Z CYKLU: zacznij lekko poniedziałek – greckie inspiracje w modzie na wiosnę i lato… poniedziałek, 7 maja 2012

       O tym, że dla Greków moda jest bardzo ważna, zdołałam się przekonać już dawno temu. Mieszkamy teraz w bardzo małej wiosce i ta teza tylko się potwierdza. Mimo, że miasteczko ma naprawdę kilka ulic na krzyż, jest w nim jedna spora kawiarenka. Tam zaś każdego wieczoru odbywa się prawdziwe fashion show. Dziewczyny jak i faceci wyglądają fenomenalnie i naprawdę jest się czym inspirować.
     Szczególnie znamienny jest dla mnie jeden fakt… Przy budynku, gdzie obecnie pomieszkujemy znajduje się mały kiosk. Jest tam zawsze coś do picia, coś słodkiego i kilka gazet. W tym zawsze świeże, greckie wydanie magazynu Vogue. Tak jest – Grecy mimo, iż są dość małym krajem posiadają swoją własną edycję tej modowej „biblii”.
     Na początek pierwszego pracującego tygodnia maja, 5 greckich modnych inspiracji. Mam nadzieję, że mimo wszystko ten tydzień nie będzie aż tak ciężki! Życzę wszystkim spokojnego poniedziałku J
1.      Styl marynarski, czyli paski, paski, paski – styl marynarski, a zwłaszcza biało – granatowe paski, to coś co nieodłącznie wiąże się z grecką modą. Grecja to przecież głównie morze więc i marynarzy jest tu dostatek. Od momentu, kiedy w witrynach sklepowych zaczęły pojawiać się wiosenno – letnie wystawy, ja dostaję biało – granatowego oczopląsu. Bardzo podoba mi się ten trend – wygląda zawsze elegancko, lekko i wyraziście, czyli idealnie zwłaszcza na lato!
2.      Męskie kapelusze zwłaszcza dla kobiet – szczególnie te eleganckie, wykonane ze słomy. Moda na nie, zaczęła się już dobry rok temu. Teraz wydaje mi się, że są właściwie wszędzie. Na greckie słońce są naprawdę świetne, również ze względów praktycznych. Szczególnie bowiem latem przebywając w krajach południowych trzeba dbać o nakrycie głowy. Taki kapelusz skutecznie uchroni przed bólami głowy pod koniec dnia, kiedy słońca było  za wiele.

Jennifer Aniston– zawsze wie co jest modne! To  grecka duma narodowa, bowiem jej korzenie są właśnie greckie. Podobno ślub Aniston ma odbyć się lada moment – na Krecie!

    3.      Greccy faceci są modni również wiosną i latemuwielbiam południowy typ męskiej urody! Postawni, ciemni Grecy są moimi ideałami… Ach! Bardzo lubię również ich sposób bycia i to – jak o siebie dbają. Długo zastanawiałam się jak ująć w słowa, to jak greccy panowie się ubierają, jaki jest ich styl. Olśniło mnie, kiedy obserwowałam szykującego się do wyjścia na randkę Czosnka. Zawsze przed wielkim wyjściem wygląda,  jakby nic ze sobą nie robił i właśnie się obudził, ale przez godzinę nie można dopchać się do łazienki J Myślę, że ta reguła dotyczy znacznej części greckiej męskiej populacji. A mianowicie: greccy faceci  wyglądają szalenie modnie, ale równocześnie tak jakby moda w ogóle ich nie obchodziła. W rzeczywistości jednak obchodzi i to bardzo. Grecy uwielbiają zwłaszcza markowe ubrania, ale dobrane i ubrane tak, żeby wyglądały jakby od niechcenia. Wszystko jakby o numer za duże, rozsznurowane do połowy buty i wygniecione podkoszulki. Kilkudniowy zarost i rozczochrane włosy. W rezultacie mamy obraz świetnie wyglądającego faceta, który wygląda jakby nic ze sobą nie robił. I o to właśnie chodzi, ale uwaga – nie dajcie się im  zwieść – oni sporo się napracowali!

    4.      Espadryle – te w najbardziej klasycznej formie. Te buty mają wiekową  już tradycję i zdaje się, że tej wiosny i lata będą przeżywać swój renesans. Ich wzór jest zawsze ten sam, wariacji za to na ich temat – nieskończona ilość. Są również niesłychanie wygodne i co jest wielkim plusem, nie trzeba o nie szczególnie dbać. Przyciąga również cena, co powoduje że można właściwie mieć ich kilka i ewentualnie co sezon wymieniać. Takie epokowe wynalazki jak espadryle zawsze będą powracać i nigdy się nie znudzą. Już myślę bardzo intensywnie o ich zakupie na to lato J

5.      Duża biżuteria – podobno tego sezonu będzie modna duża biżuteria, głównie wielkie i ciężkie naszyjniki. Moda opiera się na przeciwieństwach, więc dość łatwo można było to przewidzieć. W ubiegłym sezonie modne były lekkie i zwiewne naszyjniki, więc teraz przychodzi czas na ich odwrotność.     Biżuteria prezentowana na zdjęciach niżej wpisuje się w ten trend. Te ozdoby zachwycają  jednak szczególnie. Są również dowodem na to, że prawdziwe dzieła sztuki podobać się będą zawsze. Ta biżuteria, prócz ostatniego naszyjnika, pochodzi  bowiem z okresu starożytnej Grecji. Mimo wieku nie stała się jednak ani trochę  passe J. Gdyby tylko mieć coś takiego w swojej szafie… Kobiety zawsze kochały świecidełka i to akurat nigdy się nie zmieni!

Naszyjnik współczesny inspirowany starożytną Grecją
    W temacie letniej, greckiej mody pozostały do omówienia jeszcze sandały. Jest to szalenie ważny, nie tyle element greckiej mody, co wręcz  zjawisko. Dlatego  bliżej lata zapraszam na oddzielny, dość obszerny post.
Tymczasem,  jak zawsze najbardziej inspirująco jest w Salonikach – greckiej stolicy mody:

Dzień Kobiet… czwartek, 8 marca 2012

   
   Co prawda w Grecji nie obchodzi się Dnia Kobiet 8 marca. Jednak na tyle przekonująco  wytłumaczyłam  Janiemu, że  to tak piękne święto, że przynajmniej jeden Grek na tej Ziemi dziś  go obchodziJ

    Z okazji Dnia Kobiet, piosenka która jest dowodem jak bajecznie  splatają się nasze, pozornie zupełnie różne kultury… Z tego co jest mi wiadomo Maja Sikorowska jest pół Polką, pół Greczynką, córką słynnego piosenkarza Andrzeja Sikorowskiego.  To diko mou paploma, czyli „Mój koc (przeznaczony jest dla dwóch osób)” i  przy okazji wszystkiego NAJ Drogie Panie! Dziś Dzień Kobiet 😀




14 luty!… wtorek, 14 lutego 2012

  
    Wczoraj, przez dwie godziny szukałam greckiego wiersza o miłości. Ostatecznie nie znalazłam właściwie niczego, co naprawdę, szczerze by mnie wzruszyło. W konsekwencji w jeszcze mało walentynkowym nastroju, o mało co miażdżąc laptopa, zamknęłam jego klapę i poszłam spać.
    Zaś rano, wiedziałam od razu, co najbardziej pasuje na ten jakże uroczy dzień.
    Naprawdę nietrudno znaleźć grecką piosenkę, która opowiada o miłości. Bo jeśli nie w 100%, to o tym właśnie mówi z pewnością co najmniej 99,9% greckich utworów. Ta, którą dziś proponuje, posiada naprawdę nadzwyczajną dawkę energii – miłosnej, rzecz jasna! Poza tym, ma w sobie dokładnie wszystko, co powinien mieć „idealny grecki hit”:
  • śpiewa go pięknie kobieca kobieta (ach… te włosy….)
  • opowiada o miłości, tak jakby się umierało i rodziło 1000 razy
  • jest niesamowicie żywa i energetyczna
  •  w tle, mniej bądź też bardziej wyraźnie słychać echa orientu…
Z okazji Walentynek – wszystkim – nieskończonych pokładów miłości!
Helena Paparizou _-  Panta Se Perimena (Zawsze będę na ciebie czekać)
– przyznacie, że chwyta za serceJ ….
   

Co można zrobić ze zwykłą, plastikową butelką?…niedziela, 29 stycznia 2012

    Jednym  z większych mitów dotyczących Grecji, jest to, że zimą jest tu ciepło. Naprawdę –  nie jest! Temperatury nie brzmią  może strasznie, bo zimą krążą w okolicach 3 – 5 stopni  i nie  spadają poniżej zera. Śnieg to niesłychana rzadkość, a jeśli już spadnie jest doskonałym powodem, żeby zrobić sobie wolne (autentycznie: kiedy ziemię pokryje nawet mała warstwa śniegu, zamykają szkoły i można z łatwością ubiegać się o dni wolne od pracy). Prawdziwym jednak problemem jest ogromna wilgotność powietrza, również i zimą. W Kavali, gdzie teraz stacjonujemy, dochodzi ona czasem do 85%, co sprawia, że temperatura pokazywana przez termometr,  nie pokrywa się z odczuwanym zimnem, które  dochodzi po sam szpik kości. Potrafi być naprawdę zimno.
    Tym bardziej dziwną więc sprawą jest fakt, że typowy dom przeciętnego Greka, nie jest dostosowany do zimy. Pojedyncze okna. Nieocieplane ściany. Brak kołder (przez cały rok śpi się pod kocem, zimą ewentualnie podwójnym). Czy wreszcie coś czego naprawdę nie potrafię przełknąć: zazwyczaj sześciogodzinny czas uruchamiania   kaloryferów. Tak jest, kaloryfery grzeją zazwyczaj w przedziałach od 9 do 12 rano i od 18 do 21 wieczorem. Przez resztę czasu domy są nieogrzewane i potrafi być naprawdę spartańsko.
     Ostatnio wkładam więc na siebie wszystko co mam najcieplejsze. Często przesiaduje pod kocem i raczej nie rozstaje się z herbatą. Problem pojawia się jednak w nocy i wtedy  najbardziej tęsknię do mojej puchatej, różowej kołderki, która leży sobie w Polsce. Beze mnie…
    No cóż, spadnie w rajstopach i wełnianym golfie byłoby czystym szaleństwem, choć nie ukrywam i taka myśl wpadła mi do głowy.
   Prawdziwym wybawieniem okazała się zwykła, plastikowa butelka napełniana gorącą wodą. To pomysł, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Spałam z nią zawsze, kiedy byłam przeziębiona, albo po prostu było mi zimno. Teraz nie wyobrażam sobie pójść spać bez tego genialnie prostego wynalazku i gwarantuje: ze zwykłą plastikową butelką przegrywa każdy najbardziej fikuśny termofor. Butelka jest niezastąpiona. Jest taka ciepła… Mogę zawsze przyłożyć ją do miejsca, gdzie jest mi najzimniej. Na przykład do stóp. A jak już  traci temperaturę, to zazwyczaj mało mnie to obchodzi, bo smacznie już sobie śpię.
-Dorota, co ty robisz z tymi butelkami? – spytała pewnego dnia Oivka, widząc jak już  kolejny raz napełniam ją na chwilę przed pójściem spać. Wyjaśniłam, ale Olivka nie od razu poznała się na tym  zbawiennym patencie. Niewiele mówiąc jeszcze tej samej nocy napełniłam dodatkową, wręczając ją Olivce.  Od tej właśnie nocy zawsze, obowiązkowo szykujemy dwie.
-Co ty wyprawiasz? – spytał Pomidor – tata Olivki, kiedy zobaczył jak w nocy sama wymienia wodę na jeszcze bardziej gorącą. Nie będę ukrywać – podsłuchiwałam u drzwi…
-Tato, mówię ci – to jest super! Wlewam do butelki gorącą wodę, mocno zakręcam. Przytulam się do niej jak idę spać i tak zasypiam. Spróbuj raz, a już nigdy bez tego nie zaśniesz! Mówię ci!
     I jak tu nie powiedzieć…Przyznacie, ciśnie się na usta samo –  „Polak  potrafi” !
     GORĄCO polecam do wypróbowania – podobno w Polsce jest też coraz zimniej! Brrr……

   

Za oknem szaro, buro i na dodatek – … poniedziałek, 23 stycznia 2012

    
     Ostatnio nawet w Grecji, wygląda na to, że Słońce wyjechało na wakacje. Jest szaro, buro, pada deszcz i ciągle wieje. Nic, tylko siedzieć i płakać. Na dodatek dziś jest poniedziałek…
    Ratunkiem w takie dni, kiedy wszystko wydaje się  być na „nie”, jest  dla mnie filiżanka naprawdę dobrej kawy, coś nieprzepisowo słodkiego i jakieś bardzo kolorowe ubranie, które mam na sobie. Może nie zmienia to diametralnie świata, ale mnie na duszy robi się lepiej.
    Ale kiedy sytuacja za oknem jest naprawdę kryzysowa hmmm… może jakaś energetyzująca   piosenka? Ja proponuje tą:
Ta piosenka, podobnie jak 99,9% wszystkich innych w Grecji, opowiada o miłości.
Ale gdzie indziej tkwi   jej odmienność, bo czy widzieliście kiedyś Greka – blondyna?

Tajemnica rześkich staruszków…sobota, 21 styczeń 2012

      Mimo tego, że mogę obecnie ponarzekać na brak własnego kąta, codziennie budzę się rano i naprawdę nie mogę uwierzyć że za oknem widzę morze. Od zawsze moim wielkim marzeniem było to, żeby mieszkać w miejscu, z którego widać wodę. Szczypie się więc w ręce, przecieram oczy. Ale nie jest to żadna atrapa, ani też fototapeta, ale najprawdziwsze morze, na dodatek z wielką wyspą na horyzoncie.
    Im pogoda robi się  chłodniejsza czasem widok, który mam za oknem   staje się coraz bardziej surrealistyczny. Każdego ranka, mimo iż temperatura na zewnątrz  krąży już w okolicach zera, na plaży jak gdyby nigdy nic pojawia się grupa siedemdziesięciolatków. Rozbierają się do strojów kąpielowych, wykonują kilka hartujących ćwiczeń i powoli, acz konsekwentnie wchodzą do wody. Pływają śmiejąc się wniebogłosy, dobre pół godziny. A później ubierają się szybko i znikają do zaparkowanych blisko samochodów. Bóg jeden wie, co dzieje się potem…
    Żeby nie było wątpliwości: w Grecji zimą jest naprawdę zimno. Co prawda świeci Słońce, ale ma ono przysłowiowe „zęby”. Temperatury nie  brzmią może porażająco (około 5 – 7 stopni na plusie), ale przy wilgotności powietrza dochodzącej do 85%, czasem wydaje mi się, że grecka zima jest zimniejsza niż polska.
    Nie zniechęca to jednak okolicznej grupy „morsów”, która pojawia się każdego przedpołudnia. Nie mają żadnych wymówek – są niezawodni.
    Prosiłam, błagałam Janiego, żebyśmy wybrali się  na plażę i zapytali jednego z nich „jak to się robi?”, bo nie ukrywam – nie mogę wyjść z podziwu, jak  to widzę. Kiedy patrzę jak radośnie, rześko i przede wszystkim zdrowo wyglądają, ciśnie mi się gdzieś w  z tyłu głowy…a może by tak  jednak spróbować…
    Jani zaparł się jednak rękami i nogami – oświadczył, że nie będzie  latać po plaży i zaczepiać ludzi – nawet w celach naukowych! No nic…Kiedy prawdziwy Grek się na coś uprze – nie ma mocnych! Jest to jednak dodatkowy  motywator do nauki greckiego. I jak tylko poczuje się  w języku pewniej, na pewno uzupełnię ten post  o wywiad z prawdziwym „morsem”!
     Tymczasem każdego ranka przypatruje się  uważnie, stojąc w oknie i wciąż uparcie, nie mogąc wyjść z podziwu. Ubrana w sweter, bawełniane podkoszulki, ciepłe rajstopy i dodatkowe skarpety, na widok kąpiących się „morsów” na razie przechodzi mnie ciarka. Dlatego już kilka dni temu stwierdziłam, że jeśli chcę być równie radosna, rześka i przede wszystkim zdrowa, moje hartowanie powinnam  zacząć jak najprędzej. Lepiej nie tracić czasu na puste słowa i zacząć od zaraz! Tak też zrobiłam.  Dokumentację w postaci zdjęć prezentuje niżej…
Do lipca spokojnie powinnam się wyrobić!J

2012!…wtorek, 3 stycznia 2012

    Witam serdecznie już w 2012! Po moim tegorocznym Sylwestrze dochodzę do wniosku, że idealnie byłoby każde Boże Narodzenie spędzać w Polsce, natomiast Nowy Rok witać w Grecji (relacja  z Sylwestra  właśnie powstajeJ).
      Grecy właściwie dopiero dzisiaj ogarnęli się po noworocznej zabawie. Jeszcze wczoraj, czyli 2go stycznia, wszystko było zamknięte na cztery spusty. Zero oznak życia. Na pytanie „właściwie dlaczego 2gi stycznia jest czerwonym dniem w kalendarzu?” dostałam dość enigmatyczną odpowiedź – „dlatego, że jest po 1wszym…”. Hmmm…logiczne! Chyba więcej wyjaśnień nie trzebaJ
       Ja, jeszcze pod koniec okresu świątecznego, podpatrzyłam jeden bardzo uroczy trend w bożonarodzeniowych dekoracjach. Przewiązane wstążkami drzwi z wielkimi, kolorowymi kokardami pojawiają się wszędzie. W domach, sklepach, wewnątrz i na zewnątrz budynków. Ta najbardziej efektowna jest dziełem Cytrynki – siostry Fety, która uwielbia kolor czerwony i zawsze wie co, kiedy i gdzie jest modne.
      Wiem, że jest już dawno po sezonie na świąteczne dekorowanie domów. Ale ja Nowy Rok 2012 zaczynam z wielkim marzeniem do spełnienia. Marzę o tym, żeby mieć już własny dom i tak właśnie go udekorować. Nawet w środku lata! Nie będę ukrywać – tego właśnie  życzyliśmy sobie, w tym magicznym momencie, kiedy wybijała dwunasta…
     Liczę na trzymanie kciuków – wiele ma się wyjaśnić jeszcze w styczniu! Potrzeba nam teraz sporej dawki szczęścia J

Nawet panowie wiedzą jak na Święta upiększyć swój  dom
– autor dekoracji uradowany  z efektu! 

Modny przerywnik cz. 2 … wtorek, 29 listopada 2011

     Oto druga część TOP 10 mody greckiej na jesień. To prawda, że robi się coraz zimniej. Ja jednak nie daje się zwieść wystawom sklepowym, w których coraz więcej jest gadżetów świątecznych. To wciąż jeszcze jesień, końcówka – ale jednak jesień J

5.  PONCZO – jeszcze jakiś czas temu raczej  nie założyłabym poncza, uznając że  pasuje do bardziej dojrzałych kobiet, które chcą wyglądać  dostojnie. Ale w nowoczesnej odsłonie, do legginsów i kozaków – jak najbardziej! Na pomysł noszenia poncza z paskiem nigdy bym nie wpadła – uważam, że jest fantastyczny.
4. PANTERKA – to chyba trend, który króluje teraz wszędzie. Zauważyłam go co najmniej od zeszłego roku. Chyba każdy myślał, że szybko minie i stanie się bardzo passe, ale nic z tego, a przynajmniej na greckich ulicach. Panterka pojawia się wszędzie, pod każdą postacią (!). Mnie najbardziej przypadła do gustu w wersji bardziej dyskretnej – jako element biżuterii. Ale przyznam się szczerze, że jak teraz o niej myślę, to mam ochotę zaszaleć i kupić sobie panterkowe legginsy. Szukam jakiegoś argumentu przeciw, ale niestety nie znajduję. Więc w  sumie – dlaczego by nie?!

3. SZALE – szale we wszelkiej postaci! To  żadna nowość, bo jesień nie może obejść się bez porządnego szala. A jest to chyba jeden z najłatwiejszych elementów pomocnych dla odświeżenia szafy. W każdym razie, jak zdążyłam podejrzeć, Greczynki z szalami się nie rozstają. Wybierają te największe, wręcz gigantyczne, takie którymi łatwo jest się okryć całą, jak kocem. I tak przesiadywać pijąc godzinami kawę z przyjaciółką.

2. UBRANKA DLA PSÓW – to jest naprawdę urocze! Wraz ze spadkiem temperatury, znaczna większość psów wychodzi na spacery w kurtkach i swetrach. I wcale nie chodzi tu o żaden psi bal przebierańców, ale normalne ubrania, w którym zwierzakom jest po prostu cieplej. A fakt, że wyglądają naprawdę fenomenalnie –  to dodatkowy plus!

1. STARSI PANOWIE, STARSI PANOWIE… – to jest bez dwóch zdań mój nr jeden mody greckiej. Bez względu na to czy jest niedziela, poniedziałek, czy też środa; wieczór czy też ranek, czy wychodzą do kawiarni, czy też po kilogram ziemniaków,  zawsze ubrani tak, że naprawdę miło jest na nich popatrzeć. Śnieżnobiałe lub błękitne koszule. Wyczyszczone do granic możliwości stukające buty. Krawaty. Muchy. Jedwabne szaliki. Eleganckie płaszcze i kurtki. Kapelusze! Dyskretne wody kolońskie. Delikatne sygnety na zadbanych dłoniach. I to co lubię najbardziej – zapach cygar! Tak zupełnie na  co dzień. Dziś przypadkowo byłam  w sklepie Zara. Weszłam do działu męskiego. Był przepełniony starszymi panami, badającymi najnowsze trendy w jesiennej modzie.  Też pewnie nie znaleźli żadnego argumentu, żeby tego nie robić. I  to jest to, za co tak uwielbiam Grecję!

Nawet panowie z parku wyglądają jakoś tak…modnie:)
Wszystko jest pod kolor!
Z pozdrowieniami:

Modny przerywnik cz. 1 … sobota, 19 listopada 2011

       Korzystając z okazji, że jesień jeszcze w pełni, postanowiłam zahaczyć o sprawę greckiej mody tego sezonu.  Nie było łatwo ominąć tego tematu, po pierwsze będąc przedstawicielką płci żeńskiej, po drugie lubiąc modę, po trzecie – najważniejsze – będąc w kraju, który wszystko co modne     k o c h a!
     Prezentuje więc „Top 10” greckich trendów tej jesieni.  Tym razem coś lekkiego. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że pogoda w Grecji trochę odbiega od realiów polskich  – zawsze jednak można podpatrzeć coś dla siebie. 
      A jak można się było spodziewać – ostatnią rzeczą, na której Grecy mogliby oszczędzać są ubrania. W sklepach tłok, dziś w sobotnie przedpołudnie nie można było wbić szpilki! Co jak co, ale w greckiej modzie nie widać kryzysu…
TOP 10  GRECKIEJ MODY na jesień
10. FUTRZANE DODATKI – czyli wszelkie akcesoria, które są zrobione z futra – sztucznego rzecz jasna! Dla takich zmarzluchów jak ja, to naprawdę praktycznie zbawienny trend.
9. GUMOWCE – od początku października królują na ulicach, tak samo jak w Polsce, w bardzo różnych wydaniach. W przeciwieństwie do noszenia gumowców w Polsce, tutaj są zupełnie niepraktyczne – od 2 miesięcy nie było deszczu… Nie mam pojęcia, gdzie tkwi sens noszenia gumowców w Grecji?  Mimo wszystko tej jesieni – trzeba je mieć!

8. LOUIS VUITTON –  czyli słynne, kultowe  torby. Można je nosić oczywiście przez cały rok, jednak jesienią, zauważyłam ich nagły wysyp, a słynny motyw kolorystyczny jest wszędzie. Jak na moje oko, dość spora część tych pięknych  torebek jest oryginalna. Brak 100% oryginalności – można tłumaczyć pewnie tylko kryzysem.
7. MODNE DRESY – Grecy uwielbiają czuć się wygodnie, tak więc jedną z podstaw dobrze wyposażonej szafy są dresy: porządne, ładne wpisujące się w sportowy  wygląd. A co być może niektórych zaciekawi – wyjście w dresach na miasto, jest całkiem … modneJ
6.OKULARY – to dodatek, o którym nie można zapominać również i jesienią. Tym razem nie chodzi jednak o modny trend, ale prawdziwą konieczność. Słońce w Grecji nawet jesienią jest tak mocne, nie filtruje go żadna chmura, że doprawdy dla  dobra naszych oczu, warto mieć ze sobą porządne okulary. 

C.D.N.


Moja mała, ekologiczna obsesja:)… czwartek 13 październik 2011

     
    Moja starsza siostra będzie miała urodziny. Ponieważ nie będziemy mogły uczcić ich razem postanowiłam zrobić jej niespodziankę, kupić coś niepowtarzalnego i wysłać pocztą. Ewa uwielbia kosmetyki, dlatego nigdy nie ma problemu ze znalezieniem czegoś, co ją ucieszy.
     Przeszukując greckie sklepy kosmetyczne, postanowiłam zacząć od dolnych półek, ponieważ jak już wcześniej zauważyłam właśnie tam kryją się największe i najbardziej niepowtarzalne skarby. Mając w pamięci moją kąpiel w cudownym błocie, kiedy na najniższej, zupełnie bocznej półce, gdzie nikt nie zagląda, zobaczyłam kilka ekologicznych mydeł z oliwek, wiedziałam że jest to właśnie idealny prezent, którego szukam.

     Tak właśnie kilka dni temu zaczęła się  moja mała, ekologiczna obsesja, bowiem od paru dni szukam i tropie naturalnych mydeł we wszelkich sklepach. Są naprawdę niesamowite, bo nie mają w sobie niczego prócz ekologicznych  środków. Bez żadnych sztucznych barwników, dodatków perfumowanych, pachną naturą i matką ziemią J  Właśnie wącham  mydełko, które jutro wyślę i myślę sobie, że są pewne rzeczy, jakich  technologia nie jest w stanie podrobić.

    Ot – taka moja inspiracja na dziś!