Przewodnik po Kos. Kos Adventures… wtorek, 26 lutego 2019

 

KOS ADVENTURES

 

Na samym początku, kiedy zaczynałam pisać bloga, nawet nie przypuszczałam że otworzy się przy tym aż tyle nowych dróg. Jedną z najcenniejszych dla mnie rzeczy, które przyniosło pisanie Sałatki, jest poznawanie niesamowicie wartościowych, ciekawych ludzi. To dla mnie niezwykle ważne.

Z Dominiką i Robertem, poznaliśmy się gdzieś w przestrzeni internetu. Najpierw kilka maili, kilka rozmów i tak okazało się, że nadajemy zdecydowanie na tych samych falach. Łączy nas miłość do Grecji i praca, która wypływa z pasji. Podobne wartości, podobny sposób patrzenia na świat. I tak po prostu… zaprzyjaźniliśmy się! Przyznam Wam się szczerze… Wcześniej zupełnie nie ciągnęło mnie do odwiedzenia Kos. Może… Kiedyś… Kto wie… Ale po tym co i jak pokazują Dominika i Robert, Kos jest na pierwszym miejscu na liście moich greckich miejsc do odwiedzenia.

 

Dominika i Robert są Polakami, którzy jako miejsce swojego życia wybrali Kos. Na tej niewielkiej wyspie, rzuconej na wschodnim wybrzeżu Grecji, organizują wycieczki dla polskich turystów. Co ich wyróżnia? Trzy główne sprawy. Wycieczki Kos Adventures, czyli biura Dominiki i Roberta, są organizowane w bardzo małych grupkach (nie większych niż 8 osób). Nie mają wyznaczonych tras, dlatego że podczas każdej wycieczki każdą trasę układają pod potrzeby indywidualnych turystów. Są miłośnikami mitologii, a każda ich podróż po Kos jest wyzwaniem do podróży również, czy być może przede wszystkim – w siebie. Przyznacie, że muszą mieć ogromne pokłady życiowej odwagi, żeby sprawiać że  podróżując po Kos, ludzie zaglądali w głąb siebie.

Dziś zapraszam Was do przeczytania tego jak Robert opisuje wyspę Kos. W tym opisie jest o nich wszystko…

Jeśli o Kos Advantures chcecie dowiedzieć się więcej, niżej jest ich strona FB! Naprawdę warto. Zaglądajcie!

 

https://www.facebook.com/kosadventures/

 

***

 

 

Pytanie, które sobie zadaję, kiedy ktoś prosi mnie, żebym opisał wyspę Kos i jej zwiedzanie brzmi: “Jak opowiedzieć o miłości?” Miłość wszak jest tęsknotą, niespełnieniem i jak mówi Sokrates, brzydki jest Eros i do piękności dąży, bo sam piękności nie ma. Choć miłość czyni, to miłości nie posiada. Nie mogę więc mówić o samym uczuciu, ale…

Opowiem Wam o Dziewczynie, bo subtelne piękno poznałem. Kim jest ta starożytna o łagodnych rysach i słodkim zapachu Orientu? To tu pierwszy raz przyłożyłem głowę do białego, rozgrzanego słońcem łona, gdzie ofiary składano starej Bogini – matce, która na świat skąpany w błękicie wydała ludzi. Święte to łono, pachnące miodem i słodkie, fundamentem jest Astypalei, najstarszego domu Koan. Demeter, z kłosami jęczmienia i makiem w dłoni, na sosnowym wzgórzu dom zbudowała swój. Mocą boską obdarzyła księżniczkę Kos – darem płodności. I tak dojrzewała z dnia na dzień, z roku na rok, ze stulecia na stulecie rzeźbiona falami Morza Egejskiego. Wiatr północny Boreasz włosy jej rozwiewał letnią porą, a zimową, brat jego – Notos, otulał płaszczem deszczu, by życie budzić nowe i bardziej jeszcze obfite. Urodą zachwycała wielu. U stóp Jej spoczął Tytan mężny – Polybot, gdy bogowie stanęli do walki. W ten to czas potężny władca mórz – Posejdon ugiął kark Tytana, by ogniem nie pluł i więcej natury nie ranił. Z cząstki Jej, przemocą trójzębem wyrwanej, stworzył strażniczkę Polybota, a imię dawne strażniczki – Porfiris. Dziś wołają na nią  Nisyros. Wybaczyła Posejdonowi gwałt ten, a blizna dawno zapomniana tylko urok wyspy podkreśla zatoką niebiańsko spokojną będąc, na której króluje maleńka wysepka Kastri.

Kiedy tak patrzę na Dziewczynę w wyspę Kos zaklętą, widzę talię wąską w zielonej sukni skrzącej się turkusem przybrzeżnych wód i chce mi się całować brzuch płaski, gdzie pępek Plaki, jak znak Bogini Hery, zakryty szafirem długoigłych sosnowych koron. Czysty oddech małżonki Zeusa, powietrznej opiekunki, unosi się o poranku, a miękkie igliwie domem jest dla ptaków Hery, które w rydwan swój zaprzęga, by posługę opiekunki domowego szczęścia czynić. Z dumą noszą królewskie pawie oczy Argosa na swych ogonach, a czasem, kiedy poddam się hipnotycznemu widokowi skrzących się okręgów, zdaje mi się, że to samemu Tytanowi spoglądam w setkę oczu. Innym razem spotykam w lesie syna Hermesa, koźlonogiego Pana. Przybył tu, by dla swej ukochanej Pitys grać na fletni piękne melodie, a ona, w sosnę zaklęta, płacze żywicznymi łzami z tęsknoty za utraconą miłością.

Pora by opisać piersi Jej, górami Oromedonu wznoszące się ku niebu. U stóp ich wrota, gdzie groby starych królów. Tam pod piersią białą bije serce łagodne, z którego źródło życia tryska i obdarza mocą płodności każdego, kto wód tych skosztuje. Niedaleko, w dole majaczy Alassarna apollińska, która patrzy na jońskie Knidos jak na odbicie w lustrze trzymanym rękami muz. Na piersiach Jej złożył głowę sam kochliwy Zeus. Tu córka jego, sprawiedliwa Dike, dom wzniosła i czuwać będzie po wsze czasy, by życie kwitło podług starych, boskich praw. Kiedy drogę od Palio Pyli – Starych Wrót wywiodłem do domu Dike, na szczyt Dikeos, ujrzałem łagodne piękno i sekrety ukryte, tajemne ścieżki kozie do grot prastarych, zapomniane w górach świątynie, a ze szczytu, gdzieś tam u szyi, klejnot uwieszony. To podarunek samego Asklepiosa. Wąż go oplata wijąc się ku słońcu jak powiernik wiedzy od matki swojej ziemi ku koronie podąża. Asklepiosowi obiecana, wyspa dała mu gaj cyprysowy i wodę czystą Burani zwaną, by tam mieszkańcy hołd bogu składali i potomkowie mieli gdzie dzieło boskiej medycyny pielęgnować. Z gwiazd patrzy na Wybrankę swą Asklepios – Wężownik i płacze czasem za utraconym domem rojem świetlistych łez na sierpniowym niebie.

Dla Niej, w miejscu jasnym, zwanym Lampi, wykuł w skałach koronę dorycki król. Stare to dzieje, ale korona wciąż zdobi Jej skronie, antyczne brylanty wychodzą z ziemi i blask roztaczają. Czapką współczesności nakryte wciąż tną miasto nowe, imieniem Dziewczyny nazwane – Kos. Wiele mądrości w Niej i obdarzyła swą mądrością wielu. W umiłowaniu mądrości leczył Hipokrates, malował Apelles, wiersze swoje składał Teokryt, na ręce od matki wzięła Ptolemeusza, miłość do wiedzy mu dając w podarunku urodzinowym. Łagodna jest na wzgórzach Agios Nektarios i gorąca u siarkowych źródeł. Dziewczynką jest i Kobietą, wiedzącą Staruchą. Piękna i brzydka, lecz zmarszczki kocha się jak zaorane życiem bruzdy na babcinej twarzy. Ubierają Ją w plastikową, chińską sukienkę, oblepiają tandetnymi świecidełkami, aby sprzedać najtaniej, zagłuszają cichy śpiew dysharmonią byle jak skleconych nut epatują bezwartościową głupotą, którą nazywają rozrywką. A Ty, Przybyszu, jeśli chcesz poznać Jej urodę, usiądź ze mną pod platanem i posłuchaj dźwięków prawdziwej poezji Meleagera, którą tutaj składał:

„Rozgłośna cykado, upita kroplami rosy, samotnie śpiewasz pieśń wieśniaczą.

Przykucnęłaś na szczycie gałązki i uderzając nóżkami podobnymi do piły

w swe brunatne ciało, dźwięk przenikliwy dobywasz jak z liry.”

Słyszysz pieśń cykad pod letnim niebem ?

Moją miłością jest wyspa Kos. Ona mnie wybrała, kiedy pierwszy raz przytuliła do rozgrzanej słońcem Białej Skały.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *