Sylwestrowa noc…czwartek, 5 stycznia 2012

    Możliwości naszego tegorocznego Sylwestra, podobnie jak nasze fundusze, które mogliśmy na niego przeznaczyć, były bardzo ograniczone. Opcja pierwsza: Sylwester u Ogórka z gronem przyjaciół. Opcja druga: Sylwester u nas (tzn. w domu sałatki) z dokładnie tym samym gronem, plus Ogórkiem oczywiście. Wybłagałam, wypłakałam, wypiszczałam – Sylwester odbył się u nas!

     Zdołałam dostosować się do greckiego luzu już na tyle, że postanowiłam iż sylwestrowe gotowanie ograniczymy do dwóch dość prostych sałatek i czegoś słodkiego, a o pomoc poprosimy wszystkich, którzy mają się pojawić, czyli około 10 – 15 osób. Mój idealny ograniczony plan kulinarny, podzielony dodatkowo na mnie i Janiego, pozwolił na to, żeby w spokoju  nadmuchać balony, rozwiesić serpentyny i przygotować stół.
-Co?! Wy chyba zwariowaliście! – wykrzyknęła Feta, na wieść o naszych planach. Staliśmy zupełnie zbici z tropu, bo jeszcze wczoraj sama dała nam błogosławieństwo na małe party w salonie.
-Dwie sałatki i ciasto? Wy chyba zupełnie straciliście rozum! Z mojego domu nikt nie ma prawa wyjść nie najedzonym!
      To, że ktoś w domu może być nie najedzony stanowi właściwie jedyny powód do stresu u każdej typowej greckiej pani domu. Nie jest to nawet przyczyna stresu, co  prawdziwa hańba w rozumieniu Greczynek. Tym samym Feta zakasała rękawy. Wysłała Pomidora po mięsne łowy i na pięć godzin zamknęła się w kuchni. Nie dała się odciągnąć od niczego, przetłumaczyć, że nie trzeba i w żadnym razie pomóc.
    Około ósmej, obok dwóch sałatek, jednego ciasta, stał: wielki pieczony kurczak, kotlety mielone[1], ziemniaki, ryż, dodatkowo sałatka z buraków i mus czekoladowy. Szczęśliwa, że uniknie zhańbienia Feta, odłożyła fartuch po czym założyła obcisłą małą czarną, pół metra przed kolano, czarne szpilki i tak pod ręką z Pomidorem zatrzasnęła za sobą drzwi. Tego wieczoru również i ona bawiła się wyborowo.
      Mądrzejsza o mój bożonarodzeniowy błąd, w kwestii zupełnie odwrotnego stroju, postanowiłam, że tym razem na pewno nie dam się zwieść! Nie pytałam już Janiego „w co mam się ubrać” i raczej już długo nie zapytam… Do ubrania przygotowałam dwa zestawy: elegancka sukienka i zestaw typu dres plus koszulka. Mądry Polak po szkodzie! Przydały się oba!J
“O dwóch takich
     Goście mieli zejść się około 21. Cieszyłam się bardzo, że zdążyli przed północą, bo pierwszy dzwonek zadzwonił o 23. Sama z ciekawością zastanawiałam się co takiego będziemy robić z Ogórkiem i resztą przyjaciół, bo nikt nie chciał oglądać filmu, ani potańczyć. Pierwszy zjawił się najlepszy przyjaciel Ogórka i Ogórek we własnej osobie. Patrząc na ich zupełnie obojętne na wszystko miny, przez głowę przechodziły mi oczywiście najczarniejsze myśli. Pewnie spiją się w trupa, trzeba będzie ich transportować, a co najgorsza sprzątać na pewno  niemożliwy do wyobrażenia bałagan.
co ukradli
     Ogórek jak to zawsze on, spokojnie zapalił papierosa, pomilczał, pomyślał nad swoją egzystencją, a kiedy zjawili się już prawie wszyscy zaproponował grę: podzielimy się na dwie grupy i będziemy sobie pokazywać tytuły filmów. Ci co przegrają będą „idiotami”, a ci co wygrają – to będą „super goście”! 
      Powiedział to co prawda z całkiem poważną wręcz srogą miną, ale nawet kiedy podzieliliśmy się na grupy, ja nadal nie wierzyłam, że Ogórek lat już prawie 30, z twarzą recydywisty za raz będzie prezentował film, a jam mam zgadywać o co mu chodzi. http://salatkapogrecku.blogspot.com/2011/11/jak-zapalic-papierosa-krok-po-kroku.html
Księżyć”!
       W salonie szybko zorganizowano stoper, odmierzający całe 2 minuty, notesy i ołówki do zapisywania filmów. Ogórek wyszedł pierwszy. Kilkoma ruchami coś pokazał, powymachiwał rękami. Raz to potaknął głową, później zaprzeczył. Raz, dwa, trzy i odgadnięte! Po kilku kolejnych prezentacjach, już  uwierzyłam w to, że naprawdę gramy w pokazywanie i odgadywanie tytułów, ale nie mogłam się za to nadziwić, jakim talentem aktorskim wykazują się wszyscy bez najmniejszego wyjątku. Grecy do prawdy są obdarzeni niezwykłą barwnością w gestykulowaniu. Czasem, kiedy obserwuje rozmowy ludzi, na początku wydaje mi się, że rozmawiają językiem migowym. Ale prawdziwy język grecki jest nieodłączny z żywym, barwnym gestykulowaniem. Ja niestety mogłam jedynie opuścić szczękę i tylko pozazdrościć. Bo kiedy przyszła kolej na moją prezentację, poczułam że najpierw stałam się  cała czerwona,  a kiedy zaczęłam zastanawiać się jak pokazać film pt. „Mr. Nice”, właściwie czas minął. Na szczęście…
-Dorota, tracimy punkty! Wymyśl jakiś tytuł! Coś naprawdę ciężkiego! Dawaj!
-Dobra…- poczułam jak w moich żyłach krąży adrenalina. Serce zaczęło bić znacznie szybciej…Co za emocje! Szybka analiza i znalazłam…
-„O dwóch takich co ukradli Księżyc”!
Twister!
       Chyba nikt prócz mnie nie zorientował się, że zaczęła dobiegać dwunasta, bo emocje naprawdę sięgały zenitu. Każdy przecież chciał tak bardzo zdobyć tytuł „super gościa”. I sama nie wiem, dlaczego – ale udzieliło się również i mnie. Przyznam – tak bardzo chciałam być tym „super gościem”! Kiedy dobiła już północ, ja po cichu wypowiadałam moje noworoczne życzenia, a moja drużyna niestety przegrała….Nie mam pojęcia jak, ale przeciwnicy pokazali „O dwóch takich co ukradli Księżyc”. Na Nowy Rok wiwatowaliśmy z piętnastominutowym opóźnieniem.
     Co za noc. Nikt nie przypomniał nawet, żeby otworzyć szampana. A ja do dziś nie mogę się nadziwić, jak niesamowicie potrafią bawić się Grecy przy coli bez cukru. Cała impreza skończyła się około piątej nad ranem. Po pokazywaniu filmów przyszła kolej na grę „Mafia”, pokera, którego stawką było całe 10 euro i monopol. Daję słowo – nie znoszę żadnej  z  tych gier, ale w tak emocjonującej wersji, naprawdę również i ja wczułam się w każdą z nich.
    Tymczasem uciekam pakować walizki. Jutro wcześnie rano, wyruszamy na zapowiadamy już kilka miesięcy wcześniej  chrzest synka przyjaciółki Olivki. Zobaczymy co słychać w Atenach i postaramy się dowiedzieć więcej co z pracą Janiego. Czekają mnie więc niestety krótkie wakacje od bloga, ale z pewnością też cała kopalnia inspiracji.
    Na koniec, nie mogę się powstrzymać, żeby się nie pochwalić! Serce bije mi szybciej ze szczęścia: mój pierwszy wydrukowany na papierze tekst jest właśnie dostępny w styczniowym magazynie o sztuce nowoczesnej.  Styczniowy Arteon  dostępny już  w każdym EMPiKuJ))))  Co za wiadomość – na sam Nowy Rok!
    


[1] Te w wydaniu greckim są bardzo podobne do polskich, tyle że nieco mniejsze i pieczone w piekarniku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *