Możliwości naszego tegorocznego Sylwestra, podobnie jak nasze fundusze, które mogliśmy na niego przeznaczyć, były bardzo ograniczone. Opcja pierwsza: Sylwester u Ogórka z gronem przyjaciół. Opcja druga: Sylwester u nas (tzn. w domu sałatki) z dokładnie tym samym gronem, plus Ogórkiem oczywiście. Wybłagałam, wypłakałam, wypiszczałam – Sylwester odbył się u nas!
Zdołałam dostosować się do greckiego luzu już na tyle, że postanowiłam iż sylwestrowe gotowanie ograniczymy do dwóch dość prostych sałatek i czegoś słodkiego, a o pomoc poprosimy wszystkich, którzy mają się pojawić, czyli około 10 – 15 osób. Mój idealny ograniczony plan kulinarny, podzielony dodatkowo na mnie i Janiego, pozwolił na to, żeby w spokoju nadmuchać balony, rozwiesić serpentyny i przygotować stół.
-Co?! Wy chyba zwariowaliście! – wykrzyknęła Feta, na wieść o naszych planach. Staliśmy zupełnie zbici z tropu, bo jeszcze wczoraj sama dała nam błogosławieństwo na małe party w salonie.
-Dwie sałatki i ciasto? Wy chyba zupełnie straciliście rozum! Z mojego domu nikt nie ma prawa wyjść nie najedzonym!
Około ósmej, obok dwóch sałatek, jednego ciasta, stał: wielki pieczony kurczak, kotlety mielone[1], ziemniaki, ryż, dodatkowo sałatka z buraków i mus czekoladowy. Szczęśliwa, że uniknie zhańbienia Feta, odłożyła fartuch po czym założyła obcisłą małą czarną, pół metra przed kolano, czarne szpilki i tak pod ręką z Pomidorem zatrzasnęła za sobą drzwi. Tego wieczoru również i ona bawiła się wyborowo.
Mądrzejsza o mój bożonarodzeniowy błąd, w kwestii zupełnie odwrotnego stroju, postanowiłam, że tym razem na pewno nie dam się zwieść! Nie pytałam już Janiego „w co mam się ubrać” i raczej już długo nie zapytam… Do ubrania przygotowałam dwa zestawy: elegancka sukienka i zestaw typu dres plus koszulka. Mądry Polak po szkodzie! Przydały się oba!J
“O dwóch takich |
Goście mieli zejść się około 21. Cieszyłam się bardzo, że zdążyli przed północą, bo pierwszy dzwonek zadzwonił o 23. Sama z ciekawością zastanawiałam się co takiego będziemy robić z Ogórkiem i resztą przyjaciół, bo nikt nie chciał oglądać filmu, ani potańczyć. Pierwszy zjawił się najlepszy przyjaciel Ogórka i Ogórek we własnej osobie. Patrząc na ich zupełnie obojętne na wszystko miny, przez głowę przechodziły mi oczywiście najczarniejsze myśli. Pewnie spiją się w trupa, trzeba będzie ich transportować, a co najgorsza sprzątać na pewno niemożliwy do wyobrażenia bałagan.
co ukradli |
Ogórek jak to zawsze on, spokojnie zapalił papierosa, pomilczał, pomyślał nad swoją egzystencją, a kiedy zjawili się już prawie wszyscy zaproponował grę: podzielimy się na dwie grupy i będziemy sobie pokazywać tytuły filmów. Ci co przegrają będą „idiotami”, a ci co wygrają – to będą „super goście”!
Powiedział to co prawda z całkiem poważną wręcz srogą miną, ale nawet kiedy podzieliliśmy się na grupy, ja nadal nie wierzyłam, że Ogórek lat już prawie 30, z twarzą recydywisty za raz będzie prezentował film, a jam mam zgadywać o co mu chodzi. http://salatkapogrecku.blogspot.com/2011/11/jak-zapalic-papierosa-krok-po-kroku.html
Księżyć”! |
W salonie szybko zorganizowano stoper, odmierzający całe 2 minuty, notesy i ołówki do zapisywania filmów. Ogórek wyszedł pierwszy. Kilkoma ruchami coś pokazał, powymachiwał rękami. Raz to potaknął głową, później zaprzeczył. Raz, dwa, trzy i odgadnięte! Po kilku kolejnych prezentacjach, już uwierzyłam w to, że naprawdę gramy w pokazywanie i odgadywanie tytułów, ale nie mogłam się za to nadziwić, jakim talentem aktorskim wykazują się wszyscy bez najmniejszego wyjątku. Grecy do prawdy są obdarzeni niezwykłą barwnością w gestykulowaniu. Czasem, kiedy obserwuje rozmowy ludzi, na początku wydaje mi się, że rozmawiają językiem migowym. Ale prawdziwy język grecki jest nieodłączny z żywym, barwnym gestykulowaniem. Ja niestety mogłam jedynie opuścić szczękę i tylko pozazdrościć. Bo kiedy przyszła kolej na moją prezentację, poczułam że najpierw stałam się cała czerwona, a kiedy zaczęłam zastanawiać się jak pokazać film pt. „Mr. Nice”, właściwie czas minął. Na szczęście…
-Dorota, tracimy punkty! Wymyśl jakiś tytuł! Coś naprawdę ciężkiego! Dawaj!
-Dobra…- poczułam jak w moich żyłach krąży adrenalina. Serce zaczęło bić znacznie szybciej…Co za emocje! Szybka analiza i znalazłam…
-„O dwóch takich co ukradli Księżyc”!
Twister! |
Chyba nikt prócz mnie nie zorientował się, że zaczęła dobiegać dwunasta, bo emocje naprawdę sięgały zenitu. Każdy przecież chciał tak bardzo zdobyć tytuł „super gościa”. I sama nie wiem, dlaczego – ale udzieliło się również i mnie. Przyznam – tak bardzo chciałam być tym „super gościem”! Kiedy dobiła już północ, ja po cichu wypowiadałam moje noworoczne życzenia, a moja drużyna niestety przegrała….Nie mam pojęcia jak, ale przeciwnicy pokazali „O dwóch takich co ukradli Księżyc”. Na Nowy Rok wiwatowaliśmy z piętnastominutowym opóźnieniem.
Tymczasem uciekam pakować walizki. Jutro wcześnie rano, wyruszamy na zapowiadamy już kilka miesięcy wcześniej chrzest synka przyjaciółki Olivki. Zobaczymy co słychać w Atenach i postaramy się dowiedzieć więcej co z pracą Janiego. Czekają mnie więc niestety krótkie wakacje od bloga, ale z pewnością też cała kopalnia inspiracji.
Na koniec, nie mogę się powstrzymać, żeby się nie pochwalić! Serce bije mi szybciej ze szczęścia: mój pierwszy wydrukowany na papierze tekst jest właśnie dostępny w styczniowym magazynie o sztuce nowoczesnej. Styczniowy Arteon dostępny już w każdym EMPiKuJ)))) Co za wiadomość – na sam Nowy Rok!
[1] Te w wydaniu greckim są bardzo podobne do polskich, tyle że nieco mniejsze i pieczone w piekarniku.