którego statek właśnie rozbił się u brzegów Korfu. Nagi Odyseusz wychodzi z wody. Nausika, która stoi na brzegu za chwilę podaruje mu swoją szatę.

 

Kaplica pałacowa

Pamiątki po Sisi

Pamiątki po Wilhelmie

 

W przedostatniej sali parteru znajdują się ciężkie, ciemne meble wykonane z drzewa orzechowego, które należały wcześniej do Wilhelma. W ostatniej sali są znów meble należące do cesarzowej: niewielkie łóżko, lustro, szafa oraz komoda.

Większość sal na pierwszym i drugim piętrze dziś jest już niestety częściowo prawie pusta. Do dzisiejszych czasów z oryginalnego wyposażenia musiało zostać więc niewiele.

Idąc schodami na samą górę koniecznie trzeba zwrócić uwagę na największy w Achillionie obraz. Malowidło ścienne autorstwa Franza Matza przedstawia triumfującego Achillesa, który ciągnąc za sobą ciało Hektora, objeżdża swoim rydwanem mury Troi. Obraz robi wrażenie, ale malarz zrobił w nim jeden karygodny błąd. Rydwan Achillesa i postacie biegnące za nim są fantastycznie przedstawione w dynamicznym ruchu. Tylko koła rydwanu… Te są statyczne. Wszystko pędzi, ale koła tak naprawdę stoją!

 

Rzeźby muz w ogrodzie

 

Do ogrodów Achillionu można wejść obchodząc pałac lub wychodząc przez wyjście na drugim piętrze. Jego całością rządzi harmonijny  ład i porządek. Cała główna część ogrodu podlega ścisłej symetrii, którą wyznacza prosta dzieląca ogród na dwie równe części. Jest to typowy przykład ogrodu w stylu francuskim.  W centralnej części ogrodu znajduje się największa rzeźba całego kompleksu – „Achilles Triumfujący”. Ta gigantyczna rzeźba została tu postawiona przez Wilhelma II. Za czasów Sisi, w tym samym miejscu stała rzeźba przedstwaiająca Achillesa konającego, która została przeniesiona nieco w głąb ogrodu. Choć nie znajduje się dziś już  w centrum, tak naprawdę ta mniejsza rzeźba, przedstawiająca śmierć Achillesa jest dużo piękniejsza. Mistrzowsko przedstawiony został tu każdy detal ciała, które zwija się z bólu. Dalej, tuż przy trzecim piętrze pałacu znajdują się posągi przedstawiające muzy i popiersia greckich filozofów oraz Szekspira. Warto rozejrzeć się po ogrodzie. Właściwie co krok, pojawia się  coraz to inna rzeźba.

 

Achilles triumfujący

 

Po śmierci cesarzowej, Achillion  przez lata był zamknięty. Następnie został  kupiony przez Wilhelma II Kaisera, który częściowo zmienił jego wystrój. Podczas I i II wojny światowej w Achillion został mocno zniszczony. W tym czasie pełnił funkcje między innymi szpitala. Po wojnie stał się własnością państwa greckiego, a od 1962 roku był wynajęty niemieckiej firmie na kasyno. Przed przekształceniem Achillionu w kasyno, cały budynek został odremontowany. To właśnie w tym okresie, kiedy w pałacu mieściło się kasyno,  na wyspie kręcona była jedna z części Jamesa Bonda („Tylko dla twoich oczu”), w której część scen była filmowana również w Achillionie [kliknij TU!]. W 1994 roku kasyno zostało przeniesione, a Achillion przekształcono w muzeum.

 

Achilles konający

 

 

Informacje praktyczne:

  • Achillion najlepiej jest zwiedzać w godzinach popołudniowych, a nawet pod wieczór. Rano jest tu najewięcej wycieczek i w samym pałacu jest niesłychanie tłocznie. Zwiedzając Achillion po południu unika się największych tłumów.
  • Cena biletu normalnego wynosi 7 euro. Grupy powyżej 14 osób płacą 5 euro za osobę. Dzieci poniżej 6 roku życia, mają darmowe wejście.

 

Do przygotowania tego tekstu korzystałam z:

  1. Corfu. A Complete Tourist Guide, Maria Mavromataki, Haitalis Publications, Athens 1998, ss. 142 – 150
  2. A Brief History of Corfu, Dimitris Chr. Lappas, X. P. Kosmos Publications, Athens, 2015, s. 122