Z CYKLU: zacznij lekko poniedziałek – Co takiego można tylko w Polsce? Rzeczy niematerialne… poniedziałek, 24 lutego 2014

     Moja zimowa wizyta w Polsce jest już wspomnieniem. Ale jak miło jest sobie powspominać! Podczas każdego  przyjazdu  do kraju odkrywam coś nowego, do czego zawsze chcę wracać i uświadamiam sobie ile jest rzeczy, do których tęsknie. Czasami zupełnie zapomina się o tym, co mamy na co dzień. Ale tęsknota skutecznie o tym przypomina. TUTAJ  i  TU  znajdziecie wcześniejsze wpisy o tym, „co takiego można tylko w Polsce”. W tym wydaniu pojawią się  rzeczy zdaje się  najważniejsze, czyli te niematerialne. Takie, do których zawsze chce wracać.   A jakie są Wasze? Czy pokrywają się z moimi? Koniecznie piszcie w komentarzach!

 

1. RODZINA – tu zdaje się nikogo zbytnio nie zaskoczę! Najbliższą rodzinę docenia się szczególnie, kiedy mieszka się od niej daleko. Żadna wcześniejsza Wigilia nie była dla mnie tak uroczysta i ważna. Nigdy też nie przejmowałam się tak bardzo każdym rodzinnym spotkaniem. Od momentu, kiedy nie mieszkam już w Polsce na stałe, typowe „imieniny u cioci” to dla mnie sama radość!

2. PRZYJACIELE – tych można mieć wszędzie! Ale rzadko kto rozumie nas tak dobrze, jak starzy, dobrzy przyjaciele. Na całe szczęście żyjemy w XXI wieku i współczesna technologia niesamowicie  ułatwia nam kontakty, z każdym kto jest nawet na drugim końcu świata. Dziś nie wyobrażam sobie, żeby raz na kilka dni nie uciąć sobie z przyjaciółką z Polski dwugodzinnej  rozmowy. Nic prostszego… Wystarczy jedno małe klik! I już łączymy się przez Skype.  Nie ma jednak co się oszukiwać – zawsze najlepiej jest umówić się na kawę w realu!

3. NARZEKANIE – publicznie muszę się do czegoś przyznać… Od czasu do czasu napada mnie chęć, żeby tak po prostu sobie ponarzekać! Na co? Na wszystko! Od pogody i niskiego ciśnienia, aż po fakt że znów nie mam się w co ubrać! Zdaje się, że ta nieodparta chęć zakorzeniona jest w mojej mentalności. A tego już nic nie jest w stanie zmienić;)  Taką nieodpartą  potrzebę narzekania  zrozumieć może jedynie drugi rodak!

4. JĘZYK OJCZYSTY – za każdym razem, kiedy wchodzę do polskiego sklepu, urzędu czy każdej innej instytucji, przypominam sobie o jednej fantastycznej rzeczy… Każdy mnie  rozumie!!! Nie muszę główkować, czy dobrze skonstruowałam zdanie, czy nie popełniłam rażącego błędu, czy może znów zdradza mnie mój akcent. I nawet na najzwyklejszej poczcie nie zapada nagle  krępująca  cisza, kiedy wymawiam swoje imię i nazwisko… Czyż rozmawianie w swoim ojczystym  języku, nie jest przecudowne?!

5. RADIO W SAMOCHODZIE – kolejna mała rzecz, która cieszy! Najzwyklejsze radio, które słychać w samochodzie, w którym leci polska muzyka i słychać polskie audycje.

6. ZAŁATWIANIE RÓŻNYCH SPRAW – przy każdej mojej wizycie w Polsce, utwierdzam się w przekonaniu, że  czy chodzi o urzędy, lekarzy czy też najróżniejsze inne  naprawy – w Polsce wszystko zawsze udaje się załatwić! Choćby nie wiem jak skomplikowana wydawała się sprawa, zazwyczaj każdy jest bardziej człowiekiem, niż przedstawicielem danego zawodu. Nie chodzi o łamanie prawa, ale zwyczajną codzienną elastyczność życiową. Wystarczy tylko przyjaźnie się uśmiechnąć i zawsze o wiele łatwiej się rozmawia. Choć wiem, że do tego punktu łatwo jest znaleźć kilka wyjątków…

7. ZŁOTÓWKI – zawsze chwilę po wylądowaniu mojego samolotu w Polsce, biegnę  kupić ulubioną wodę mineralną i świeżą gazetę. Podczas gdy  sprzedawca wydaje resztę, przypominam sobie jak ładnie wyglądają nasze pieniądze. Kiedy pokazuje je komuś w Grecji, każdy zachwyca się, że są tak kształtne i  ładnie zaprojektowana. Wiem  że ten moment kiedyś będzie musiał nastąpić, ale mam nadzieję że przejście  na euro jeszcze trochę się odwlecze.

8. POLSKA SŁUŻBA ZDROWIA – w tym momencie pewnie jesteście bardzo zaskoczeni, o ile nie spadacie z krzesła. Pewnie jednak nie pomyśleliście, że w temacie służby zdrowia może być jeszcze gorzej! Tak na przykład jest niestety w Grecji. Mimo tego że i Grecy odprowadzają dość konkretne podatki na służbę zdrowia, a na wizytę do specjalisty nawet nie trzeba skierowania, mało kto wybiera państwową służbę zdrowia. Większość zazwyczaj udaje się do lekarzy prywatnych, mimo tego, że za każdą taką  wizytę trzeba słono płacić.

9. RYTUAŁ JEDZENIA ŚNIADANIA – jak zdaje się większość polskiego społeczeństwa, nie wyobrażam sobie dnia bez śniadania. Im większe tym lepsze! Mam swój mały przesąd, który mówi, że to jak zjem śniadanie  wpływa na mój cały dzień. W Grecji przeważnie  nikt takiej potrzeby nie potrafi zrozumieć. A mój śniadaniowy przesąd jest dla Greków  zupełną abstrakcją!

10. ŻYCIOWA ZARADNOŚĆ –  Allegro, lumpeksy, sprzedawanie używanych rzeczy, czy  dorabianie sobie po pracy. Wszystkie te pojęcia w Grecji brzmią dość enigmatycznie. Im dłużej mieszkam za granicą, tym bardziej dostrzegam jakim niesamowicie zaradnym narodem jesteśmy. Lata złej sytuacji ekonomicznej, wykształciły w nas fantastyczną cechę zaradności życiowej. Każdy przecież musi sobie jakoś radzić! Myślę, że jest to jedna z najlepszych  cech jaką posiadamy i sama z dużym umiłowaniem uwielbiam ją w sobie rozwijać. No cóż… wiele prawdy jest w powiedzeniu, że  Polak potrafi!